Bojkot Giertycha – sequel sprawy dziadka Tuska?

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

To, co ostatnio wydarzyło się w polskiej polityce, coraz bardziej przekonuje mnie o tym, jak daleko zakorzeniona jest w naszym narodzie poprawność polityczna. I nie chodzi mi bynajmniej o roszadę na stanowisku premiera.

Ostatnio – przeglądając doniesienia z IAR-u dowiedziałem się, iż ambasador Izraela w Polsce planuje bojkot ministra edukacji – Romana Giertycha. Jednak jakie są powody tego bojkotu? Czyżby znów “język nienawiści” oraz nietolerancja (na które powoływali się twórcy akcji przeciw Giertychowi)? Wyobraźcie sobie, że nie!

Otóż tak argumentuje genezę bojkotu sam ambasador:

“Powodem mają być antysemickie poglądy w rodzinie Giertycha oraz wypowiedzi polityków LPR.”

Po przeczytaniu tego zdania dosłownie zdębiałem. Mamy prosty przykład na powtórkę z historii, tyle, że w odwrotnym wykonaniu.

Dlaczego tak piszę? Czyż nie przypominacie sobie kampanii prezydenckiej, w czasie której Jacek Kurski opublikował informacje o dziadku Tuska? Tak – wszyscy jednogłośnie wtedy stwierdzili, że to po prostu chamstwo, że Kurski podłożył świnię Tuskowi. Bo co ma rodzina do konkretnej osoby? Krzyczano, że trzeba oceniać człowieka, a nie jego rodzinę i przeszłość, itp. Co powiecie teraz, gdy z identycznych powodów nawołuje się do bojkotu ministra tyle, że tego “z przeciwnej strony barykady”? Bo jakoś nie słyszę ogólnomedialnego protestu w tej sprawie (jaki miał miejsce podczas ujawnienia życiorysu dziadka Tuska).

To wydarzenie dało mi dużo do myślenia, i teraz tylko wyczekuję tego powszechnego sprzeciwu wobec bojkotu amasadora (którego – naiwny – się pewnie nie doczekam).

Jak zwykle i w przeciwieństwie do “dobrych blogów”, zachęcam do wyrażania swojej opinii w komentarzach. 😉

Włosi mistrzem świata, Zidane maruderem mistrzostw.

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Włosi mistrzem świata! Mecz, jak mecz, ale bardziej do napisania
tego wpisu pchnęło mnie zachowanie Zidane’a. Zachowanie godne
polskiej VI ligi – żenada.

Inna sprawa, że Materazzi mógł “poczęstować” go jakimś
rasistowskim hasłem, a takie – jak wiadomo – mocno szargają nerwy
adresatów. Wszystko okaże się, gdy Zidane zacznie mówić o całej
sytuacji w mediach, jednak jeśli to rzeczywiście były rasistowskie
obelgi – to cała akcja mundialu z hasełkami przeciw rasizmowi
wzięłaby w łeb. Organizatorzy ponieśliby porażkę na całej linii –
adresując akcję do krajów o podwyższonych napięciach międzyrasowych
(pewnie i Polskę mieli na myśli), a nie powstrzymali rasizmu na
murawie.

A gdyby zrobić ankietę wśród Rodaków (vide Onet), który kraj
europejski jest najbardziej rasistowski, to pewnie – samokrytycznie
– wskazywaliby na siebie. Cóz – więcej rezolucji życzę.

Koniec kultu riddle’a?

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Nareszcie znalazł się kolejny odważny, który skrytykował
riddle’a i jego podwórko. Chodzi o Nivertiusa, a
konkretnie jego ostatni wpis na blogu. Krytykuje on
w konretny sposób zachowanie użytkowników wykop.pl. Robi to bardzo
precyzyjnie.

Co na to “głowny oskarżony”? Robi to, co było do
przewidzenia – oddaje się w ręce wyznawców i dodaje wpis na joggu.
Na początku niesamowicie ubolewa nad tym, jaka ta polska blogosfera
jest chora, jaka pełna nienawiści, po czym porównuje rodzime
serwisy z “tymi lepszymi” – zagranicznymi. Ot – kosmopolita w
każdym calu.

