Tchórzostwo zwyciężyło!

UWAGA! Ten wpis ma już 12 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Podczas, gdy digg.com powoli kona, na naszym wykopie wygrało znane już wcześniej tchórzostwo. Ledwo użytkownicy zdołali dodać 14 komentarzy do tego wykopu, a już administratorzy zablokowali do niego dostęp. Ale to nie pierwszy raz, gdy admini ww. serwisu chowają głowę w piasek – po wykryciu buga każdy wykop zostaje usunięty z głównej, poprawiany jest dopiero, gdy zacznie się masowe jego wytykanie (taki błąd ujawnił kiedyś szlomo).

Rozumiem, że to ich serwis i mogą sobie robić z nim co chcą. Ale po co chwalą się, że to serwis web-2.0, skoro łamie on podstawowe zasady tego typu serwisów?

Przykre jest też to, że gdyby skradziono moją własność intelektualną i upowszechniono na wykopie, to wypięli by na mnie dupę, odwołując się do regulaminu (“redakcja nie odpowiada za treści (…)”). Jednak gdy w grę wchodzi strach przed sprawą w sądzie ze strony kogoś, kto może im zagrozić, to zaczynają się właśnie takie działania. No cóż, gratuluję odwagi administratorom. Coraz częściej myślę też nad przerzuceniem się na inny serwis tego typu, w którym administratorzy reagowaliby na sygnały użytkowników (zamiast ich wyzywać i kłamliwie się tłumaczyć), oraz który byłby wolny od cenzury prewencyjnej.

Nowy sklep z oprogramowaniem Open Source!

UWAGA! Ten wpis ma już 12 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Zapraszam wszystkich do “następcy” niedawno upadłego serwisu AsseQ.pl – jest nim sklep LinuxMarket.eu. Zainteresowani znajdą w nim najpopularniejsze dystrybucje Linuksa, realizowane w czasie krótszym niż 24 godziny, a także każde inne (włączając oprogramowanie) – za pośrednictwem formularza kontaktowego. Ceny konkurencyjne, schludne i estetyczne płyty oraz opakowania.

Zapraszam wszystkich i życzę udanych zakupów! 🙂

Dezanonimizacja internetu

UWAGA! Ten wpis ma już 12 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Przeglądając główną stronę Joggera natknąłem się na pewien wpis. Natchnął mnie on do rzadko poruszanego tematu: kwestii anonimowości w sieci.

Zobaczcie, ile spraw uklarowałoby się we współużytkowaniu internetu, gdyby nie było trolli (lub zamiennie: “dzieci neostrady”) i innych “odważnych” gimnazjalistów, którzy leczą swoje kompleksy przez negatywny wpływ na społeczności i serwisy internetowe; gdyby maile, które odbieracie od nieznajomych, były opatrzone pełnymi danymi osobowymi nadawcy; gdyby osoby spoza Twojej listy kontaktów nie mogły Cię podpuścić w związku ze swoją tożsamością. Prawda, że byłoby pięknie?

Wbrew pozorom, wykonaniu paru z tych postulatów nie jest takie trudne. Wystarczy wprowadzić w życie to, co już dawno było planowane – konieczność okazania dowodu tożsamości do rejestracji usług internetowych, jak konta e-mail, internetowe oraz sieci komunikacyjnych. Jednak jest grupa osób, które podnoszą oburzenie w przypadku powrotu takiego tematu w jakimś większym serwisie lub nawet polityce. Dlaczego to robią?

Cóż, tłumaczą się wolnością i nieskrępowanym charakterem internetu. OK, ale dlaczego w takim razie te same osoby narzekają na spam? Przecież – skoro każdy ma prawo zachować tu anonimowość – można wysyłać co komu się tylko podoba.

