Fakty, które płyną z TV
05 sierpnia 2007 o 16:00:56 | w ŻyciePrzez ostatnie 10 dni byłem w Nowej Dębie, i z braku zajęcia oraz podłączenia do internetu - oglądałem często telewizję. Cóż, dla mnie, oglądającego ją z reguły po 2-3 godziny tygodniowo, było to coś "nowego". Ale że jestem wyczulony na pewne sprawy, to postanowiłem sobie zapamiętać kilka ciekawostek, które przekazała mi telewizja w tamtym czasie.
A więc:
- "1 kaloria = 1 kcal", czyli 1000 kalorii - reklama Coca Coli light,
- "Mamy 12 lat, jesteśmy dorośli" - Wydarzenia, Polsat, 31 lipca, przy okazji wiadomości o Harrym Potterze,
- najwyższy stosunek reklam do treści programowych - TVN: 5 minut i 50 sekund reklam na każde 12 minut filmu/programu w bloku wieczornym,
- "stosunek uzbrojenia powstańców i Niemców był ogromny" - nie wiem, co miał na myśli poeta określając stosunek dwóch rzeczy jako "ogromny", Wydarzenia, Polsat,
Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć z telewizji.
Komentarze »
Dodaj komentarz
Powered by JoggerPL. Design by Borja Fernandez, ported by Piotr Petrus.
Wpisy, nagłówki wpisów jako RSS.
Poprawny XHTML i CSS. | Góra strony ↑
„najwyższy stosunek reklam do treści programowych”
Ty oglądałeś kiedykolwiek Polsat w porze… „hitowej”? Albo TV4? Albo TVN7? Na tych dwóch ostatnich reklam jest chyba na 10 minut, a na Polsacie są reklamy, zapowiedzi (sygnał, że za chwilę powrót do programu) i… znowu reklamy ;]
przez Modrzew — 05 sierpnia 2007 o 16:37:07 #
Telewizja? Najlepiej w ogóle nie oglądać, a jeszcze lepiej po prostu wywpieprzyć telewizor na smietnik. Apage!
przez Piotr Hosowicz — 05 sierpnia 2007 o 17:16:29 #
@Modrzew:
Polsat jest szczytem, bo jak były mecze siatkówki to upierał się, że na każdej przerwie technicznej zdąży pokazać AŻ JEDNĄ reklamę ;f
przez Black — 05 sierpnia 2007 o 17:32:59 #
P. Hosowicz: bez przesady, od czasu do czasu film można jakiś obejrzeć.
przez Modrzew — 05 sierpnia 2007 o 17:33:59 #
@Modrzew: film? Ależ proszę bardzo – wybrany, na DVD. Nie jest do tego potrzebny telewizor.
przez Piotr Hosowicz — 05 sierpnia 2007 o 17:39:12 #
A jak ktoś nie ma DVD/komputera, nie chce/nie może ściągnąć/kupić, albo jest zbyt leniwy? ;]
przez Modrzew — 05 sierpnia 2007 o 17:53:36 #
@Modrzew: założenie było takie, że mówimy o osobach, które traktują swój mózg jako najcenniejszy organ, który trzeba chronić i pielęgnować, a nie o jakiś pokrakach, którym „się nie chce, bo tak”. Telewizja powoduje galopujące zwyrodnienie mózgu, zresztą większość współczesnych filmów tak samo.
przez Piotr Hosowicz — 05 sierpnia 2007 o 18:02:04 #
Ja bym napisał tak: telewizja MOŻE powodować galopujące zwyrodnienie mózgu, jeśli się nie umie z niej korzystać. Obejrzenie jednego czy dwóch filmów/seriali tygodniowo w niczym nie zaszkodzi. Ale oglądanie programów informacyjnych (szczególnie z udziałem polityków), telenowel, tv-shopów etc. już szkodzi ;)
przez Modrzew — 05 sierpnia 2007 o 18:04:26 #
@Modrzew: a probowałeś? ja nie mam telewizora od ośmiu lat i w tej chwili jak oglądam telewizję gdzieś z przypadku to mam przez pierwsze 5 minut uczucie jak bym z zainteresowaniem oglądał jakiego interesującego robala, a potem przez kolejne 10 już tylko absmak, zażenowanie i znudzenie. Potem nastepuje koniec oglądania. Spróbuj, to sam się przekonasz. Nie wiem niestety po ilu latach nie oglądania ten efekt występuje, al występuje napewno.