Jednak równie szybko, jak zaczął, tak kończy temat samego wykopu
– przechodzi od szczegółu do ogółu, omawiając (mało ważne w tej
kwestii), krajowe serwisy blogowe.

Ubolewa też nad komentarzami. Mocno dziwi się, że pojawia się w
nich krytyka, czasem ironiczna. Jednak czyż nie od tego własnie są
komentarze? Każdy może w nich wyrazić swoje zdanie w sposób, jaki
mu odpowiada. Cóż – riddle chyba za bardzo przyzwyczaił się do
takich, które wyrażają aprobatę jego refleksji i pomysłów we
wpisach.

Powracając jeszcze do komentarzy – pisze, iż każdy dobry blog ma
na stałe wyłączone komentarze. Czy w związku z tym zamierza je
permanentnie wyłaczyć u siebie? Jeżeli to tylko jednostkowy
przypadek (jak w komentowanym przeze mnie wpisie), to powinien
sobie darować. Jeżeli krytykuje się całą blogosferę, trzeba zacząć
przede wszystkim od siebie. Tym bardziej, że napisał, iż jest to
cecha dobrych blogów. Skoro Ty umożliwiasz komentowanie u
siebie, to czy czasem nie zaniżasz statystyk?

Cieszę się, że powstają wpisy takie, jak Nivertiusa. Dzięki
takim ludziom skończy się wreszcie kult riddle’a i ludzie
dostrzegą, że istnieją ludzie od niego bardziej wartościowi –
którzy po prostu na blogach wyrażają swoją opinię, a nie pysznią
się przed dziesiątkami wyznawców.

Jako, że mój jogg jest “z tych złych”, zapraszam do
dyskusji w komentarzach

Akcja przeciw GG w KŚ Ekspert!

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

I stało się – akcja zatacza coraz szerszy krąg. Po dużym poparciu wśród osób prywatnych, serwisów internetowych (np. Dziennik Internatuów), przyszedł czas na coś poważniejszego. Otóż link do naszej akcji przeciw GG pojawił się w Komputer Świat Ekspert.. Autor artykułu powołuje się na akcję, tłumacząc wadliwe działanie filtra antyspamowego. Zachęca też do “przesiadki” na Jabbera, co – przy podanym linku – bardzo mnie ucieszyło. Mam nadzieję, że odwiedzalność wzrośnie, a i lista popierających się powiększy.

A oto skan strony z KŚE:

 

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

TW “Beata” – dzieje najnowsze

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Towarzyszka “Beata”, znana również jako Zyta Gilowska – to o
niej postaram się napisać parę słów.

Otóż w/w pani zakończyła swoją karierę w PO po zarzutach
dotyczących nepotyzmu, jakiego miała się dopuścić. Było to dość
dziwne posunięcie, tym bardziej, że Gilowska była praktycznie prawą
ręką Tuska w PO.

Sprawa Z. Gilowskiej trochę przycichła, aby w końcu powrócić na
nowo – i to w dość zaskakujący sposób – jako minister oraz
wicepremier w rządzie PiS-u.

Nie pogrzała długo stołka, gdyż niedawno pojawiły się głosy
mowiące, iż Gilowska była za komuny TW, noszącą pseudonim “Beata”.
Zaczęła się burza medialna, Zyta powróciła na pierwsze strony
gazet. Oczywiście – wszystkiemu zaprzeczała. Ba! Nawet stwierdziła,
że nie podda się do dymisji, bo to byłoby przyznanie się do
winy.

Niespełna dwie godziny po tym komuniakcie usłyszałem kolejną:
premier przyjął dymisję Z. Gilowskiej (czyżby pośrednie przyznanie
się?), ta zaś zaczęła dziwne apele do niejakiej Urszuli.

Jednak odwołana z funkcji nie była już osobą publiczną, toteż
lustracja nie była możliwa – zgodnie z prawem, Gilowska nie
podlegała lustracji.

