Ostatni dzień składania podpisów pod petycją przeciw Gadu-Gadu!

UWAGA! Ten wpis ma już 11 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Chciałbym przypomnieć wszystkim niezdecydowanym i
zapominalskim o mijającym terminie podpisywania petycji przeciw Gadu-Gadu. Jutro
zostanie wysłana pocztą do zarządu Gadu-Gadu sp. z. o. o.

Na stronie akcji znajduje się pełna treść petycji. Zachęcam do
zapoznania się z nią. Na podpisy czekam do godziny 21:00, maile
wysłane po tej godzinie będą niestety nieuwzględnione w druku.

Expose i poprawka ordynacji

UWAGA! Ten wpis ma już 11 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Po przerwie spowodowanej moim wyjazdem w celach wypoczynkowo –
rekreacyjnych ;-), postanowiłem napisać kolejny wpis na joggu. A i
temat się trafił taki, że żałowałem, iż na wyjeździe nie mogłem
spokojnie tego opisać.

Tak, temat już przeminął, ale jeszcze wrócę. Expose –
wysłuchałem całego, potem z ciekawością wysłuchiwałem debaty. I o
ile samo expose mnie nie zdziwiło (może oprócz wygłaszania go z
pamięci przez Kaczyńskiego) – każde expose jest z grubsza takie
samo – to jednak bardzo mi się spodobała dyskusja.

Podszedł do mównicy Wujek Dobra Rada – Tusk. Czułem się, jakbym
słyszał te oklaski wiernego ludu śledzącego jego wypowiedź przed
telewizorami. 😉 Wszystko ładnie mówi, agresywnie, jak to Tusk.
Wymaga od wszystkich powagi (bo to przecież przedstawiciel
inteligencji się wypowiada). Karci swymi słowami rząd za to, że nie
umie powstrzymać drenażu mózgów oraz masowej emigracji. O tak –
mocne ma argumenty ten „nasz” Tusk – myślą pewnie poddani.

Jednak z dumnej i wyprostowanej postawy Donald przechodzi do
zgarbionego błazna, głupawo śmiejącego się z poważnej wypowiedzi
Giertycha. Śmieje się razem z Hanią, ale z czego?

Giertych bez ogródek przypomniał słowa liderów Platformy sprzed
paru lat, gdy to namawiali do głosowania w referendum za wejściem
Polski do UE. Mówili: „Dzięki temu będzie praca za granicą!”.
Namawiali do kosmopolityzmu i podkreślali, że każdy dostanie za
granicą pracę, a teraz Tusk bezczelnie wypomina to PiS-owi? Bardzo
celnie operator jednej z kamer wskazał wtedy twarz Hani
Gronkiewicz-Waltz oraz Tuska, ironicznie śmiejących się z
wypowiedzi Giertycha (a nie usłyszałem w niej ani niczego
śmiesznego, ani tym bardziej wykazującego jego niedouczenie, itp.).
To pokazało prawdziwe oblicze lidera PO.

Druga sprawa to Fakty TVN-u. Siedząc na wakacjach miałem nadmiar
czasu do oglądania tej stacji. Ich stronniczość (która nazywana
jest przez nich samych: „profesjonalizmem i obiektywnością
przekazu”) jest po prostu śmieszna. Ale najbardziej lubię tych
wszystkich „niezależnych ekspertów” na garnuszku ITI. Otóż któryś z
prezenterów zapoiwada materiał o przegłosowaniu poprawki do
ordynacji wyborczej. Zaczyna się materiał.

Na ekranach widzimy profesora z UJ, który własnie owym NE jest.
Oto jego pełna wypowiedź: „Po wprowadzeniu tej poprawki Platforma,
która mogła wygrać w tych wyborach, będzie musiała ustąpić miejsca
koalicji PiS-LPR-Samoobrona, i przegra – ze wszystkimi tego
konsekwencjami”. Tak – ważna sprawa. I co za bezapelacyjnie
poprawna argumentacja! Tłumaczenie negatywności poprawki tym, że po
jej wprowadzeniu Platforma przegra. Tóż to dramatyczne! I jak tutaj
spokojnie siedzieć przed telewizorem?

Jak zwykle – zapraszam do wyrażania swojej opinii w
komentarzach

Bojkot Giertycha – sequel sprawy dziadka Tuska?

