Dezanonimizacja internetu

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Przeglądając główną stronę Joggera natknąłem się na pewien wpis. Natchnął mnie on do rzadko poruszanego tematu: kwestii anonimowości w sieci.

Zobaczcie, ile spraw uklarowałoby się we współużytkowaniu internetu, gdyby nie było trolli (lub zamiennie: “dzieci neostrady”) i innych “odważnych” gimnazjalistów, którzy leczą swoje kompleksy przez negatywny wpływ na społeczności i serwisy internetowe; gdyby maile, które odbieracie od nieznajomych, były opatrzone pełnymi danymi osobowymi nadawcy; gdyby osoby spoza Twojej listy kontaktów nie mogły Cię podpuścić w związku ze swoją tożsamością. Prawda, że byłoby pięknie?

Wbrew pozorom, wykonaniu paru z tych postulatów nie jest takie trudne. Wystarczy wprowadzić w życie to, co już dawno było planowane – konieczność okazania dowodu tożsamości do rejestracji usług internetowych, jak konta e-mail, internetowe oraz sieci komunikacyjnych. Jednak jest grupa osób, które podnoszą oburzenie w przypadku powrotu takiego tematu w jakimś większym serwisie lub nawet polityce. Dlaczego to robią?

Cóż, tłumaczą się wolnością i nieskrępowanym charakterem internetu. OK, ale dlaczego w takim razie te same osoby narzekają na spam? Przecież – skoro każdy ma prawo zachować tu anonimowość – można wysyłać co komu się tylko podoba.

Zakładam oczywiście, że dane podane przy rejestracji byłyby dostępne, np. w nagłówkach e-maili czy katalogu publicznym. W ten sposób nie byłoby nieporozumień czy niedomówień, a także oszustw. Bo bardzo nie lubię zakłamania i tworzenia sobie wizerunku tam, gdzie nie ma możliwości fizycznego poznania danej osoby.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

22 myśli w temacie “Dezanonimizacja internetu”

  1. Powiadom mnie, gdy zostaniesz dyktatorem.
    A wiązanie wysyłania spamu z anonimowością jest tak samo uprawnione, jak wiązanie noszenia turbanu z byciem terrorystą.
    Zapoznaj się z sytuacjami, gdy wychodzą na jaw personalia osób np. korzystających z wyszukiwarek.
    Twój postulat stworzyłby więcej problemów, niż rozwiązał.
    Zresztą wymagałoby to dogłębnej analizy socjologicznej. W sumie ciekawe gdybanie by z tego mogło wyjść, być może zajmę się tym kiedyś.

  2. Po co dowód osobisty? Raz, że społeczność internautów to nie tylko osoby pełnoletnie, a dwa że można go podrobić. Zmniejszenia anonimowości osobiście upatruję w wprowadzeniu IPv6. Choć z drugiej strony nie lubię wszelakich skryptów rejestrujących co dokładnie robię w sieci- to moja sprawa, nie policji, nie rządu, nie ONZ ani Krystyny z gazowni. Do czasu, gdy nie łamię prawa, netykiety, zasad użytkowania itd. to nikt nie ma prawa mnie śledzić.

  3. Ciekawe czy miałbyś konto na Joggerze, gdybyś w celu założenia go musiał pofatygować się do Sparrowa w celu okazania mu swojego dokumentu tożsamości. Po Twoje konto na Google musiałbyś pofatygować się do USiech. Po Twoje konto na …
    Zastanów się trochę, zanim zaczniesz pitolić.

    A Trolle się po prostu ignoruje. Niekarmione umierają z głodu, albo przenoszą się gdzie indziej szukać karmy…

  4. jARRodx:
    „Zapoznaj się z sytuacjami, gdy wychodzą na jaw personalia osób np. korzystających z wyszukiwarek.”

    Nie są mi znane żadne. Mógłbyś przybliżyć?

    „Po co dowód osobisty? Raz, że społeczność internautów to nie tylko osoby pełnoletnie, a dwa że można go podrobić.”

    Dowód osobisty może mieć każdy obywatel Polski, nawet ten dopiero co urodzony, więc problemu nie widzę. Podrobić? Zauważ, że najwięcej „szumu” robią gimnazjaliści i młodsi ich odpowiednicy, dla których sama wizja okazania dowodu byłaby już czynnikiem zaporowym.