W tym czasie zatrzymano męża wymienianej już Urszuli. Sama
Gilowska stwierdziła, iż nie podda się autolustracji. Nie dziwię
się jej, nie chce palić za sobą mostów do wielkiej polityki.
Postanowiła jednak nie wracać do samego rządu mówiąc, że
podważyłoby to powagę urzędu.

Ale – żeby było ciekawiej – Marcinkiewicz złożył jej propozycję
powrócenia do rządu. Wbrew temu, co wcześniej obiecywała, nie
odmówiła, a poprosiła o czas do namysłu. Ciekaw jestem, co przez
ten czas wymyśli.

Bieniamin od MEN – Giertych znów zły?

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Po konspiracyjnych protestach 14-latków oraz niezbyt
uświadomionych studencin przeciw ministrowi edukacji – Romanowi
Giertychowi, nadszedł czas na następne – tym razem pośrednie.
Kolejną bowiem okazją do wieszania psów na Giertychu okazuje się
być program Beniamin, służący
do blokowania niepożądanych treści na komputerach w szkolnych
pracowniach.

Ministerstwo udostępniło szkołom Bieniamina na podstawie umowy z
producentem – firmą AKKORP. Czy MEN miał złe zamiary? Myślę, że
znacznie pomógł szkołom, dla których zakup podobnego narzędzia do
blokowania treści, których zdecydowanie nie powinni oglądać
uczniowie
w przeciwnym wypadku byłby niemożliwy lub mocno
utrudniony. Teraz dostają go za darmo. Konkurencja proponuje licencję dla szkół w
cenie 400 zł, co dla przeciętnej szkoły podstawowej czy
gimnazjum (bo to przede wszystkim tych szkół dotyczy problem) jest
sumą dość dużą. Niewiele wyższe kwoty wydaje się w nich czasem na
nagrody końcoworoczne dla uczniów.

Niektórzy jednak nie do końca znają przeznaczenie owych
programów. MEN podpisując umowę miało na myśli przede wszystkim
szkoły, nie prywatnych odbiorców. Odebrałem takie wrażenie czytając
wpisy na niektórych
joggach. Czy naprawdę niedługo wszystko zaczniecie tłumaczyć
cenzurą i wolnością słowa? Paranoja.

Mnożą się tzw. “szczekaczki”, czyli ludzie powtarzający na
swoich joggach poglądy wyczytane na innych. I tak oto niejaki
dstojek w odpowiednim
wpisie
na swoim joggu przytacza co większe wady programu,
przeplatając ich treść inwektywami wobec R. Giertycha. No cóż – jak
mawiają – tam, gdzie kończą się argumenty, zaczynają się inwektywy.
Sprawdza się to świetne w przypadku w/w osobnika. O reszcie
dzieciaczków pozwolę sobie nie wspominać.

Co można powiedzieć o metodzie działania owego Beniamina?
Przypomina działanie urlregex w Shorewallu. Jest to
blokowanie stron na podstawie słów kluczowych, które nie mogą
znaleźć się w adresie oraz (?) treści strony. Pula tych słów
zmienia się w zależności od wybranych opcji w oknie konfiguracji
programu. Muszę powiedzieć, iż sam używam tej metody, i jest ona
dość skuteczna – przepuszcza tylko około 15% stron, które w
zamierzeniu staram się blokować. Jednak wielu osobom to nie
wystarcza. I tak oto na
pewnym
blogu widzimy obszerną listę rzeczy, których Beniamin
nie blokuje. Mogę tylko pogratulować autorowi wpisu wytrwałości w
udowadnianiu swoich tez. Jednak czy liczy on na to, że autorzy
przeszkukają cały internet w poszukiwaniu niepożądanych
słów? Fakt, idealiści są potrzebni, ale czasem trzeba trochę
sfolgować. Niemniej jednak nie mówię, iż program ten jest idealny i
pozbawiony wad. Będzie on przecież rozwijany, a wraz z rozwojem
liczba i ranga wad spadnie.