UWAGA! Ten wpis ma już 11 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

To, co ostatnio wydarzyło się w polskiej polityce, coraz bardziej przekonuje mnie o tym, jak daleko zakorzeniona jest w naszym narodzie poprawność polityczna. I nie chodzi mi bynajmniej o roszadę na stanowisku premiera.

Ostatnio – przeglądając doniesienia z IAR-u dowiedziałem się, iż ambasador Izraela w Polsce planuje bojkot ministra edukacji – Romana Giertycha. Jednak jakie są powody tego bojkotu? Czyżby znów „język nienawiści” oraz nietolerancja (na które powoływali się twórcy akcji przeciw Giertychowi)? Wyobraźcie sobie, że nie!

Otóż tak argumentuje genezę bojkotu sam ambasador:

„Powodem mają być antysemickie poglądy w rodzinie Giertycha oraz wypowiedzi polityków LPR.”

Po przeczytaniu tego zdania dosłownie zdębiałem. Mamy prosty przykład na powtórkę z historii, tyle, że w odwrotnym wykonaniu.

Dlaczego tak piszę? Czyż nie przypominacie sobie kampanii prezydenckiej, w czasie której Jacek Kurski opublikował informacje o dziadku Tuska? Tak – wszyscy jednogłośnie wtedy stwierdzili, że to po prostu chamstwo, że Kurski podłożył świnię Tuskowi. Bo co ma rodzina do konkretnej osoby? Krzyczano, że trzeba oceniać człowieka, a nie jego rodzinę i przeszłość, itp. Co powiecie teraz, gdy z identycznych powodów nawołuje się do bojkotu ministra tyle, że tego „z przeciwnej strony barykady”? Bo jakoś nie słyszę ogólnomedialnego protestu w tej sprawie (jaki miał miejsce podczas ujawnienia życiorysu dziadka Tuska).

To wydarzenie dało mi dużo do myślenia, i teraz tylko wyczekuję tego powszechnego sprzeciwu wobec bojkotu amasadora (którego – naiwny – się pewnie nie doczekam).

Jak zwykle i w przeciwieństwie do „dobrych blogów”, zachęcam do wyrażania swojej opinii w komentarzach. 😉

Włosi mistrzem świata, Zidane maruderem mistrzostw.

UWAGA! Ten wpis ma już 11 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Włosi mistrzem świata! Mecz, jak mecz, ale bardziej do napisania
tego wpisu pchnęło mnie zachowanie Zidane’a. Zachowanie godne
polskiej VI ligi – żenada.

Inna sprawa, że Materazzi mógł „poczęstować” go jakimś
rasistowskim hasłem, a takie – jak wiadomo – mocno szargają nerwy
adresatów. Wszystko okaże się, gdy Zidane zacznie mówić o całej
sytuacji w mediach, jednak jeśli to rzeczywiście były rasistowskie
obelgi – to cała akcja mundialu z hasełkami przeciw rasizmowi
wzięłaby w łeb. Organizatorzy ponieśliby porażkę na całej linii –
adresując akcję do krajów o podwyższonych napięciach międzyrasowych
(pewnie i Polskę mieli na myśli), a nie powstrzymali rasizmu na
murawie.

A gdyby zrobić ankietę wśród Rodaków (vide Onet), który kraj
europejski jest najbardziej rasistowski, to pewnie – samokrytycznie
– wskazywaliby na siebie. Cóz – więcej rezolucji życzę.

Koniec kultu riddle’a?

UWAGA! Ten wpis ma już 11 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Nareszcie znalazł się kolejny odważny, który skrytykował
riddle’a i jego podwórko. Chodzi o Nivertiusa, a
konkretnie jego ostatni wpis na blogu. Krytykuje on
w konretny sposób zachowanie użytkowników wykop.pl. Robi to bardzo
precyzyjnie.

Co na to „głowny oskarżony”? Robi to, co było do
przewidzenia – oddaje się w ręce wyznawców i dodaje wpis na joggu.
Na początku niesamowicie ubolewa nad tym, jaka ta polska blogosfera
jest chora, jaka pełna nienawiści, po czym porównuje rodzime
serwisy z „tymi lepszymi” – zagranicznymi. Ot – kosmopolita w
każdym calu.

Jednak równie szybko, jak zaczął, tak kończy temat samego wykopu
– przechodzi od szczegółu do ogółu, omawiając (mało ważne w tej
kwestii), krajowe serwisy blogowe.