    „Choć z drugiej strony nie lubię wszelakich skryptów rejestrujących co dokładnie robię w sieci- to moja sprawa, nie policji, nie rządu, nie ONZ ani Krystyny z gazowni.”

    Masz jakąś fobię? Myślisz, że zaraz wszystkimi będą się interesować służby specjalne? Zobacz, jak poprawiłaby się komunikacja internetowa, np. wiedząc dokładnie, kto do Ciebie napisał odebranego właśnie e-maila.

    „Do czasu, gdy nie łamię prawa, netykiety, zasad użytkowania itd. to nikt nie ma prawa mnie śledzić.”

    Widać, jak bardzo się boisz, zasłaniając się prawami. Tak samo, jak boisz się statusów na GG – w mijającym roku byłeś dostępny tylko dwa razy, poza tym cały czas ukryty. Więc przyznaję – w Twoim przypadku w ogóle nie dziwię się, że jesteś temu przeciwny.

    „Ciekawe czy miałbyś konto na Joggerze, gdybyś w celu założenia go musiał pofatygować się do Sparrowa w celu okazania mu swojego dokumentu tożsamości.”

    Chłopcze, przecież nie żyjemy w czasach, gdzie okazać dowód trzeba osobiście. Od czego są faksy?

    „Zastanów się trochę, zanim zaczniesz pitolić.”

    Myślałem nad tym, i to długo.

    „A Trolle się po prostu ignoruje. Niekarmione umierają z głodu, albo przenoszą się gdzie indziej szukać karmy…”

    A dlaczego by ich nie odciąć? Uniknęłoby się w ten sposób narzekania i bezsensownych akcji typu „Stop dzieciom neostrady”, itp. Jestem za jawnością danych osobistych w sieci.

  5. Dandys, wygląda na to, że sam jesteś trollem, bo kontestujesz wszystko, co się do Ciebie mówi nie wyłączając racjonalnych argumentów.
    A już sam fakt, że nie znasz żadnych przypadków, o których napisałem dowodzi, że nie powinieneś się zajmować sprawami, o których po prostu nie masz pojęcia. (przesadziłem, ale nie chce mi się teraz, w przerwie podczas robienia wigilijnych dań, formułować tego inaczej)
    A tu masz przykładowy incydent, po resztę zapraszam do googla.
    http://di.com.pl/archiwum/14502.html

  6. „Nie są mi znane żadne. Mógłbyś przybliżyć?”
    Ja mogę. W USA zażądano od Google logów wyszukiwań nie konkretnego użytkownika…. tylko wszystkich z dokładnie wszystkimi danymi (IP, godzina itd.)

    „Dowód osobisty może mieć każdy obywatel Polski, nawet ten dopiero co urodzony, więc problemu nie widzę.”
    Raz- nie każdy. Dwa- na UZASADNIONY wniosek rodziców. Założenie konta e-mail nie może być uzasadnieniem. Nie należy generować niepotrzebnych formalności- a faksowanie dowodu taką jest.

    „Masz jakąś fobię? Myślisz, że zaraz wszystkimi będą się interesować służby specjalne? Zobacz, jak poprawiłaby się komunikacja internetowa, np. wiedząc dokładnie, kto do Ciebie napisał odebranego właśnie e-maila.”
    Wystarczy zapytać jak ktoś ma na imię. Po co więcej? O kluczach bezpieczeństwa nie słyszałeś?

    „Widać, jak bardzo się boisz, zasłaniając się prawami. Tak samo, jak boisz się statusów na GG – w mijającym roku byłeś dostępny tylko dwa razy, poza tym cały czas ukryty.”
    Nie… jestem dostępny cały czas… tylko, że trzeba być miłym i uprzejmym aby widzieć mój status. Ty taki nie jesteś, więc nie mam ciebie na liście kontaktów, prze co nie dałem tobie uprawnienia do podglądu mojego statusu.

    „Widać, jak bardzo się boisz, zasłaniając się prawami.”
    Właśnie po to jest prawo, aby z niego korzystać prawda? Moje dane ma usługodawca internetowy- to wystarczy. Bez mojego pozwolenia nie musi go znać nikt inny. Jeżeli coś zrobiłem źle to łatwo dojść do tego kiedy to zrobiłem i łatwo również moją tożsamość sprawdzić.

    „Chłopcze, przecież nie żyjemy w czasach, gdzie okazać dowód trzeba osobiście. Od czego są faksy?”
    1. Faks nie gwarantuje prawdziwości danych.
    2. Bardzo łatwo podrobić.
    3. Po wysłaniu faksu i tak musisz w późniejszym terminie okazać dowód.