Wiele osób jest oburzonych faktem, iż blokowane są blogi czy
strony osób/instutucji o lewicowych poglądach. Chciałbym jednak
przypomnieć o zadaniach zarówno MEN, jak i KRRiT (a ta zajmuje się
przecież mediami, do których należy też internet). MEN ma dążyć do
szerzenia wiedzy wśród uczniów, KRRiT (między innymi) – egzekwować
przestrzeganie wartości chrześcijańskich w mediach. Każdy wie, iż
znakomita większość blogów po prostu ogłupia – mowa tu szczególnie
o blogach Onetu, Bloksu, itp. Nie wykluczam tym samym istnienia
wartościowych blogów. Na czym owo ogłupianie polega? Powszechna
ignorancja wobec zasad ortografii powoduje, iż czytając takie
blogi, podświadomie przejmujemy pisownię autorów tych “cudów”. Poza
tym, na blogach prezentowane są poglądy na określone sprawy osób,
które – z racji wieku – nie powinny jeszcze zabierać w nich głosu.
Co do
zarzutów
o blokowanie stron lewicowych – wspominałem wcześniej
o zadaniach KRRiT (która współpracuje w tej sprawie z MEN) – jakie
wartości chrześcijańskie propaguje lewica? Pytanie to pozostawię do
rozważenia czytelnikowi.

Zaskakujące są też opinie ludzi, którzy szydzą z Beniamina w
taki sposób, jakby prowadzili odwet za to, iż padli jego ofiarą.
Czyżby rodzice usłyszeli o programie udostępnianym przez
ministerstwo i wprowadzili go do Waszych komputerów? Trudno się
mówi, będziecie musieli obejść się bez Waszych “ulubionych” stron,
drogie dzieci.

Nie będę już dalej się rozpisywał, bo i tak wpis ma już
nieatrakcyjną dla “masowego” odbiorcy objętośc. Jak zwykle –
zapraszam do polemiki w komentarzach.

GG mnie zablokowało. Czyżby koniec alternatyw?

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

To, co w dzisiejszy wieczór mnie spotkało, mocno mnie zdziwiło.
Czyżby Gadu-Gadu Sp. z.o.o. zaczęło egzekwować regulamin
świadczonych przez siebie usług? Jeszcze 2 godziny temu mogłem
bezproblemowo wysyłać wiadomości do tej sieci (poprzez transporty
Jabbera), jednak zaniepokoił mnie fakt, że nikt nie odpisuje na
moje wiadomości. Po chwili jednak wszystko było jasne – padłem
ofiarą filtru antyspamowego
. Co jednak było powodem? Nic
specjalnego nie robiłem w tym czasie.

Jest kilka możliwośći:

  • GG zaczęło blokować alternatywne klienty GG,
  • ktoś mieszał przy transportach na jabber.autocom.pl (ale wtedy
    inni też musieliby odczuć podobny efekt – macie to samo?),
  • ktoś w “Zarządzie” wreszcie mnie zauważył, i postanowił
    “odciąć” mnie od GG (za co mu serdecznie dziękuję).

Każda z tych opcji jest mocno prawdopodobna. Dopóki sprawa się
nie wyjaśni, będę dostępny tylko na Jabberze.

O postępie w tej sprawie będę informował poprzez komentarze w
tym wpisie.

Swoją drogą, gdyby chodziło o blokowanie alternatyw, byłbym
pozytywnie zaskoczony. Oznaczałoby to, że nareszcie zaczęli
egzekwować własny regulamin. A gdy zablokują Konnekty, Mirandy,
Kadu, itp., to dopiero będzie burza! 😀

I pomyśleć, że to wszystko zanim wysłałem petycję do nich. 🙂

O statusie “Ukryty” dłuższa rozprawa

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Z okazji prowadzenia akcji przeciw GG, biorę udział w wielu dyskusjach: na forach, usenecie, czy w końcu poprzez Jabbera. Jednak ostatnio jak bumerang powrócił temat moralności stosowania statusu “Ukryty” (tudzież: “Niewidoczny”). Chciałbym więc po raz ostatni wyrazić swoje poglądy na ten temat – proszę nie prowokować późniejszych dyskusji 😉

Jeżeli używasz GG, spójrz na swoją listę. Ile osób masz dostępnych? Z reguły pewien procent wszystkich kontaktów. Teraz policz, ile z nich jest ukrytych (i o tym wiesz, ponieważ nie używają innego statusu lub się owymi statusami bawią). Czyż nie jest to liczba duża? O tym właśnie chciałem napisać w tym wpisie.

