Love generation

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Ja już nic nie rozumiem z polityki w wydaniu Tuska. Najpierw sprzeciwia się kandydaturze Zbigniewa Romaszewskiego na marszałka senatu tłumacząc to jego konfliktowością. Wywołuje burzę w mediach, a potem “w imię miłości” stwierdza, że ten cały spór został rozdmuchany przez same media i że nie powinno się tworzyć dodatkowych problemów. Mało tego! Dodał, że on by poparł Romaszewskiego. I jak tu wierzyć obłudnikowi?

Druga sprawa, parę dni przed głosowaniem nad ulokowaniem EXPO 2012 w PO krzyczeli, że mało się robi na szczeblu centralnym. Potem “w imię miłości” Tusk stwierdził, że bierze odpowiedzialność za porażkę Polski w tym głosowaniu na siebie.

A teraz jeszcze Sikorski przekornie wysyła faks o niemożności przybycia na spotkanie z prezydentem – 3 minuty po czasie planowanego spotkania. Człowiek się umawia, czeka, a tu Ci przyśle po fakcie informację, że go nie będzie. I gdy Kamiński mówi o tym wprost, to miłosierny Schetyna mówi o nim, że “wywołuje wojenne pomruki”.

Naprawdę, nie wierzcie Platformie Obłudników, bo coraz częściej widzę, że pod otoczką “wszelkiej miłości” próbują przekonać głupich ludzi, jacy to oni są wyrozumiali i słuszni. A Ci właśnie ludzie kupują ten kit, bo są odpowiednio przygotowani przez media, które ostatnie dwa lata klepały im do głowy, jaki ten PiS pełny nienawiści.

Czeka nas medialne piekło

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

To, co się dzieje od paru miesięcy w mediach, przechodzi już ludzkie pojęcie. Z każdym dniem TVN oraz Gazeta Wyborcza widocznie próbują swoich sił – bo tylko tak to można nazwać. Próbują sił w manipulacji. I przyznam szczerze, że doskonale im to wychodzi.

Wszystko zaczęło się od akcji CBA ws. Barbary Blidy. Któż dzisiaj pamięta, o co dokładnie w niej chodziło oprócz tego, że była to rzekoma akcja polityczna skierowana w biedną i niewinną niczego byłą posłankę? Właśnie – niewiele osób. A już na pewno nie Ci, którzy interesują się biernie polityką. Media w czasie tej sprawy próbowały zignorować jeden, główny argument. Jaki? Otóż taki, że nikt niewinny nie strzela sobie w głowę (w tym przypadku w klatkę piersiową) podczas akcji służb specjalnych. Ale tego już dzisiaj nikt nie pamięta, bo ww. media każą interpretować sprawę jako zamordyzm podporządkowanemu PiS-owi CBA.

Jednak podwaliny do stosowania ośmieszania CBA wyznaczyła tak naprawdę wcześniejsza akcja – zatrzymanie lekarza, Mirosława G. Tutaj najmocniej włączył się w sprawę Polsat, który w wręcz karykaturalny sposób próbował pokazywać ludzi, którym pomógł ten człowiek, zapominając jednocześnie o tych, których zrujnował biorąc łapówki w zamian za uratowanie zdrowia lub życia. Tym razem skoncentrowano się na szczegółach tak, aby odejść od konkretów. I tak oto media zaczęły dyktować CBA poprawność nomenklatury ich akcji, powoływano się na purpurowe ze złości środowisko lekarskie, które nie szczędziło inwektyw nowej wtedy instytucji.

Potem korzystano już tylko z doświadczenia zdobytego na ww. akcjach. Nie było więc rzeczą trudną odwrócić rolę winnego oraz ścigającego, gdy na jaw wyszła kontrolowana łapówka wręczona Beacie Sawickiej. Sprawa przeszła przez media niemal bez echa – o ile dwie poprzednie ciągną się często do dzisiaj, o tyle o Sawickiej mówiono niecały tydzień – dzisiaj już nawet nie usłyszymy nawiązania do niej. Puszczono “łzawą” konferencję łapówkary, otoczono odpowiednim komentarzem i… uznano za zakończoną. Każdy w końcu wiedział, że CBA potrafi tylko zrujnować niewinnego człowieka. A wszystko to pod otoczką obiektywności i profesjonalizmu w mediach.

Jednak gdy wybory parlamentarne wygrała PO, TVN-owi i GW puściły zupełnie hamulce. Już nawet nie starają się zapewniać o swoim “obiektywizmie”. Teraz już nawet w “Dzień Dobry TVN” można było usłyszeć jako luźny komentarz, że np. odrzucenie kandydatury Romaszewskiego na marszałka senatu to “przepychanki opozycji”.