    „A dlaczego by ich nie odciąć? Uniknęłoby się w ten sposób narzekania i bezsensownych akcji typu „Stop dzieciom neostrady”, itp. Jestem za jawnością danych osobistych w sieci.”
    Twoja akcja też się do takiego nurtu, jakiego prezentuje „Stop dzieciom neostrady” zalicza. Ja jestem przeciwny. Jeżeli chcesz udostępnić swoje wszystkie numery identyfikacji, wszystkie szczegóły ze swojego życia to sobie zrób bloga i tam sobie je umieść. Ale nie masz prawa do tego zmuszać innych ludzi (choć twoje fascynacje są takie, aby państwo maksymalnie ingerowało w życie obywatela).

  7. „Dandys, wygląda na to, że sam jesteś trollem, bo kontestujesz wszystko, co się do Ciebie mówi nie wyłączając racjonalnych argumentów.”

    Przyzwyczaiłem się do tego określenia. Już Wielmożny Pan Petrus mnie tak kiedyś nazwał. Co ciekawe, definicja „trolla” chyba ewoluuje, bo coraz częściej widzę na usenecie posty, w których tak określa się osoby mające poglądy niezgodne z ideologią autora (mkarwan, Adam Szulc, itp.).

    „A już sam fakt, że nie znasz żadnych przypadków, o których napisałem dowodzi, że nie powinieneś się zajmować sprawami, o których po prostu nie masz pojęcia.”

    Czy ja się czymkolwikek „zajmuję” w tej kwestii? Ja po prostu piszę, jak – według mnie – można by usprawić funkcjonowanie internetu.

    „Ja mogę. W USA zażądano od Google logów wyszukiwań nie konkretnego użytkownika…. tylko wszystkich z dokładnie wszystkimi danymi (IP, godzina itd.)”

    No i co z tego, bo nie rozumiem? Ty też boisz się tego, co wpisujesz do wyszukiwarek i co odwiedzasz?

    „Raz- nie każdy. Dwa- na UZASADNIONY wniosek rodziców. Założenie konta e-mail nie może być uzasadnieniem.”

    Gwarantuję Ci, że gdyby wprowadzono konieczność rejestracji za okazaniem dowodu osobistego, taka okoliczność byłaby uzasadniona.

    „Wystarczy zapytać jak ktoś ma na imię. Po co więcej? O kluczach bezpieczeństwa nie słyszałeś?”

    Przepraszam, ale co mi da imię? Dostaniesz e-maila podpisanego „Asia” i skąd będziesz wiedział, która to z tych, które znasz (lub nawet nie)? A klucze i podpisy cyfrowe nie każdy stosuje. Chociaż nie ukrywam, że wprowadzenie konieczności używania takiego podpisu byłoby wyjściem ze sprawy w przypadku e-maili.

    „Nie… jestem dostępny cały czas… tylko, że trzeba być miłym i uprzejmym aby widzieć mój status.”

    Aha, czyli te dwa razy, które zarejestrował mój komunikator, to było przydzielenie tych uprawnień w przypływie radości?

    „1. Faks nie gwarantuje prawdziwości danych.”

    No wiesz, myśląc w ten sposób to można podważyć argument, że okazanie osobiście dowodu nie gwarantuje prawdziwości danych, bo dowód może być trefny.

    „2. Bardzo łatwo podrobić.”

    A dowód to tak trudno?

    „3. Po wysłaniu faksu i tak musisz w późniejszym terminie okazać dowód.”

    Rejestrowałem konto w ten sposób i poza podpisaniem umowy przy kurierze i dostarczeniu im kopii dokumentu jakoś nie musiałem okazywać go osobiście.

    „Twoja akcja też się do takiego nurtu, jakiego prezentuje „Stop dzieciom neostrady” zalicza.”

    Widzę pełne zrozumienie tematu. To, że nas zauważył zarząd GG i zaprosił na rozmowę to też dowód na to, że chcieli się pozbyć trolli?

    „Ja jestem przeciwny.”

    Jak wszystkiemu zresztą.

    „Jeżeli chcesz udostępnić swoje wszystkie numery identyfikacji, wszystkie szczegóły ze swojego życia to sobie zrób bloga i tam sobie je umieść.”