W sieci GG można spotkać coraz więcej osób, które przestają zważać na znaczenie poszczególnych statusów i korzystają z “Ukrytego”. Dlaczego? Bo to wygodne, bo ładnie wygląda (sic!), bo możemy zobaczyć statusy innych bez wysyłania swojego. Jednak żadna z tych osób nie wie, że używanie tego statusu ma również inny wymiar – jest to po prostu okłamywanie innych

Pewnie wielu czytelników w tej chwili mocno się oburzyło. Bo co ma używanie jakiegoś głupiego statusu do kłamstwa? Otóż ma, i to całkiem dużo. Zawuażmy, iż gdy łaczymy się z siecią GG w ten sposób, widzimy statusy innych osób, nie dając im jednocześnie możliwości zobaczenia swojego.

Osoby ukryte tłumaczą to przede wszystkim wygodą. Dzięki temu statusowi mogą dobierać sobie rozmówców, wykonywać ważną pracę na komputerze. Czy nadal uważasz, że selekcjonując osoby, z którymi rozmawiasz, jesteś osobą uczciwą? Jeśli tak – to powiedz to wprost osobie, którą ostatnio zignorowałeś, będą ukrytym. Posłuchaj sobie wtedy, jak Cię nazwie. Jeżeli zaś chodzi o pracę, to czy czasem ważna praca przy komputerze nie wyklucza się wzajemnie z używaniem komunikatorów IM?

Oczywiście – masz prawo być zajętym, nie w humorze czy po prostu zmęczonym. Jednak od czego są statusy opisowe? Wystarczy użyć ich do przekazania wszystkim Twojego aktualnego stanu – i dopiero teraz możesz ze spokojnym sumieniem zignorować osoby piszące do Ciebie, chyba, że mają naprawdę ważną sprawę.

Ostatnio na usenecie spotkałem się z jeszcze dalej posuniętą bezczelnością. Otóż jeden z rozmówców napisał, że “należy to uszanować”. Dosłownie zaniemówiłem – próbował mi wmówić, że to, iż jest ukryty i oszukuje mnie w związku ze swoją rzekomą nieobecnością, powinienem uszanować. I co? Może jeszcze go przeprosić?

Co najciekawsze – osoby ukrywające się są najradykalniejszymi przeciwnikami wtyczek do wykrywania ukrytch. Tłumaczę to sobie tak, że działają asekuracyjnie i bronią własnego “interesu”. Wtyczki te tak naprawdę pozwalają na zlikwidowanie niesprawiedliwości, jaką wprowadzają ukryci. Bo czy uczciwe jest to, że osoba ukryta widzi mój status, zaś swój przede mną ukrywa? Wychodzę więc z założenia, że skoro dana osoba widzi mój, to ja mam prawo do poznania jej prawdziwego statusu.

Nagminne korzystanie ze statusu “Ukryty” jest też pośrednim stymulantem zjawiska, które określiłbym jako znieczulica statusowa. Od jakiegoś czasu bowiem zauważam coraz więcej osób, którym statusy służą jedynie do zabawy. Jeden przypadek mnie szczerze rozbawił – m3ntor z zinu noRespect! tłumaczy swoje wieczne “Zaraz wracam”… ładniejszym wyglądem ikonki w/w statusu. I nie jest to bynajmniej ironia!

Osoby ukrywające się często proszą, by pytać, czy są w razie, gdy chce się z nimi pogadać. Pięknie, czyli za każdym razem muszę pytać, czy łaskawca jest i czy przypadkiem zechce ze mną pisać. Przyjemnie, nie ukrywam.