Zakładam oczywiście, że dane podane przy rejestracji byłyby dostępne, np. w nagłówkach e-maili czy katalogu publicznym. W ten sposób nie byłoby nieporozumień czy niedomówień, a także oszustw. Bo bardzo nie lubię zakłamania i tworzenia sobie wizerunku tam, gdzie nie ma możliwości fizycznego poznania danej osoby.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Wasze najciekawsze rozszerzenia dla Firefoksa

UWAGA! Ten wpis ma już 12 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Przeglądając oficjalną stronę z rozszerzeniami dla Firefoksa natknąłem się na kilka ciekawych. Chciałem jednak przedstawić te, których używam na codzień. Oto i one:

Tab Mix Plus zintegrowany z moim Firefoksem. Bez niego używanie tej przeglądarki nie miałoby sensu. 🙂

Doskonały akcelerator ściągania. Pozwala na wielokrotne przyspieszenie ściągania pliku oraz – co najważniejsze – na wstrzymywanie ściągania pliku oraz możliwość wznowienia ściągania od tego momentu po restarcie przeglądarki. W połączeniu z opcją dTaOneClick rozszerza niedogodność domyślnego menedżera ściągania z Firefoksa. Rozszerzenie to nie wymaga żadnych zewnętrznych narzędzi (jak FlashGot).

Dzięki temu rozszerzeniu mogę w sposób “klikalny” usunąć dowolny – powtarzający się lub nie – element strony. Trzy kliknięcia i nie widzę komentarzy na Onecie. 🙂

Sławne rozszerzenie pokazujące na kilka sposobów pogodę w wybranym regionie świata. Parę minut roboty i mam około 12 cm pasek z akutalną i przewidywaną na dzień następny pogodą w mojej miejscowości. Często się przydaje.

A jakich Wy używacie rozszerzeń? Chodzi mi o te o ciekawym działaniu.

Jak na Wykopie dziury łatali

UWAGA! Ten wpis ma już 12 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Kolega szlomo, przeglądając Wykop odkrył, że w komentarzach działają znaczniki markdown. Jako, że serwis ten nie jest już do końca niekomercyjny, postanowił dać do myślenia ludziom za niego odpowiedzialnym linkiem, w którym skorzystał z dobrodziejstwa ww. składni. Tak to wyglądało jeszcze parę minut temu:

Free Image Hosting at www.ImageShack.us
A tak to wygląda… chwileczkę – gdzie jest ten link?! No tak, zgodnie z planem, administratorzy zauważyli link i postanowili “załatać” dziurę usuwając link ze strony Wykopaliska. Konia z rzedem temu, kto go teraz znajdzie. 🙂

A oto i link do odciętego linku: http://www.wykop.pl/link/8948/skladnia-markdown-dziala-takze-w-opisach.html

Pytanie za 100 punktów

UWAGA! Ten wpis ma już 12 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Mam pytanie za 100 punktów do Joggerowców: jak dodać możliwość pobierania trackbacków na _moim_ Joggu, konkretnie w tym szablonie? Bo próbuję od 20 minut i za nic nie mogę tego zrobić.

Swoją drogą, to Jogger coraz częściej mnie zaczyna denerwować. Przez pieprzonych yuppies, którzy mają gdzieś zwykłych użytkowników, nieznających się zupełnie na XHTML-u i CSS (zaliczam się do tej grupy), Jogger jest taki, jaki jest. Jaki? Po prostu skomplikowany. Bo spróbuj wytłumaczyć – kolego riddle i bando podobnych Tobie – początkującemu, jak dodać favicon czy trackback. Odeślesz go do Wiki Joggera? Mnie odesłano – do tego artykułu. I co wiem? Jeszcze mniej, niż wiedziałem przed jego przeczytaniem. Czy naprawdę tak trudno umieścić ramkę z gotowym kodem do wklejenia i poinstruować, w którym zrobić to miejscu? Nie znam struktury XHTML, a przy dodaniu linku do &ENTRY_TRACKBACK_HREF; dostaję komunikat, że link powinien znajdować się w bloku lub że znajduje się w bloku błędnym. Poddaje się – a Wy dalej róbcie serwis blogowy dla siebie, yuppies i geeków ślepo dążących do tego Waszego “profesjonalizmu”.

A u mnie na joggu dalej nie będzie trackbacków, textile, itp. Bo nie mam zamiaru się denerwować, czytając niedorobione Wiki na ich temat.

Amarok – wbrew pozorom cudo!