Pierwszą sprawą, z jaką zmierzyły się te media za nowych rządów, była kandydatura Michała Boni na ministerialny stołek. Podczas, gdy zachwycano się fałszywymi doniesieniami o współpracy Jerzego Roberta Nowaka (które on sam zręcznie i jednoznacznie obalił w “Rozmowach niedokończonych”) z SB, tutaj nie było takiego entuzjazmu. Po prostu zastosowano podwójne standardy – skoro Boni jest z PO, to należy założyć, że bardzo się pomylił, przyznać to i wyrazić modną w PO “nadzieję”, dając mu teczkę ministra “aby odpracował swoje błędy w rządzie”. We wspominanym TVN-ie Boni był już bohaterem, ostoją moralności i męstwa dzięki przyznaniu się do współpracy. O ekscytacji GW już nawet nie wspominam. Co ciekawe – ostatecznie sam Tusk stwierdził, że takie przedstawienie sprawy to gruba przesada i nie doprowadził do mianowania Boniego ministrem. Widać ostatki zdrowego rozsądku w końcu do niego przemówiły. Co nie zmienia jednak faktu, że TVN zdania o Bonim nie zmienił.

Jednak w ostatnim czasie jest coraz gorzej. TVN wraz z GW zupełnie się rozpasają. I stosują nową metodę “dziennikarstwa” – inwigilację. Nielegalną, dodajmy. Bo jak inaczej można nazwać to, że np. 4 września 2007 r. pod siedzibą Radia Maryja stały trzy TVN-owskie wozy transmisyjne, nagrywając przez parę godzin okolicę i pytające o coś osoby wchodzące oraz wychodzące z terenu RM? Oczywiście – gdyby któraś z tych osób zareagowała agresywnie (bo jest tam przecież mnóstwo osób starszych), to mielibyśmy zaraz obszerny materiał o tym w “Faktach”. Ale nagrania trzech wozów i kilku reporterów niemal okupujących ogrodzenie RM już nie zobaczymy.

Podobnie z niezbyt głośną ostatnio w GW i TVN sprawą planowanego aresztowania zarządu Gazety Polskiej – Tomasza Sakiewicza i Katarzyny Hejke. Ma się ono odbyć 13 grudnia tego roku. A powód? Oskarżenie ich przez TVN na podstawie artykułu 212. Cóż ten artykuł mówi? Otóż przy zupełnie poprawnej jego interpretacji wynika, że dziennikarz może zostać ukarany za napisanie rzeczy, które mogły być prawdziwe, ale wpłynęły negatywnie na wizerunek opisywanego podczas, gdy informacje te nie musiały być ujawniane ze względu na ich niską społeczną wartość. Z artykułu tego można sądzić także zaocznie, więc teoretycznie można nawet nie wiedzieć, iż jakiekolwiek postępowanie wobec nas się toczy. Ale tą sprawą jakoś TVN się nie chwali. Dlaczego?

Jednak to, co wczoraj zostało ujawnione na antenie RM, przechodzi wszelkie pojęcie.


Nagranie dzięki uprzejmości p. Rafała Maszkowskiego.

Atak dziennikarki TVN na T. Rydzyka i U. Krupę


Dziennikarze TVN-owskiej “Uwagi” próbowali dokonać prowokacji w samolocie, którym leciał Rydzyk. Gdy “dziennikarka” – Anna Machowska – została rozpoznana przez lecącą z Rydzykiem europosłankę Urszulę Krupę, z ust Machowskiej posypały się wyzwiska. I to do tego stopnia, że musiała interweniować obsługa samolotu. Sama Krupa postanowiła poruszyć sprawę na forum Parlamentu Europejskiego, ponieważ został naruszony jej immunitet europosłanki. I tak samo, jak w poprzedniej sprawie – TVN milczy, mimo, że wie o zajściu. Jednak wyzwiska ze strony “dziennikarki” nie są tu jedyną podejrzaną sprawą. Druga rzecz to fakt, że reporterzy doskonale wiedzieli, kiedy, gdzie i dokąd leciał Tadeusz Rydzyk z Urszulą Krupą. Znali też miejsce, w którym mieli nocować. Skąd? Tego też się już nie dowiemy. Ale jakże – w obliczu tego doniesienia – szczerze zdają się potwierdzać informacje o współpracy Suboticia z WSI, o które paradoksalnie TVN pozwał Gazetę Polską.

Dlatego apeluję do wszystkich myślących ludzi – balansujcie media, które odbieracie, ponieważ opieranie się wyłącznie na jednych z ww. (TVN, GW) może doprowadzić Was kiedyś do poczucia, że zupełnie nieświadomie daliście się zmanipulować.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach!

[Qt] sms-0.2

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Wprawdzie napisałem tę wersję już ponad tydzień temu, ale jakoś z braku czasu nie wrzuciłem. Poprawione błędy z poprzedniej wersji (m.in. obrazki dodane wreszcie do zasobów pliku wykonywalnego) oraz dodane funkcje z TODO. Oto i lista zmian w stosunku do wersji poprzedniej:

  • wprowadzenie historii wiadomości (użytkownik w łatwy sposób może wybrać, czy daną wiadomość chce zapisać w pliku historii),
  • dodanie wygodnej przeglądarki SMS-ów z historii,
  • edytor książki telefonicznej,
  • zmiany w interfejsie (np. zmiana sposobu wywoływania historii oraz edytora książki telefonicznej).
  • Brakło mi pomysłów na wersję 0.3, więc gdyby ktoś znalazł błędy w obecnej wersji lub miał jakiś pomysł – prosiłbym o napisanie go w komentarzu lub na mój e-mail.


