Serwis TV – cudo!

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

O dziwo, wpis nie będzie dotyczył mojego “miejsca pracy” (dla tych, którzy wiedzą o co chodzi ;-)), a programu satyrycznego.

Telewizję oglądam rzadko, najczęściej przy jedzeniu. Tak było i tym razem. Leciał jakiś program na TVP1. Że na pozostałych nie było nic ciekawego oglądnąłem. I co?

Po paru minutach dosłownie śmiałem się jak dziecko. Naprawdę! Mogę śmiało powiedzieć, że ostatnim tak śmiesznym programem satyrycznym był KOC – Komiczny Odcinek Cykliczny, i było to dobrze ponad 10 lat temu. W związku z tym polecam każdemu Serwis TV, mnie osobiście rozbroił. Chyba zacznę go oglądać regularnie. 🙂

Fakty, które płyną z TV

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Przez ostatnie 10 dni byłem w Nowej Dębie, i z braku zajęcia oraz podłączenia do internetu – oglądałem często telewizję. Cóż, dla mnie, oglądającego ją z reguły po 2-3 godziny tygodniowo, było to coś “nowego”. Ale że jestem wyczulony na pewne sprawy, to postanowiłem sobie zapamiętać kilka ciekawostek, które przekazała mi telewizja w tamtym czasie.

A więc:

  • “1 kaloria = 1 kcal”, czyli 1000 kalorii – reklama Coca Coli light,
  • “Mamy 12 lat, jesteśmy dorośli” – Wydarzenia, Polsat, 31 lipca, przy okazji wiadomości o Harrym Potterze,
  • najwyższy stosunek reklam do treści programowych – TVN: 5 minut i 50 sekund reklam na każde 12 minut filmu/programu w bloku wieczornym,
  • “stosunek uzbrojenia powstańców i Niemców był ogromny” – nie wiem, co miał na myśli poeta określając stosunek dwóch rzeczy jako “ogromny”, Wydarzenia, Polsat,

Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć z telewizji.

Politechnika Lubelska

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Dzisiaj potwierdziłem chęć studiowania na tej uczelni, na informatyce. I od razu mi się nasuwa pytanie: czy ktoś z Joggerowców (oprócz Ktosia) chodzi na tą uczelnię? Nieważne, na jaki wydział, po prostu na którykolwiek. Chciałbym wiedzieć, czy joggerowe “community” i tam ma przedstawicieli. 😉

Jeżeli tak, to prosiłbym o zostawienie śladu w komentarzu. Z góry dzięki.

Dostałem się na studia! :)

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Pomimo tego, że dzisiaj piątek 13-go, to jednak sprawdza się moja dewiza – trzynastka przynosi mi szczęście. 🙂 Najpierw prawko zdane 13 września, potem bodajże 13 października jego odbiór, 13 numer ławki na maturze z matematyki. A teraz?

A teraz dowiaduję się, że się dostałem w pierwszej turze na Politechnikę Lubelską, wydział Elektrotechniki i Informatyki, kierunek informatyka. Studia dzienne. 😀 Nie ma nic lepszego, niż ujrzenie takiego ekranu z rana:

Największe hity lat 80-tych

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Muzyką z lat 80-tych interesuję się już przeszło 4 lata, chociaż jest to okres, w czasie którego stałem się świadomy swoich upodobań muzycznych, bo sama muzyka z tamtych lat grała mi w duszy niemal od urodzenia.

Z nudów postanowiłem więc przejrzeć moją kolekcję i wybrać kilkadziesiąt utworów, które – według mnie – tworzą esencję muzyki lat 80-tych (i początków 90-tych). Lista jest długa i posortowana według notowań, które na szybko przydzieliłem każdemu utworowi tej listy. Większość z nich pewnie każdy z Was zna lub gdzieś kiedyś słyszał. Problem może być z utworami oznaczonymi mniejszą liczbą gwiazdek od pięciu. Jednak każdy utwór z tej listy mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kogo kręci starsza muzyka, chociaż nie aż tak wiekowa, jak Rock&Rollowe kawałki lat 70-tych i szlagiery lat 60-tych.