UWAGA! Ten wpis ma już 12 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Wiem, że wiele osób może się poczuć zniesmaczonych tytułem i samą nazwą Amaroka, jednak mimo wszystko pozwolę sobie go przedstawić. Choćby dlatego, że chciałem się podzielić radością z jego “odkrycia”. 🙂

Do tej pory używałem nieśmiertelnego XMMS-a. Trwało to kilka lat (około czterech), ponieważ towarzyszył mi jako “grajek” od początku mojej przygody z Linuksem – jeszcze od czasów SuSE 6. Jednak gdy ten ostatnio zaczął mi się wywalać na piosenkach z pewnej płyty zakodowanych w zmiennym bitrate, postanowiłem – na początku chwilowo – odpalić inny odtwarzacz, aby móc cieszyć się muzyką, z którą XMMS sobie nie radził.

Jedynym programem, który – poza XMMS-em – miałem zainstalowany na dysku, a który nadawałby się do odtwarzania MP3, był Amarok. Nigdy go nie używałem, jednak krążąca wśród “geeków” opinia, jakoby był on czymś w stylu IE na rynku odtwarzaczy skutecznie mnie od niego odrzucała. Jak się okazało – zupełnie niesłusznie.

Przywitał mnie kreator, dzięki któremu ustawiłem parę opcji, jak sposób wyświetlania czy lokalizacja mediów.

Gdy Amarok po raz pierwszy się uruchomił stwierdziłem, że nie jest brzydki z wyglądu. Jego główne okno bardzo przypadło mi do gustu.

 

 

Zawiera ono wszystko to, co potrzebne do sterowania odtwarzaniem utworów z listy. Informacje o wykonawcy, tytule, a nawet nazwie albumu, z którego dany utwór pochodzi, zawarte są na przewijającym się pasku. Można “przeciągnąć” z niego te informacje do dowolnego edytora lub pola tekstowego. Kilka wbudowanych graficznych analizatorów widma powoduje wrażenie braku monotonii. Po lewej informacje o czasie utworu, jego bitrate oraz częstotliwości próbkowania. Na dole suwak postępu odtwarzania ścieżki oraz przyciski do nawigacji.

Bardzo ucieszyła mnie możliwość potwarzania w pętli nie tylko listy utowrów, ale także bieżącej MP3. Nareszcie mogę słuchać w kółko jednego, świeżo zasłyszanego utworu, który ściągnąłem. Niby prosta rzecz, a jednak w XMMS musiałem ingerować, aby powrócić do utworu, nie usuwając jednocześnie pozostałych piosenek z listy odtwarzania.

 

 

Przy przełączaniu utworów w rogu ekranu pojawia się zgrabne powiadomienie o jego nazwie oraz czasie trwania. Można też ustawić czas przejścia jednego utworu w drugi zamiast domyślnej ciszy, co jest ciekawym efektem, a w XMMS-ie wymagało osobnej wtyczki.

 

 

Lista odtwarzania to prawdziwy kombajn do zarządzania naszą kolekcją. Wyświetlane są na niej wszystkie dodane przez nas utwory w przejrzystej tabeli podzielonej na kolumny. Po kliknięciu na dowolny utwór, pojawiają się dokładniejsze informacje o nim. Jest też miejsce na zdjęcie okładki płyty, z której pochodzi. Zdjęcie to możemy dodać z dysku lub zlecić AmaroKowi przeszukanie serwisu Amazon.com w celu jej znalezienia. To naprawdę działa!

 

 

Cały program nie zajmuje szufladki na pasku zadań, lecz chowa się w ładnej ikonie w zasobniku systemowym. Ikona ta “napełnia się” w miarę upływania czasu utworu. Miga też przy niej znacznik informujący o aktualnym stanie utworu (odtwarzanie, pauza, itp.).

Mogę polecić Amaroka każdemu. Naprawdę – warto się przełamać i choćby spróbować. Sam korzystam z wersji 1.1, której brakuje m.in. moduły efektów dźwiękowych oraz opcji wysyłania informacji o słuchanych utworach do profilu last.fm, dlatego nowa wersja może być jeszcze lepsza.

A Wy co sądzicie o tym odtwarzaczu? Mieliście z nim kiedyś do czynienia? A jeśli nie, to jakiego używacie? Zapraszam do komentowania!