Kuroń – dlatego tak się trząsł

UWAGA! Ten wpis ma już 13 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

I skończył się mit Kuronia
– wroga komunizmu. O ile częśc osób mówiło o tym już dawno, o tyle
teraz jest potwierdzenie ze źródła. Już wiem, dlaczego tak trząsł i
unosił w jednej ze scen filmu dokumentalnego “Nocna zmiana” (który
mówił m.in. o nieudanej próbie wprowadzenia lustracji w 1992 r.).
Szkoda tylko, że jego słowa nawołujące do miłości bliźniego, bez
względu na przeszłość, miały tylko znaczenie asekuracyjne.

W jego obronie już stanął Wałęsa (czym tylko się pogrążył w
moich oczach) – teraz czekam tylko na główne wydanie Faktów na
TVN-ie i jakiegoś “obiektywnego i niezależnego eksperta”, który
będzie tłumaczył, że nazywanie kuronia szpiclem jest bezpodstawne,
oraz będzie przypominał, jakie to on ma zasługi. Może jakiś zakład
w tej kwestii?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach

Kolejny paradoks – wara od TOK FM?

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Kolejny paradoks w polskiej polityce. To już kolejny przypadek stosowania odwrotnych reguł w zależności od tego, kto jest “bohaterem” sprawy.

Pamiętacie, jak podniosły się głosy w mediach po emisji w Radiu Maryja felietonu Michalkiewicza? Pomijając to, o czym pisał (bo była to wypowiedź antysemicka), wszyscy postulowali o ukaranie RM. Nikt nie wspominał w tej sprawie o Michalkiewiczu.

Jednak czego się dzisiaj dowiaduję? Znów radio (TOK FM), znów osoba i znów kontrowersyjna wypowiedź (dla dobra własnego zdrowia psychicznego nie skomentuję również paszkwilu wypowiedzianego przez Raczkowskiego oraz Urbana). I co tym razem sądzi o sprawie “społeczeństwo”?:

Jak widać, tym razem jednak trzeba postąpić odwrotnie – ukarać Urbana (jemu i tak już nie zależy), ale trzymać się z daleka od TOK FM (swoją drogą, ściśle związanego z PO). Ile jeszcze takich paradoksów zafundują nam najbliższe lata?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Dandys – jedyny konserwatysta/prawicowiec na Joggerze?!

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Wybaczcie – być może jestem nienormalny (chociaż przez setki lat
stan odwrotny raczej uznawano za odstępstwo od normalności), ale

takie
wpisy budzą we mnie uczucia wyłącznie negatywne.

Przeciętna historyjka, jednak przeplatana szczegółami z życia
geja (chociaż z tym też bym polemizował, bo nie wiem, czy czasem to
nie celowa zagrywka w celu lepszej poczytności jogga) nabiera w
oczach większości Joggerowców innego sensu. Naprawdę – nie
widziałem jeszcze żadnego głosu krytyki (poza moim)!

Swoją drogą, to dobry sposób na promocję jogga. Wystarczy
zadeklarować, iż jest się homoseksualistą, i każdą notkę
“upikantniać” szczegółami homoseksualnej braci. Ot – przepis na
modnego bloga! Trzeba by pomyśleć w przyszłości nad pewnego rodzaju
prowokacją.

Mam pytanie: czy jest na Joggerze ktoś, kto ma podobne do moich
poglądy? Czy jestem sam w tym poprawnym politycznie bagnie?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach (chociaż i tak wiem, jaka
mniej więcej będzie ich treść)!

KE widzi u nas drzazgę w oku, a u siebie nie dostrzega belki?

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Przed chwilą przeczytałem doniesienia od IAR-u w moim czytniku RSS. Po przeczytaniu jednego z nagłówków, postanowiłem przeczytać całą wiadomość. I przyznaję, że po jej przeczytaniu trochę się zmieszałem.

Dlaczego? Chodzi o wiadomość. Otóż Komisja Europejska przypomina nam, że kara śmierci jest niezgodna z europejskimi wartościami. Fakt, na początku myślałem, że to żart, ale już po chwili odkryłem, że nie ma w tym ironicznego tonu.

Spytacie pewnie, dlaczego mnie ta informacja tak poruszyła? Otóż czy nie jest dziwne to, że organ Unii Europejskiej wtrąca się do naszych debat, argumentując to niezgodnością kary śmierci z   w a r t o ś c i a m i   europejskimi.