Zaznaczam przy tym, że znajomość utworów oznaczonych maksymalnymi notowaniami na tej liście (5 gwiazdek) jest obowiązkowa!

A oto i lista:

Wyniki matury

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Nie będę się rozpisywał, wkleję świadectwo. 😉

Gwoli wyjaśnienia: pieczęć, numery świadectwa i podpis zamazałem, żeby jakiemuś idiocie nie przyszło do głowy (via Google) skopiować jej w niecnych celach.

Keep out of girls’ blogs on Jogger

UWAGA! Ten wpis ma już 14 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Od czasu założenia własnego jogga obserwuję dyskusje w komentarzach na blogach żeńskiej części joggerowego społeczeństwa. I główny wniosek, jaki mi się nasuwa, to fakt, że poglądy ww. są czymś w rodzaju fortec niemożliwych do sforsowania. Dlaczego?

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację. Dziewczyna x.jogger.pl dodaje wpis, w którym opisuje swój pogląd na daną sytuację. Jako, iż nie jest on oportunistyczny i raczej nie przechodzi walidacji z poglądami większości osób z Joggera, to spotyka się najczęściej brakiem jakiejkolwiek krytyki poprzez przemilczenie tematu. Komentarze zostawia tylko garstka napaleńców, którzy kiedyś tam zobaczyli zdjęcie właścicielki x.jogger.pl i teraz przy każdym wpisie tworzą w komentarzach offtopic z obowiązkowym “;-)” w jego treści.

Jednak najciekawiej jest, gdy dziewczyna (załóżmy, że y.jogger.pl) wygłosi jakiś populistyczny lub zgodny z ogółem pogląd. Wtedy przyklaskujących jest już cała masa, a do dyskusji dołączają się joggerowe koleżanki y.jogger.pl. Komentarzy jest masa – najczęściej ich liczba rozpoczyna się od 50. Wśród nich jest oczywiście kilka zdań napaleńców skrajnych (tych samych, co w przypadku x.jogger.pl), jednak pobudzone zostaje głównie koło wzajemnej adoracji autorki wpisu. Zaczynają się poparcia, gratulacje, przyklaśnięcia (oczywiście nie zapominamy o “;-)” w treści komentarzy męskiej części).

Ta nieustająca sielanka zostaje przerwana jednak przez kogoś nieświadomego niepisanej zasady, że “dziewczęcych wpisów na joggerze się nie komentuje negatywnie”. W ciągu kilku minut zaczyna się burza. Burza wyzwisk, kpiny i ogólnego offtopicu. Dzieje się tak dlatego, że w naszych joggerowcach (myślę o osobnikach płci męskiej) odzywają się momentalnie dzielni rycerze, którzy mają okazję obronić swoim komentarzem właścicielkę y.jogger.pl naiwnie myśląc, że zyskają dzięki temu w jej oczach (chodzą potem szczęśliwi cały dzień będąc zadowolonymi z tego, jak to udało im się wejść dziewczynie w dupę, używając oczywiście wazeliny). I tak oto śmiałek, który miał swoje poglądy i chciał podyskutować, zostaje wyzwany od idiotów, “niedojrzałków” i oczywiście przypinana jest mu etykietka “wypranego mózgu”. Jest to później argument w dyskusji, że osoba ta ma poglądy skrajne i można go wyśmiać, bo przecież bez względu na to, co by nie napisał, to i tak nie wnosi nic do dyskusji.

Cały czas jednak zastanawiam się, dlaczego tak się dzieje. Czyżby komentarz na joggerze był dla ww. osobników jedyną okazją do zaimponowania dziewczynie w ich życiu? Być może, ale skoro tak, to dlaczego nie przeniosą swoich emocji poza firewalla?