    Linki do ściągnięcia:

    Kod źródłowy – sms-0.2.tar.bz2

    Binaria dla Linuksa (bez bibliotek) – sms-0.2-bin.tar.bz2


    A oto zrzuty ekranów z nowej wersji:

Skład byłego rządu ;-)

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Szukałem czegoś w Google i natrafiłem na ciekawe wyniki. Otóż gdyby ktoś chciał poznać cały skład poprzedniego rządu, to zapraszam do przeglądnięcia paru pierwszych stron wyników tego zapytania:

http://www.google.pl/search?q=odwo%C5%82anie+ministra&hl=pl&lr=&start=10&sa=N

[Sondaż] Polacy orzekli

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

W dzisiejszym sondażu Polacy odpowiedzieli (76% odpowiedzi), iż “gdyby babka wąsy miała, to by dziadkiem była”. 13% udzieliło odpowiedzi przeczącej, zaś 11% odpowiedziało “nie wiem”.

To tak a propos dzisiejszego sondażu dla którejś gazety, że _GDYBY_ dzisiaj odbyły się wybory, to PO otrzymałaby 54% głosów. Gdyby. Tylko po co “gdybać” nad czymś, czego nie ma i nie będzie w przewidywalnej przyszłości? Widać sondażownie albo próbują przypomnieć o sobie PO, albo brakuje już ciekawych i ambitnych sondaży do wykonania.

Panowie, naprawdę, można dać sobie już spokój. Tak! Platforma wygrała, naprawdę! Już nie trzeba!

[Qt] sms-0.1

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Ostatnio z nudów i braku internetu na stancji, postanowiłem przepisać mój konsolowy program do wysyłania SMS-ów na jakąś “okienkową” bibliotekę. W moim wydaniu “jakąś” oznacza oczywiście Qt. 🙂

Wciągnęło mnie to dość. Ułożyłem GUI, użyłem QSocket zamiast socket.h, pobawiłem się trochę QListBox. Postanowiłem, że będę regularnie rozwijał ten program. I tak oto, po poprawieniu masy błędów i problemach z wspominanym QListBox, wydałem wersję 0.1, której funkcjonalność ogranicza się na razie jedynie do wysyłania SMS-ów i możliwości skorzystania z (manualnie jeszcze tworzonej) książki telefonicznej. Stworzyłem już jednak “listę życzeń” TODO, która w obecnej wersji wygląda następująco:

  • usunięcie dolnego paska zmiany rozmiaru,
  • usunięcie możliwości maksymalizacji,
  • logowanie wysłanych SMS-ów do pliku historii (jako opcja zależna od użytkownika),
  • dodanie opisów do elementów (podpowiedzi),
  • walidacja numeru,
  • edytor książki telefonicznej,
  • przejście TAB-em to kolejnych pól i przycisków.

To na razie tyle, po napisaniu tych opcji nadam projektowi numer wersji 0.2. Oczywiście, czekam też na wszelkie sugestie, które można zgłaszać w komentarzu do tego wątku, lub – jeśli komuś tak wygodniej – poprzez e-mail. Będę na bieżąco aktualizował powyższą listę.

Projekt powstaje oczywiście na licencji GNU GPL, ale po to, aby ktoś mógł sobie w przyszłości podejrzeć jego kod i być może się czegoś nauczyć, a nie po to, aby można było się wylansować na moich błędach (co już się zdarzało). Naprawdę – proszę o wyrozumiałość i konstruktywną krytykę, jestem otwarty na wszelkie propozycje. 🙂


A oto linki do poszczególnych wersji programu:

Kod źródłowy – sms-0.1.tar.bz2

Binaria dla Linuksa (bez bibliotek) – sms-0.1-bin.tar.bz2


Brak tam jeszcze wersji skompilowanej statycznie (wie ktoś, jak to zrobić dla Qt?) oraz wersji dla Windows. Tę drugą próbowałem wykonać, jednak dostaję błąd przy kompilacji. Gdyby komuś się to udało – proszę o kontakt.

I na koniec screen dla patrzących. 🙂

Z góry dziękuję za wszelkie sugestie i pomysły!

Tragedia w narodzie!

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Niby ludzie narzekają na prezydenta, a jednak jego przemówienie zdaje się być niezbędne na inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu! A oto dowód:

Społeczeństwo wyraźnie sprzeciwia się absencji prezydenta w Sejmie. Trzeba go o tym poinformować!

A tak serio, to ta postawa “wszystko, byle wbrew PiS-owi” to już się śmieszna w wydaniu niektórych robi.