Przypomnijmy może, co stanowi te wartości. Pozwolę sobie wypunktować te najgłośniejsze:

  • pobłażanie dla takich patologii, jak homoseksualizm,
  • jawne poparcie dla morderstwa na nienarodzonych dzieciach (tzw. “aborcja”),
  • pozwolenie na samobójstwo z pomocą lekarza lub osoby przez siebie wybranej (tzw. eutanazja),
  • ingorancja religijna,
  • i tak dalej.

Czy w starciu z tymi antywartościami kara śmierci jest taka straszna, jak określa to KE? Bo ja osobiście za takie wartości dziękuję

Zapraszam do wyrażania opinii w komentarzach.

Expose i poprawka ordynacji

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Po przerwie spowodowanej moim wyjazdem w celach wypoczynkowo –
rekreacyjnych ;-), postanowiłem napisać kolejny wpis na joggu. A i
temat się trafił taki, że żałowałem, iż na wyjeździe nie mogłem
spokojnie tego opisać.

Tak, temat już przeminął, ale jeszcze wrócę. Expose –
wysłuchałem całego, potem z ciekawością wysłuchiwałem debaty. I o
ile samo expose mnie nie zdziwiło (może oprócz wygłaszania go z
pamięci przez Kaczyńskiego) – każde expose jest z grubsza takie
samo – to jednak bardzo mi się spodobała dyskusja.

Podszedł do mównicy Wujek Dobra Rada – Tusk. Czułem się, jakbym
słyszał te oklaski wiernego ludu śledzącego jego wypowiedź przed
telewizorami. 😉 Wszystko ładnie mówi, agresywnie, jak to Tusk.
Wymaga od wszystkich powagi (bo to przecież przedstawiciel
inteligencji się wypowiada). Karci swymi słowami rząd za to, że nie
umie powstrzymać drenażu mózgów oraz masowej emigracji. O tak –
mocne ma argumenty ten “nasz” Tusk – myślą pewnie poddani.

Jednak z dumnej i wyprostowanej postawy Donald przechodzi do
zgarbionego błazna, głupawo śmiejącego się z poważnej wypowiedzi
Giertycha. Śmieje się razem z Hanią, ale z czego?

Giertych bez ogródek przypomniał słowa liderów Platformy sprzed
paru lat, gdy to namawiali do głosowania w referendum za wejściem
Polski do UE. Mówili: “Dzięki temu będzie praca za granicą!”.
Namawiali do kosmopolityzmu i podkreślali, że każdy dostanie za
granicą pracę, a teraz Tusk bezczelnie wypomina to PiS-owi? Bardzo
celnie operator jednej z kamer wskazał wtedy twarz Hani
Gronkiewicz-Waltz oraz Tuska, ironicznie śmiejących się z
wypowiedzi Giertycha (a nie usłyszałem w niej ani niczego
śmiesznego, ani tym bardziej wykazującego jego niedouczenie, itp.).
To pokazało prawdziwe oblicze lidera PO.

Druga sprawa to Fakty TVN-u. Siedząc na wakacjach miałem nadmiar
czasu do oglądania tej stacji. Ich stronniczość (która nazywana
jest przez nich samych: “profesjonalizmem i obiektywnością
przekazu”) jest po prostu śmieszna. Ale najbardziej lubię tych
wszystkich “niezależnych ekspertów” na garnuszku ITI. Otóż któryś z
prezenterów zapoiwada materiał o przegłosowaniu poprawki do
ordynacji wyborczej. Zaczyna się materiał.

Na ekranach widzimy profesora z UJ, który własnie owym NE jest.
Oto jego pełna wypowiedź: “Po wprowadzeniu tej poprawki Platforma,
która mogła wygrać w tych wyborach, będzie musiała ustąpić miejsca
koalicji PiS-LPR-Samoobrona, i przegra – ze wszystkimi tego
konsekwencjami”. Tak – ważna sprawa. I co za bezapelacyjnie
poprawna argumentacja! Tłumaczenie negatywności poprawki tym, że po
jej wprowadzeniu Platforma przegra. Tóż to dramatyczne! I jak tutaj
spokojnie siedzieć przed telewizorem?

Jak zwykle – zapraszam do wyrażania swojej opinii w
komentarzach

Bojkot Giertycha – sequel sprawy dziadka Tuska?

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

To, co ostatnio wydarzyło się w polskiej polityce, coraz bardziej przekonuje mnie o tym, jak daleko zakorzeniona jest w naszym narodzie poprawność polityczna. I nie chodzi mi bynajmniej o roszadę na stanowisku premiera.