przez Piotr Hosowicz — 05 sierpnia 2007 o 18:07:49 #
Oglądam bardzo rzadko. Tzn. jak mnie wygonią sprzed komputera częściej ;) Ale element zażenowania i znudzenia już u mnie występuje, może jestem po prostu zbyt stetryczały. Tak czy kwak – w normalnych warunkach włączam tv ze dwa razy na tydzień, żeby coś obejrzeć.
przez Modrzew — 05 sierpnia 2007 o 18:09:25 #
@Modrzew: o dwa razy na tydzień za dużo. :-P
przez Piotr Hosowicz — 05 sierpnia 2007 o 18:10:29 #
Demonizujesz ;p
BTW lepiej by brzmiało „o trzy razy za dużo” ;)
przez Modrzew — 05 sierpnia 2007 o 18:10:51 #
z wikipedii:
„Potoczne użycie kaloria znacznie odbiega od faktycznego znaczenia tej jednostki fizycznej. Mimo że używane jest słowo kaloria, to wartości kaloryczne produktów żywnościowych są podawane nie w kaloriach ale w kilokaloriach (skrót kcal), czyli tysiącach kalorii.”
dlatego tak miałeś w reklamie coca-coli i jest to absurd naszego świata, a nie samej telewizji, czy reklamy ;)
przez logeek — 05 sierpnia 2007 o 20:32:04 #
Ja telewizji prawie w ogóle nie oglądam. Chyba, że akurat wybitnie nie mam co robić (co zdarza się dość rzadko: w zeszłym miesiącu raz) i generalnie gdy tylko zaczną się reklamy moja dłoń automagicznie sięga po pilota i wdusza wyłącznik. Na tym kończy się moje oglądanie. Nie jestem w stanie przetrawić reklam. Często proszę kogoś, żeby nagrał mi jakiś film, który mnie zainteresuje, wycinając przy okazji reklamy. O polityce w telewizji nawet nie wspominam. Doszedłem do wniosku, że aby wyrobić sobie obiektywne zdanie trzeba mieć ogromną wiedzę i mnóstwo czasu na śledzenie wydarzeń, opinii i informacji z tej dziedziny. A jako, że nie mam czasu ani na gromadzenie tego typu wiedzy, ani na śledzenie wydarzeń przekreśliłem politykę.
przez q84_fH — 05 sierpnia 2007 o 23:19:44 #
telewizja kłamie, ot cała prawda o Niej
przez Maciej — 06 sierpnia 2007 o 11:01:04 #
q84_fH: albo po prostu czytać niusy w Internecie, ot co.
przez Modrzew — 06 sierpnia 2007 o 13:18:22 #
Modrzew:
I tu się mylisz. Niemal każdy serwis informacyjny, a szczególnie Onet, WP, itd. „indoktrynują” czytelników.
Dopiero, gdy przesiadłem się na wiadomości bezpośrednio z agencji informacyjnej (a konkretnie z IAR-u) przestałem mieć wrażenie, że są newsy są mi serwowane w pewien dziwny, wybiórczy sposób.
przez Daniel "Dandys" Gada — 07 sierpnia 2007 o 00:51:00 #
Widzisz, u mnie „czytanie niusów” sprowadza się do obserwowania nagłówków w Google Readerze i wielokrotnym wciskaniu spacji (czyt. „przejdź do następnego elementu”) ;)
przez Modrzew — 07 sierpnia 2007 o 13:14:25 #
Ale ja to myślisz jak przeglądam? Też przez RSS, ale przecież nagłówki do niego pochodzą z konkretnych serwisów. Ja używam właśnie RSS IAR-u.
przez Dandys — 07 sierpnia 2007 o 13:23:51 #
Mnie się ostatnio zdarzyłem w owej telewizji słyszeć, jakiegoś „patriotę”, który wypowiadał się, że „niestety” Polskę udało się nam wyzwolić. Ładne przejęzyczenie…
A tak swoją drogą, telewizja nie jest taka zła. O ile trzyma się z dala od polskich kanałów i obróci talerz trochę na wschód (w sensie do odbioru zachodnich satelitów). Hiszpanie mają całkiem przyjemną w odbiorze telewizję, większość ciekawych audycji ma fonię oryginalną. To samo co DVD, ale nie trzeba mieć pomysłu, co oglądać. A i Niemcy najgorszej oferty nie mają, i technicznie przodują.
przez Michał Górny — 16 sierpnia 2007 o 22:39:50 #