Ubolewa też nad komentarzami. Mocno dziwi się, że pojawia się w
nich krytyka, czasem ironiczna. Jednak czyż nie od tego własnie są
komentarze? Każdy może w nich wyrazić swoje zdanie w sposób, jaki
mu odpowiada. Cóż – riddle chyba za bardzo przyzwyczaił się do
takich, które wyrażają aprobatę jego refleksji i pomysłów we
wpisach.

Powracając jeszcze do komentarzy – pisze, iż każdy dobry blog ma
na stałe wyłączone komentarze. Czy w związku z tym zamierza je
permanentnie wyłaczyć u siebie? Jeżeli to tylko jednostkowy
przypadek (jak w komentowanym przeze mnie wpisie), to powinien
sobie darować. Jeżeli krytykuje się całą blogosferę, trzeba zacząć
przede wszystkim od siebie. Tym bardziej, że napisał, iż jest to
cecha dobrych blogów. Skoro Ty umożliwiasz komentowanie u
siebie, to czy czasem nie zaniżasz statystyk?

Cieszę się, że powstają wpisy takie, jak Nivertiusa. Dzięki
takim ludziom skończy się wreszcie kult riddle’a i ludzie
dostrzegą, że istnieją ludzie od niego bardziej wartościowi –
którzy po prostu na blogach wyrażają swoją opinię, a nie pysznią
się przed dziesiątkami wyznawców.

Jako, że mój jogg jest „z tych złych”, zapraszam do
dyskusji w komentarzach

Akcja przeciw GG w KŚ Ekspert!

UWAGA! Ten wpis ma już 11 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

I stało się – akcja zatacza coraz szerszy krąg. Po dużym poparciu wśród osób prywatnych, serwisów internetowych (np. Dziennik Internatuów), przyszedł czas na coś poważniejszego. Otóż link do naszej akcji przeciw GG pojawił się w Komputer Świat Ekspert.. Autor artykułu powołuje się na akcję, tłumacząc wadliwe działanie filtra antyspamowego. Zachęca też do „przesiadki” na Jabbera, co – przy podanym linku – bardzo mnie ucieszyło. Mam nadzieję, że odwiedzalność wzrośnie, a i lista popierających się powiększy.

A oto skan strony z KŚE:

 

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

TW „Beata” – dzieje najnowsze

UWAGA! Ten wpis ma już 11 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Towarzyszka „Beata”, znana również jako Zyta Gilowska – to o
niej postaram się napisać parę słów.

Otóż w/w pani zakończyła swoją karierę w PO po zarzutach
dotyczących nepotyzmu, jakiego miała się dopuścić. Było to dość
dziwne posunięcie, tym bardziej, że Gilowska była praktycznie prawą
ręką Tuska w PO.

Sprawa Z. Gilowskiej trochę przycichła, aby w końcu powrócić na
nowo – i to w dość zaskakujący sposób – jako minister oraz
wicepremier w rządzie PiS-u.

Nie pogrzała długo stołka, gdyż niedawno pojawiły się głosy
mowiące, iż Gilowska była za komuny TW, noszącą pseudonim „Beata”.
Zaczęła się burza medialna, Zyta powróciła na pierwsze strony
gazet. Oczywiście – wszystkiemu zaprzeczała. Ba! Nawet stwierdziła,
że nie podda się do dymisji, bo to byłoby przyznanie się do
winy.

Niespełna dwie godziny po tym komuniakcie usłyszałem kolejną:
premier przyjął dymisję Z. Gilowskiej (czyżby pośrednie przyznanie
się?), ta zaś zaczęła dziwne apele do niejakiej Urszuli.

Jednak odwołana z funkcji nie była już osobą publiczną, toteż
lustracja nie była możliwa – zgodnie z prawem, Gilowska nie
podlegała lustracji.

W tym czasie zatrzymano męża wymienianej już Urszuli. Sama
Gilowska stwierdziła, iż nie podda się autolustracji. Nie dziwię
się jej, nie chce palić za sobą mostów do wielkiej polityki.
Postanowiła jednak nie wracać do samego rządu mówiąc, że
podważyłoby to powagę urzędu.

Ale – żeby było ciekawiej – Marcinkiewicz złożył jej propozycję
powrócenia do rządu. Wbrew temu, co wcześniej obiecywała, nie
odmówiła, a poprosiła o czas do namysłu. Ciekaw jestem, co przez
ten czas wymyśli.