Ostatnio – przeglądając doniesienia z IAR-u dowiedziałem się, iż ambasador Izraela w Polsce planuje bojkot ministra edukacji – Romana Giertycha. Jednak jakie są powody tego bojkotu? Czyżby znów “język nienawiści” oraz nietolerancja (na które powoływali się twórcy akcji przeciw Giertychowi)? Wyobraźcie sobie, że nie!

Otóż tak argumentuje genezę bojkotu sam ambasador:

“Powodem mają być antysemickie poglądy w rodzinie Giertycha oraz wypowiedzi polityków LPR.”

Po przeczytaniu tego zdania dosłownie zdębiałem. Mamy prosty przykład na powtórkę z historii, tyle, że w odwrotnym wykonaniu.

Dlaczego tak piszę? Czyż nie przypominacie sobie kampanii prezydenckiej, w czasie której Jacek Kurski opublikował informacje o dziadku Tuska? Tak – wszyscy jednogłośnie wtedy stwierdzili, że to po prostu chamstwo, że Kurski podłożył świnię Tuskowi. Bo co ma rodzina do konkretnej osoby? Krzyczano, że trzeba oceniać człowieka, a nie jego rodzinę i przeszłość, itp. Co powiecie teraz, gdy z identycznych powodów nawołuje się do bojkotu ministra tyle, że tego “z przeciwnej strony barykady”? Bo jakoś nie słyszę ogólnomedialnego protestu w tej sprawie (jaki miał miejsce podczas ujawnienia życiorysu dziadka Tuska).

To wydarzenie dało mi dużo do myślenia, i teraz tylko wyczekuję tego powszechnego sprzeciwu wobec bojkotu amasadora (którego – naiwny – się pewnie nie doczekam).

Jak zwykle i w przeciwieństwie do “dobrych blogów”, zachęcam do wyrażania swojej opinii w komentarzach. 😉

TW “Beata” – dzieje najnowsze

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Towarzyszka “Beata”, znana również jako Zyta Gilowska – to o
niej postaram się napisać parę słów.

Otóż w/w pani zakończyła swoją karierę w PO po zarzutach
dotyczących nepotyzmu, jakiego miała się dopuścić. Było to dość
dziwne posunięcie, tym bardziej, że Gilowska była praktycznie prawą
ręką Tuska w PO.

Sprawa Z. Gilowskiej trochę przycichła, aby w końcu powrócić na
nowo – i to w dość zaskakujący sposób – jako minister oraz
wicepremier w rządzie PiS-u.

Nie pogrzała długo stołka, gdyż niedawno pojawiły się głosy
mowiące, iż Gilowska była za komuny TW, noszącą pseudonim “Beata”.
Zaczęła się burza medialna, Zyta powróciła na pierwsze strony
gazet. Oczywiście – wszystkiemu zaprzeczała. Ba! Nawet stwierdziła,
że nie podda się do dymisji, bo to byłoby przyznanie się do
winy.

Niespełna dwie godziny po tym komuniakcie usłyszałem kolejną:
premier przyjął dymisję Z. Gilowskiej (czyżby pośrednie przyznanie
się?), ta zaś zaczęła dziwne apele do niejakiej Urszuli.

Jednak odwołana z funkcji nie była już osobą publiczną, toteż
lustracja nie była możliwa – zgodnie z prawem, Gilowska nie
podlegała lustracji.

W tym czasie zatrzymano męża wymienianej już Urszuli. Sama
Gilowska stwierdziła, iż nie podda się autolustracji. Nie dziwię
się jej, nie chce palić za sobą mostów do wielkiej polityki.
Postanowiła jednak nie wracać do samego rządu mówiąc, że
podważyłoby to powagę urzędu.

Ale – żeby było ciekawiej – Marcinkiewicz złożył jej propozycję
powrócenia do rządu. Wbrew temu, co wcześniej obiecywała, nie
odmówiła, a poprosiła o czas do namysłu. Ciekaw jestem, co przez
ten czas wymyśli.

Bieniamin od MEN – Giertych znów zły?

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Po konspiracyjnych protestach 14-latków oraz niezbyt
uświadomionych studencin przeciw ministrowi edukacji – Romanowi
Giertychowi, nadszedł czas na następne – tym razem pośrednie.
Kolejną bowiem okazją do wieszania psów na Giertychu okazuje się
być program Beniamin, służący
do blokowania niepożądanych treści na komputerach w szkolnych
pracowniach.