    Moje wszelkie dane (oprócz serii dowodu) możesz bez problemu znaleźć w internecie.

    „(choć twoje fascynacje są takie, aby państwo maksymalnie ingerowało w życie obywatela).”

    Twoje zaś są takie, aby wychowywać społeczeństwo tchórzy.

  8. Wypowiadaj się dalej na temat „społeczeństwa”.
    Przysporzysz wiele śmiechu ludziom, który mają na ten temat pojęcie.
    Z mojej strony EOT, bo, jak już napisałem, i tak wszystko kontestujesz, więc „dyskutowanie” z Tobą nie ma sensu.

  9. „No i co z tego, bo nie rozumiem? Ty też boisz się tego, co wpisujesz do wyszukiwarek i co odwiedzasz?”
    1. jest takie coś jak sfera prywatna
    2. nikt mnie nie uprzedzał, że logi mogą być przekazane gdziekolwiek poza „G”.

    „Przepraszam, ale co mi da imię?”
    A co chcesz poznać więcej? Tak ciebie interesuje życie innych?

    „Dostaniesz e-maila podpisanego „Asia” i skąd będziesz wiedział, która to z tych, które znasz (lub nawet nie)?”
    To się można dopytać- co to za problem? Ja nie widzę.

    „Chociaż nie ukrywam, że wprowadzenie konieczności używania takiego podpisu byłoby wyjściem ze sprawy w przypadku e-maili.”
    I jest wyjściem- chcesz maile podpisać cyfrowo to każdy z obecnych na rynku popularnych klientów poczty udostępnia tobie to.

    „Aha, czyli te dwa razy, które zarejestrował mój komunikator, to było przydzielenie tych uprawnień w przypływie radości?”
    To pewnie było zalogowanie się z innego miejsca, gdzie moja lista „czarnych numerów” nie była dostępna.

    „No wiesz, myśląc w ten sposób to można podważyć argument, że okazanie osobiście dowodu nie gwarantuje prawdziwości danych, bo dowód może być trefny.”
    Dokładnie. Więc wprowadzenie takich formalności nic nie daje. Przy podawaniu swoich danych w różnych formularzach masz prawny obowiązek pisania prawdy. Jest taki przepis- martwy, ale sytuacji nie zmieni konieczności przesyłania kopii dowodu osobistego.

    „To, że nas zauważył zarząd GG i zaprosił na rozmowę to też dowód na to, że chcieli się pozbyć trolli?”
    Zarząd zauważa wszystko. A powiedz o efektach takiej akcji, poza oczywiście PRowskim spotkaniem.

    „Jak wszystkiemu zresztą.”
    Gówno prawda- nie wiesz o czym piszesz.

    „Moje wszelkie dane (oprócz serii dowodu) możesz bez problemu znaleźć w internecie.”
    Czemuż to nie udostępniłeś swojego numeru dowodu? A PESEL i NIP też udostępniłeś? Przecież nie można być za a jednocześnie przeciw… co? 🙂

    „Twoje zaś są takie, aby wychowywać społeczeństwo tchórzy.”
    A Ty chciałbyś pewnie jakiejś grupy nadludzi? :>

    Tchórzy? Nie… społeczeństwo wolne… takie, aby jednostka decydowała o samym sobie (a jej dane identyfikacyjne są własnością jedynie tej jednostki, a nie pana Gadawskiego, premiera, sb, abw, sejmu, samorządu itd.). Nikt nie musi solidarnie udostępniać swoich danych. Jak już pisałem- wystarczy, że usługodawca internetowy wie kto ma dane IP w danym czasie. To wystarczy.

  10. „Przysporzysz wiele śmiechu ludziom, który mają na ten temat pojęcie.”

    Przepraszam, że obraziłem niedoszłego Pana socjologa.

    „Z mojej strony EOT, bo, jak już napisałem, i tak wszystko kontestujesz, więc „dyskutowanie” z Tobą nie ma sensu.”

    Teraz to Ty pokazałeś, że nie masz pojęcia o tym, co to jest dyskusja. Czy według Ciebie miałąby ona sens, gdybym przyjmował bezkrytycznie Twoje poważne i „mocne” argumenty?

    „2. nikt mnie nie uprzedzał, że logi mogą być przekazane gdziekolwiek poza „G”.”

