Tam, gdzie PR już nie pomaga

UWAGA! Ten wpis ma już 11 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

W ostatnich dniach byliśmy świadkami sporu prezydent-premier. Chodziło o uczestnictwo na szczycie UE. Premier z ministrami miał tam lecieć sam, jednak prezydent również chciał się pojawić na ww. szczycie. Media przedstawiały wszystko jako “przepychanki”, jednak te tak naprawdę miały miejsce w przypadku strony rządowej. Najpierw szeroko ogłaszano, iż temat Gruzji nie będzie omawiany na szczycie. Propagandę taką siał minister Sikorski. Jednocześnie nie przedstawiono przedstawicielom prezydenta harmonogramu szczytu. Ten jednak udało się zdobyć od prezydencji francuskiej, po czym nastąpiło prostowanie informacji nt. Gruzji, tyle, że przez przedstawicieli prezydenta (Kownacki, Kamiński), i dodatkowo – w mediach.

Następnie sięgnięto po sztuczki z samolotem. Uniemożliwiono wspólny lot premiera z prezydentem (odmówili Ci sami, którzy swego czasu nagłaśniali, jak to Tusk dba o tanie państwo). Kolejna pytanie o możliwość lotu rządowym samolotem została zignorowana, odpowiedziano zaś dopiero dzisiaj rano, gdy prezydent dotarł na miejsce innym samolotem.

Jednak do szczytu było coraz bliżej, a wizja pojawienia się prezydenta na nim coraz bardziej możliwa. Zaczęto więc siać propagandę o łamaniu konstytucji, oczywiście – przez prezydenta, a jakże. Co bardziej dociekliwi dotarli do odpowiedniego akapitu, który brzmi następująco:

Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem.

Pozostali uwierzyli na słowo spin doctorom PO.

Jednak już rano miłość się skończyła – Tusk otwarcie powiedział, iż “prezydent nie jest mu potrzebny [na szczycie – dop. własny]”. Mimo tego, głowa państwa dotarła na miejsce. I tutaj Tusk pokazał już w pełni, jak małym jest człowiekiem, gdy działają nerwy i w pobliżu nie ma wytycznych ani specjalisty od PR-u. Gdy zobaczył nadchodzącego prezydenta, opuścił wzrok, po czym przywitał się (prezydent poklepał go jeszcze po plecach). Potem zaś, gdy prezydent powrócił na swoje miejsce, Tusk ostentacyjnie odwrócił się do niego “dupą” i udawał, iż go nie widzi, rozmawiając z premierem Danii.

Kto nie widzi w tej całej sytuacji ogromu zakłamania i sprzeczności PR-owych, temu naprawdę zazdroszczę postawy. Bo mnie autentycznie trafia szlag.

22 myśli w temacie “Tam, gdzie PR już nie pomaga”

  1. Widzę że zatrzymaliście się na rozdziale V konstytucji. Proponuje doczytać z VI:

    Art. 146.

    1. Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej.

    (…)

    4. W zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach Rada Ministrów w szczególności:

    (…)

    9) sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi,

  2. AdamK: szanowny pan prawnik, jak widzę, szacun, doktorat już napisany? Z tą Konstytucją jest taka śmieszna sprawa, że jak ktoś nie lubi Kaczyńskiego to interpretuje na korzyść Tuska, jak ktoś nie lubi Tuska to na korzyść Kaczyńskiego. Nikt ci nie powie, że Konstytucja daje tu jednoznaczną odpowiedź.

  3. @Piotr Pyclik: a jakże, czekam tylko na nominację z belwederu i będę się pisał Prof. Dr. Hab. Mgr. Inż. 😀

    Tak poważnij, to konstytucja nie jest w tych sprawach w 100% jasna, ale wyraźnie stwierdza kto kieruje polityką zagraniczną.

  4. W tych sprawach konstytucja w promilu nawet nie jest jasna. Art. 126 ust. 1 mówi swoje, art. 146 ust. 1 swoje. Nie dojdziesz, za argumentacją kryje się tu z reguły sympatia za którąś opcją. Ja z sensownym rozstrzygnięciem tego problemu się jeszcze nie spotkałem.

Pozostaw odpowiedź mig Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.