Ministerstwo udostępniło szkołom Bieniamina na podstawie umowy z
producentem – firmą AKKORP. Czy MEN miał złe zamiary? Myślę, że
znacznie pomógł szkołom, dla których zakup podobnego narzędzia do
blokowania treści, których zdecydowanie nie powinni oglądać
uczniowie
w przeciwnym wypadku byłby niemożliwy lub mocno
utrudniony. Teraz dostają go za darmo. Konkurencja proponuje licencję dla szkół w
cenie 400 zł, co dla przeciętnej szkoły podstawowej czy
gimnazjum (bo to przede wszystkim tych szkół dotyczy problem) jest
sumą dość dużą. Niewiele wyższe kwoty wydaje się w nich czasem na
nagrody końcoworoczne dla uczniów.

Niektórzy jednak nie do końca znają przeznaczenie owych
programów. MEN podpisując umowę miało na myśli przede wszystkim
szkoły, nie prywatnych odbiorców. Odebrałem takie wrażenie czytając
wpisy na niektórych
joggach. Czy naprawdę niedługo wszystko zaczniecie tłumaczyć
cenzurą i wolnością słowa? Paranoja.

Mnożą się tzw. “szczekaczki”, czyli ludzie powtarzający na
swoich joggach poglądy wyczytane na innych. I tak oto niejaki
dstojek w odpowiednim
wpisie
na swoim joggu przytacza co większe wady programu,
przeplatając ich treść inwektywami wobec R. Giertycha. No cóż – jak
mawiają – tam, gdzie kończą się argumenty, zaczynają się inwektywy.
Sprawdza się to świetne w przypadku w/w osobnika. O reszcie
dzieciaczków pozwolę sobie nie wspominać.

Co można powiedzieć o metodzie działania owego Beniamina?
Przypomina działanie urlregex w Shorewallu. Jest to
blokowanie stron na podstawie słów kluczowych, które nie mogą
znaleźć się w adresie oraz (?) treści strony. Pula tych słów
zmienia się w zależności od wybranych opcji w oknie konfiguracji
programu. Muszę powiedzieć, iż sam używam tej metody, i jest ona
dość skuteczna – przepuszcza tylko około 15% stron, które w
zamierzeniu staram się blokować. Jednak wielu osobom to nie
wystarcza. I tak oto na
pewnym
blogu widzimy obszerną listę rzeczy, których Beniamin
nie blokuje. Mogę tylko pogratulować autorowi wpisu wytrwałości w
udowadnianiu swoich tez. Jednak czy liczy on na to, że autorzy
przeszkukają cały internet w poszukiwaniu niepożądanych
słów? Fakt, idealiści są potrzebni, ale czasem trzeba trochę
sfolgować. Niemniej jednak nie mówię, iż program ten jest idealny i
pozbawiony wad. Będzie on przecież rozwijany, a wraz z rozwojem
liczba i ranga wad spadnie.

Wiele osób jest oburzonych faktem, iż blokowane są blogi czy
strony osób/instutucji o lewicowych poglądach. Chciałbym jednak
przypomnieć o zadaniach zarówno MEN, jak i KRRiT (a ta zajmuje się
przecież mediami, do których należy też internet). MEN ma dążyć do
szerzenia wiedzy wśród uczniów, KRRiT (między innymi) – egzekwować
przestrzeganie wartości chrześcijańskich w mediach. Każdy wie, iż
znakomita większość blogów po prostu ogłupia – mowa tu szczególnie
o blogach Onetu, Bloksu, itp. Nie wykluczam tym samym istnienia
wartościowych blogów. Na czym owo ogłupianie polega? Powszechna
ignorancja wobec zasad ortografii powoduje, iż czytając takie
blogi, podświadomie przejmujemy pisownię autorów tych “cudów”. Poza
tym, na blogach prezentowane są poglądy na określone sprawy osób,
które – z racji wieku – nie powinny jeszcze zabierać w nich głosu.
Co do
zarzutów
o blokowanie stron lewicowych – wspominałem wcześniej
o zadaniach KRRiT (która współpracuje w tej sprawie z MEN) – jakie
wartości chrześcijańskie propaguje lewica? Pytanie to pozostawię do
rozważenia czytelnikowi.

Zaskakujące są też opinie ludzi, którzy szydzą z Beniamina w
taki sposób, jakby prowadzili odwet za to, iż padli jego ofiarą.
Czyżby rodzice usłyszeli o programie udostępnianym przez
ministerstwo i wprowadzili go do Waszych komputerów? Trudno się
mówi, będziecie musieli obejść się bez Waszych “ulubionych” stron,
drogie dzieci.

Nie będę już dalej się rozpisywał, bo i tak wpis ma już
nieatrakcyjną dla “masowego” odbiorcy objętośc. Jak zwykle –
zapraszam do polemiki w komentarzach.