    Gdy bierzesz kredyt też od razu głośno mówią Ci o ukrytych kosztach? Z korzystaniem z Google jest jak z umową, korzystasz po zapoznaniu się z polityką bezpieczeństwa:
    http://www.google.pl/intl/pl/privacy.html

    „I jest wyjściem- chcesz maile podpisać cyfrowo to każdy z obecnych na rynku popularnych klientów poczty udostępnia tobie to.”

    AFAIR, Twój ukochany Outlook Express umożliwia tylko ich odczytanie, nie da się w nim podpisać własnym.

    „To pewnie było zalogowanie się z innego miejsca, gdzie moja lista „czarnych numerów” nie była dostępna.”

    W tej sieci nie ma czegoś takiego, jak „czarna lista numerów, którym nie wysyłam statusu”. A jeśli już, to siedzi ona na serwerze, nie w kliencie.

    „Zarząd zauważa wszystko. A powiedz o efektach takiej akcji, poza oczywiście PRowskim spotkaniem.”

    Na spotkaniu prezez mówił o tym, że nie zamierzają raczej wprowadzić szyfrowania SSL do ich sieci. Kilka tygodni po nim jednak zdecydowali się przetestować SSL. Poprawili też filtr antyspamowy. Zbieg okoliczności, że akurat po tym spotkaniu?

    „Czemuż to nie udostępniłeś swojego numeru dowodu? A PESEL i NIP też udostępniłeś? Przecież nie można być za a jednocześnie przeciw… co? :)”

    PESEL i NIP też są, wcale ich nie ukrywam. Serii dowodu nie ujawniam, bo nie wiem, kogo miałoby to interesować. Poza tym – nie szukaj drzazgi w moim oku mając w swoim belkę, bo nie ujawniasz niczego poza ksywką i miastem, w którym mieszkasz – odwaga w sieci przede wszystkim.

    „Nie… społeczeństwo wolne…”

    A czy ja zaprzeczam, że wolne? Może i wolne, ale tchórze.

  11. „Gdy bierzesz kredyt też od razu głośno mówią Ci o ukrytych kosztach?”
    Wszystko jest w umowie. Jeżeli nie ma to się taki kredyt potocznie nazywa „argentyńskim”- zabronionym od (chyba) 2005 roku w Polsce.

    „Google jest jak z umową, korzystasz po zapoznaniu się z polityką bezpieczeństwa:”
    Id…. okej… spoko… nie ma nic o tym, że na każde zawołanie mają serwować dane organizacjom rządowym.

    AFAIR, Twój ukochany Outlook Express umożliwia tylko ich odczytanie, nie da się w nim podpisać własnym.”
    Jesteś idiotą, czy tylko udajesz? Ale dobra- później tobie odpłacę tym samym. Ale sprostowanie: certyfikaty w OE5 i OE6 można dołączać do wiadomości. Tak samo, jak np. w TH. A OE to sobie daj spokój… nie wiesz nic na mój temat a piszesz bzdury.

    „W tej sieci nie ma czegoś takiego, jak „czarna lista numerów, którym nie wysyłam statusu”. A jeśli już, to siedzi ona na serwerze, nie w kliencie.
    Nie ma? Czy jest? Ja twierdzę, że jest. Ba! przechowywana lokalnie.

    „Na spotkaniu prezez mówił o tym, że nie zamierzają raczej wprowadzić szyfrowania SSL do ich sieci. Kilka tygodni po nim jednak zdecydowali się przetestować SSL. Poprawili też filtr antyspamowy. Zbieg okoliczności, że akurat po tym spotkaniu?”
    Nie… to efekt wizyty wspaniałego króla Polski Dandysa. Przyszedłeś do nich, a dwa dni później od tak ot sobie postanowili uruchomić SSL. Oczywiście cudowna akcja z cudownym poparciem: blisko 60 osób – to przy kilku mln. użytkowników daje dość „znaczący” ułamek procenta. Chyba większy efekt byś miał, jakbyś zarejestrował własny kościół.

    PESEL i NIP też są, wcale ich nie ukrywam. Serii dowodu nie ujawniam, bo nie wiem, kogo miałoby to interesować.”
    Gdzie są? Na twojej stronie bronisz się nawet przed podaniem numeru telefonu.
    Numer serii potrzebny mi jest, aby tobie zamówić przez Internet jakiś kredyt. Już znasz powód mojego zainteresowania twoimi danymi. No dawaj… udostępnij.

