Google Chrome w oczach ortodoksyjnego firefoksiarza

UWAGA! Ten wpis ma już 12 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Wczoraj na Joggerze panowała gorączka nowej przeglądarki Google o nazwie Chrome. Jako, iż jest to na razie wersja tylko pod Windows oraz przez to, że oczytałem się na ww. blogach o podobieństwie do Opery, to postanowiłem odpuścić. Jednak dzisiaj znalazłem chwilę czasu, żeby to przetestować. I oto moje spostrzeżenia:

  • nie zauważyłem zwiększenia prędkości w stosunku do Firefox 3 dla Windows (o linuksowym nie mówię, bo tam nadal jest problem z Flashem),
  • brak górnej belki menu oraz paska statusu na pierwszy rzut oka wydaje się być dobrym rozwiązaniem, kończy nim być gdy chcę się dowiedzieć, do czego prowadzi wskazany link oraz gdy chcę jakoś zarządzać zakładkami,
  • podoba mi się sygnalizacja wszelkich ostrzeżeń – np. przekreślone https czy ikony w pasku adresu,
  • imitacja AwesomeBar daje radę, ma też wpisanych wiele popularnych stron (np. po wpisaniu “da” pojawia mi się odnośnik do DeviantArt, chociaż nigdy tej strony nie odwiedzałem),
  • nie ma potwierdzenia zamknięcia przeglądarki przy otwartych wielu kartach (a ja z przyzwyczajenia do TabMix Plus klikam zawsze na ten brzegowy “x”),
  • po przejechaniu rolką na niektórych obiektach Flash (np. odtwarzaczu YouTube) następuje kilkunastosekundowe zatrzymanie przeglądarki,
  • taki sam efekt powoduje czasem przejście z jednej karty na drugą,
  • słownik nie działa poprawnie (np. podkreśla wszystkie wyrazy zakończone na “-em”),
  • gwiazdka zakładek mimo, iż zerżnięta żywcem z Firefoksa, lepiej spisuje się po lewej stronie,
  • brak wtyczek daje o sobie znać, zwłaszcza przy googlowej polityce minimalizmu (dosłownie trzy skromne zakładki w oknie konfiguracji!),
  • SpeedDial nigdy nie wygra u mnie z paskiem zakładek,
  • mam wrażenie, że każdą z opcji Chrome’a już gdzieś widziałem, i chyba nawet mam rację,
  • denerwuje mnie sposób ładowania strony – najpierw szkielet jest zmniejszony, a potem pod wpływem obrazków rozciąga się, a to na boki, a to w dół,

I to by było na tyle, i tak nie będę używał tej przeglądarki na codzień (chyba, że kiedyś na Windows, tak, jak to robię z Google Talkiem).