Zapisywanie postu przy edycji

UWAGA! Ten wpis ma już 9 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

„Domagam się” możliwości zapisywania edytowanego wpisu tak, aby przy przypadkowym zamknięciu/przełączeniu strony móc odzyskać dotychczas napisaną treść. Chyba każdy stracił kiedyś przez brak tej opcji przynajmniej jeden wartościowy wpis. Opcja, o którą mi chodzi, działa chociażby na Bloggerze.

Kto za?

Widziałem Beatę ;d

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Taa, stoję sobie na skrzyżowaniu Głębokiej z Kraśnicką, na pasie do skrętu w lewo, a że czerwone długo nie chciało się zmienić, spojrzałem w prawo – na środkowym pasie, zaraz obok mnie stała Beata Kozidrak rubinowym Jaguarem S-type. 😀 Szczęśliwym jak dziecko. ;d

Stoik atakuje? Nieee.

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

„Powiedziałem o prezydencie »dureń«, żeby go przebadano” – gdy to czytam, to łapię się za głowę. Czyżby kolejny – po Palikocie – troskliwy o zdrowie prezydenta? Naprawdę, to się nadaje do założenia jakiegoś miłosiernego komitetu. Pomijając już fakt, że Wałęsa nagle zmienił fronty, żeby ratować swoją dupę w mediach. Ale mówi to człowiek, który jeszcze parę miesięcy temu na słowo „Kaczyński” wyzywał wszystkich dookoła od kurw i skurwysynów, podobnie było też, gdy któryś z dziennikarzy śmiał zadać pytanie w jakikolwiek sposób powiązane z teczką Wałęsy. Próbka tego była bodajże w „Plusach dodatnich, plusach ujemnych” albo w „Nocnej zmianie”. A resztę kwiatków można bez problemu znaleźć na YouTube.

Panie Wałęsa – może nie Kaczyńskiego, ale właśnie Pańskie zdrowie psychiczne przebadamy? O, przepraszam, że denerwuję, mogę się narazić na bluzgi pod swoim adresem.

Temat zastępczy

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Ta sprawa stanie się niedługo głośna w mediach. A to dlatego, że usilnie poszukiwany był temat zastępczy w mediach. I znaleziono go, mimo, że „Tydzień prawników na KUL” skończył się ponad tydzień temu.

Będzie głośno z kilku powodów: Sowińskiej już ostatnio permanentnie przyklejono etykietkę oszołoma. Łatwo to zrobić, gdy wyrywa się czyjeś słowa z kontekstu. Dodatkowo – ona przecież jest z LPR-u! A wiadomo, z czym to się POWINNO kojarzyć: Giertych -> mundurki -> oszołom -> katolik (!). Czyli wszystko, co najgorsze.

I niestety – głupi ludzie znowu podejmą ten arcyważny temat. Będą wywody, jaka ta Sowińska idiotka. Będą ośmieszane sposoby, w jaki można by egzekwować to, co sobie media wyrwały z kontekstu. Będą kpiny z Kościoła. Standard. Nawet gdyby prawdą był nagłówek z Onetu (co podkreślam – jest wyrwany z kontekstu), to byłaby to jedynie prolongata istniejącego już zakazu – bo do lat 15. Ale ja nie zamierzam o tym dyskutować, w przeciwieństwie do większości.

I tą właśnie większość próbuję ostrzec – żeby się nie okazało, że po burzliwych dyskusjach na ten temat, obudzicie się z ręką w nocniku. O czym mówię? O tym, ze ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego w Polsce przypada na marzec 2008. Co mamy teraz? O – marzec! I to końcówkę. Dlatego należy pamiętać o zasadzie szumu medialnego, bo może się okazać, że w kwietniu miłosierny Donald Tusk poinformuje nas o wielkim sukcesie polskiego rządu, którym będzie ratyfikacja ww. traktatu. I wcale nie będzie to prima aprilis.

Traktat

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Media skoncentrowały się na PiS-ie. Politycy również. I Ci z prawa (Korwin-Mikke), i Ci z lewa (LiD) nagle zaczynają wyliczać błędy PiS-u w kwestii poparcia traktatu. A tymczasem PO, przy braku sprzeciwu, przepchnie sobie traktat, i to bez referendum.

W ogóle jestem, jak każdy zdrowy na umyśle prawicowiec, przeciwny ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Razem ze mną stoi UPR, Gazeta Polska, Radio Maryja, itp. Tym bardziej zupełnie nie rozumiem warunkowego poparcia dla traktatu przez PiS. Zupełnie. I dalej głupio się łudzę, że to tylko zagrywka, która ma doprowadzić do referendum, co jest chyba jedynie słusznym rozwiązaniem w obecnej sytuacji. Jeżeli referendum nie będzie, to obiecuję nie powstrzymywać się z jakiejkolwiek okazji w wyzywaniu PO od najgorszych. A jeżeli okaże się, że poparcie PiS-u to nie jest tylko taktyczna zagrywka, to również wyzywał będę tę partię. I wyjątkowo całkowicie zgadzam się w tym wypadku z JKM. Całkowicie. Bo wcześniej to z reguły częściowo, i dlatego bliższy byłem LPR-owi. Właśnie, LPR. Zaprawdę powiadam, że ta partia wróci w przyszłej kadencji. Bo przy takich nastrojach społecznych to się okazuje, że nie ma prawdziwie patriotycznego ugrupowania. PO – wiadomo, PiS – jeszcze nie do końca, LiD – bez komentarza, PSL – również. A że wszelkie Prawice Rzeczpospolitej nie mają szans, a UPR ze względu na socjalistyczną mentalność społeczeństwa jest zbyt liberalne, to LPR musi powrócić. Ale to już taki offtopic, co najważniejsze i tak już napisałem.

[Sondaże] Podsumowanie lutego 2008 w sondażach

UWAGA! Ten wpis ma już 10 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Zgodnie z tym, co pisałem ponad miesiąc temu, chciałbym opublikować wyniki sondaży z zeszłego miesiąca. Wszystkich było 25, jednak publikuję tylko te dot. poparcia dla poszczególnych partii. A nie brakuje w nich ciekawostek.

Pierwszy z nich jest datowany na dzień 08.02.2008:

Oto zestawienie poparcia dla tego sondażu (wykonanego przez CBOS):

PO – 48% PiS – 19% LiD – 9% PSL – 5%

Następnego dnia (09.02.2008) Pentor publikuje podobny sondaż:

Oto zestawienie:

PO – 49% PiS – 27% LiD – 9% PSL – 8%

Wszystko się zgadza, oprócz jednego – skąd się wzięło 8 punktów procentowych poparcia więcej dla PiS-u? Wydaje się dziwne, tym bardziej, że chodzi właśnie o PiS.

Kolejny sondaż zdaje się wracać do wyników tego pierwszego i pochodzi już z marca – 3.03.2008. Wykonany przez Gfk Polonia:

Oto zestawienie:

PO – 46% PiS – 16% LiD – 6% PSL – 5%

Miesiąc uważam za podsumowany. „Badania” trwają cały czas, oczekuję na kolejne sondaże. Kolejne podsumowanie za miesiąc.