    „Poza tym – nie szukaj drzazgi w moim oku mając w swoim belkę, bo nie ujawniasz niczego poza ksywką i miastem, w którym mieszkasz – odwaga w sieci przede wszystkim.”
    A za przeproszeniem Google prawda. Moje dane są na wielu stronach- publicznie dostępne.

    „A czy ja zaprzeczam, że wolne? Może i wolne, ale tchórze.”
    Tak… ty wolisz społeczeństwo stworzone przez Twojego ukochanego Adolfa H. prawda? :>

  12. Tomick:
    „Wszystko jest w umowie. Jeżeli nie ma to się taki kredyt potocznie nazywa „argentyńskim”- zabronionym od (chyba) 2005 roku w Polsce.”
    Niekoniecznie w umowie – może być w załącznikach do niej. A mi chodziło o to, że umowę musisz sam sobie przeczytać, nikt Ci nie ma obowiązku przedstawiać co ciekawszych jej części. Tak samo jest z Google.
    „A OE to sobie daj spokój… nie wiesz nic na mój temat a piszesz bzdury.”
    Ty mnie wyzywasz od hitlerowców, a ja na Twoje zamiłowanie do OE mam dowody. Wysłać Ci e-mailem logi sprzed niecałego roku, jak narzekasz na Thunderbirda, wychwalając OE?
    „Przyszedłeś do nich, a dwa dni później od tak ot sobie postanowili uruchomić SSL. Oczywiście cudowna akcja z cudownym poparciem: blisko 60 osób – to przy kilku mln. użytkowników daje dość „znaczący” ułamek procenta.”
    Generalnie – jak się nie orientujesz, to nie stosuj metod TVN-u. Po pierwsze – ja osobiście na spotkaniu nie byłem. Po drugie – lista sygnatariuszy petycji jest dwukrotnie wyższa od podanej przez Ciebie.

  13. „Gdzie są? Na twojej stronie bronisz się nawet przed podaniem numeru telefonu.”
    Telefonu nie podaję bezpośrednio na stronie, bo nie lubię „puszczania sygnałów” przez uprzejmych. NIP i PESEL są na tej właśnie stronie. Telefon mogę Ci bez problemu podać, napisz mi tylko e-maila.

  14. „Niekoniecznie w umowie – może być w załącznikach do niej. A mi chodziło o to, że umowę musisz sam sobie przeczytać, nikt Ci nie ma obowiązku przedstawiać co ciekawszych jej części. Tak samo jest z Google.”
    Dokładnie! Ale widzisz… miałem okazję czytać warunki użytkowania wyszukiwarki. Jedna z instytucji w USA zażądała WSZYSTKICH logów wyszukiwania od „G”. Nie miała oczywiście do tego prawa, ponieważ „G” może takie udostępnić tylko i wyłącznie w przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa. No… chyba, że kilka miliardów ludzi jest podejrzewanych o przestępstwo. Ale ja jako zwykły, szary user G nie dostałem aktu oskarżenia.

    „Ty mnie wyzywasz od hitlerowców, a ja na Twoje zamiłowanie do OE mam dowody.Wysłać Ci e-mailem logi sprzed niecałego roku, jak narzekasz na Thunderbirda, wychwalając OE?”
    Jest subtelna różnica między krytyką programu, a przesiadką na innego. OE jest dobry, bo prosty jak konstrukcja cepa. Ale są programy lepsze i bardziej rozbudowane. I ja takiego używam. Co do hitlerowców. Ty sympatyzujesz z MW- jest to legalnie działająca organizacja faszystowska. Chyba nikt w to nie wierzy, że tymi rączkami grupka Wszechpolaków zamawiała piwo co? :>

    „Po drugie – lista sygnatariuszy petycji jest dwukrotnie wyższa od podanej przez Ciebie.”
    Faktycznie- sprostowanie było lekko ponad 110 podpisów. Przy okazji zaktualizuj listę na swojej stronie. A więc tak… użytkowników gg jest 5 457 989 (X 2006). Podpisów jest ok. 115 (niech będzie tyle), co daje…. 0.00002107003147% użytkowników GG. I teraz napisz jeszcze raz, jak to 99.99997892996853 zawdzięcza wprowadzenie SSLu twojej akcji.

  15. „W ten sposób nie byłoby nieporozumień czy niedomówień, a także oszustw”
    Akurat. Co za problem dać bezdomnemu flaszkę za pożyczenie dowodu osobistego? Tak niektórzy biorą telefony na abonament.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.