Te wszystkie działania powodują wypaczenie sensu istnienia kilku statusów oraz statusów opisowych. Myślę, że nie ja sam mam takie poglądy na sprawę ukrytych, i że ktoś mnie w tym myśleniu poprze. Bo nie chciałbym, by również w GG powszechnymi stały się antyzasady, tym gorsze, że tłumaczone i poparte głosami (często nieświadomymi powagi sprawy) mas, które – jak to ktoś mądy powiedział – mają przewagę, ale nie zawsze rację.

Wielkie dzięki za przeczytanie tego przydługiego wpisu. Byłbym szczęśliwy, gdyby choćby jedna osoba zmieniła swoje nastawienie do opisywanej przeze mnie sprawy dzięki tym kilkudziesięciu zdaniom. Zachęcam do wyrażania swoich opinii w komentarzach

Petycja przeciw GG

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Od jakiegoś czasu (dokładnie od lutego) prowadzę akcję przeciw
Gadu-Gadu. Od tamtego czasu dostałem mnóstwo maili z polemiką oraz
poparciem akcji. Wiele też maili wysłałem do rzecznika oraz pomocy
technicznej GG. Wszystko to na marne.

Postanowiłem więc, że trzeba zaostrzyć strategię działania.
Wprowadziłem nowe zarzuty wobec GG i podparłem je screenami oraz
kodem źródłowym (program do odczytywania haseł z pliku
konfiguracyjnego GG). Wszystko to w celu obnażenia najsłabszych
stron tej sieci oraz komunikatora.

Wiele osób zarzuca mi, że zamiast promować alternatywę, jaką
jest Jabber, próbuję tylko – w sposób propagandowy – oczernić GG.
Otóż sprawa jest prosta – ta akcja nie ma typowego, promocyjnego
charakteru. Układając ją miałem na celu przekonać zwykłego
użytkownika do Jabbera poprzez wywołanie u niego odrazy do sieci
oraz klienta, którego używa obecnie. Widząc te wady, niewielu
pozostaje obojętnymi.

Cóż to jednak za akcja, która nie przynosi żadnych wymiernych
rezultatów? Tak też pomyślałem, i pod koniec maja sformułowałem
petycję, którą można podpisać na stronie akcji. Zachęcam do tego
wszystkich, którym nie są obojętne działania Gadu-Gadu Sp.
z.o.o.

Uprzedając komentarze, które mogą się pojawić w sprawie
zignorowania przez GG naszej petycji, odpowiadam następująco: po
wysłaniu i odebraniu przez nich petycji, będę miał dwa ważne
dokumenty: potwierdzenie nadania i odbioru. Jeżeli nie zareagują,
sprawę dokładnie opiszę na stronie akcji – wraz ze skanami
dokumentów, które będę miał. Porozsyłam informacje o tym do kilku
magazynów internetowych – powinny się zainteresować tą sprawą.
Jeżeli i to nie pomoże, opracuję treść maila wraz z formularzem,
którego każdy będzie mógł wysłać bezpośrednio do rzecznika GG.

Dziękuję za przeczytanie tego wpisu i jeszcze raz zachęcam do
podpisania petycji!

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Witam serdecznie!
Jest to pierwszy mój post na Joggerze, toteż chciałbym po krótce
sens jego istnienia. Na joggu tym będę przedstawiał głównie
praktyczne informacje z dziedziny informatyki, a szczególnie
komunikatorów i sieci IM (Instant Messenger). Znajdzie się
tu także parę komentarzy na temat polityki (ale ostrzegam –
subiektywne i skrajne :)).
Będę tu umieszczał jedynie informacje, które nie pasują do
statycznego charakteru strony internetowej (która znajduje się pod
adresem: www.gadawski.pl).
Jeżeli macie jakieś uwagi, sugestie czy po prostu – chcecie pogadać
lub o coś spytać, zapraszam do kontaku. Mój JID to:
dandys@jabber.autocom.pl.
PS: Przy okazji, mam dwa pytanka: jak zmienić zawartość tekstu w
nagłówku layoutu na joggerze? I czy da się – poprzez Joggerowego
bota – nadać danemu wpisowi kategorię? Z góry dziękuję za
odpowiedzi w komentarzach!