Pytanie za 100 punktów
17 lipca 2010 o 14:43:27 | w Ogólne | 22 komentarzeWprawdzie nie mam smartphone'a, jednak nie za bardzo rozumiem, czym konstrukcja anteny w nich różni się od zwykłych telefonów komórkowych. W każdym razie - dlaczego objęcie mojej Nokii w okolicach anteny w żaden sposób nie powoduje spadku sygnału? :>
Heat of the moment
19 kwietnia 2010 o 10:37:27 | w Ogólne | 7 komentarzyJest już po oficjalnej żałobie narodowej, podczas której lały się krokodyle łzy polityków oraz dziennikarzy po utracie naszego prezydenta. Pisząc "naszego", mam na myśli oczywiście sytuację od dnia 10.04.2010, kiedy to - pośmiertnie - społeczeństwo medialne oraz same media mianowały Lecha Kaczyńskiego prezydentem RP, a nie - jak było wcześniej - prezydentem PiS-u.
Gdy dowiedziałem się o katastrofie prezydenckiego samolotu, myślałem, że to jakiś wyjątkowo niesmaczny żart. Krótka wizyta na portalach informacyjnych szybko wyprowadziła mnie jednak z błędu - coś się stało, do tego bardzo poważnego, ale mało kto wiedział wtedy, co dokładnie. Niecałe 2 godziny później wszystko było już jasne - rozbił się prezydencki Tu-154M - zginęły wszystkie osoby znajdujące się na pokładzie. Szok - albo jak to się mówiło często w ostatnim tygodniu: "sytuacja bez precedensu".
Po lekkim ochłonięciu, zacząłem się zastanawiać, jak w tej sytuacji możliwe będą w ogóle spory polityczne i przyspieszona kampania wyborcza. Nie mieściło mi się to w głowie. I tak żyłem bodajże do wtorku.
Show hipokryzji - tylko tak można nazwać reakcje większości polityków i dziennikarzy na żałobę w naszym kraju. Gdy zobaczyłem rozpaczania polityków najbardziej zajadłych w stosunku do Lecha Kaczyńskiego za jego życia, a także płacz Moniki Olejnik i redaktorów "Szkła kontaktowego" wiedziałem już, że niebawem całe to (jeszcze dość prawdziwe) zjednoczenie Polaków się rozsypie. I tak się zresztą stało, o czym można poczytać dokładniej u Piechuły. Pomijam już "spontaniczne" protesty, o których pisze autor ww. wpisu, bo najbardziej zaskakują mnie osobiste protesty znajomych lub osób, na których blogi się natknąłem, a którzy nie mają bladego pojęcia o choćby jednej osobie pochowanej na Wawelu.
Wpis ten miał być czymś w stylu "przypominacza" o tym, jak w ostatnich latach "merytorycznie krytykowany" był śp. Lech Kaczyński przez tych, którym przez parę ostatnich dni z żalu spływał makijaż z twarzy. Przejdźmy więc do meritum.
Jedną z pierwszych reakcji na tragedię były słowa Lecha Wałęsy, dość wyważone, jak na niego. W zasadzie sam się zdziwiłem, bo Wałęsa wypowiedział się wtedy z wielką klasą. Ostatecznie jednak nie zawiódł swoich zwolenników - już w poniedziałek ogłosił (typowo dla siebie), że "wybacza wszystkim ofiarom i uznaje spory za niebyłe". Moment przełomowy, bo właśnie przebaczenia ze strony Wałęsy potrzebowały zapewne ofiary jako przepustki u św. Piotra. Całość dopełnia jeszcze to, że nie podał ręki Jarosławowi Kaczyńskiemu na uroczystościach żałobnych, ale to już czepialstwo.
A tutaj archiwalne nagrania nt. miłości Wałęsy do Kaczyńskich:
Kolejną postacią-legendą jest marszałek (a obecnie p.o. prezydent) Bronisław Komorowski. Również wygłaszał pompatyczne przemówienia nt. ofiar - również wobec Lecha Kaczyńskiego. Mając w pamięci doświadczenia z poprzednich incydentów, wyobraziłem sobie nawet ironiczny uśmiech marszałka, gdyby tragedia tragedią nie była, a skończyła się jedynie nieśmiertelnymi obrażeniami. Ale przecież gdybania nie lubię.
Jeżeli ktoś się bulwersuje, że Dandys znów pieprzy trzy po trzy, to częstuję cytatami:
Jest pytanie o znaczenie pecha w polityce, gdyż rzeczywiście pan prezydent Kaczyński ma pecha, to widać, że ma pecha. Kolejne wizyty, i coś tam szwankuje
I jeszcze mój faworyt wśród cytatów Komorowskiego:
Jaka wizyta, taki zamach. No bo z 30 metrów nie trafić w samochód, to trzeba ślepego snajpera, więc raczej wygląda to na coś niepoważnego.
Cóż, panie Marszałku - tym razem już się udało!
Rozpacza też kilku innych posłów, na przykład Radosław Sikorski, Stefan Niesiołowski czy Kazimierz Kutz (!). Oto antyczne cytaty z ww.:
Radosław Sikorski
Można być prezydentem, ale można też być chamem.
Stefan Niesiołowski
Lech Kaczyński potrzebuje kuracji, która doprowadzi jego system nerwowy do porządku. Pytanie, czy to chwilowa zapaść, nerwica czy trwałe uszkodzenie, które wcześniej czy później skończy na komisji lekarskiej.
Oczywiście, poza politykami, na wysokości zadania stanęły media. Cały tydzień mogliśmy oglądać niekończące się newsy. Żałobą przejął się też TVN - a jakże. Jednak widok żałobnego "Szkła kontaktowego", w którym wspominają prezydenta panowie prowadzący, jest tak żałosny, że ciężko to opisać słowami. Zwłaszcza, że to Ci prowadzący od tygodniowych podśmiechujek z "Borubara" i kilkumiesięcznego spektaklu pt. "Co słychać u Irasiada?". Nie można też zapomnieć o Monice Olejnik, która nie pozwoliła na krytykę własnej osoby przez Pawła Kowala (przy okazji przesłuchania wywiadu). W końcu płakała już na wizji, więc nikt nie ma moralnego prawa powiedzieć o niej złego słowa w sprawie smoleńskiej.
Teraz pozostaje czekać na jakiekolwiek konkretne informacje ws. przyczyny katastrofy prezydenckiego samolotu. Nie będę nic teraz o tym pisał, bo pogłosek i tez jest tak dużo, że nie ma to najmniejszego sensu. Ale bawią mnie zarówno Ci, którzy już twierdzą, że to zamach, jak i Ci, którzy 20 minut po katastrofie uznali, że to wina mgły.
Wiosna?
21 marca 2010 o 15:11:18 | w Ogólne | 5 komentarzyNaprawdę, wiele widziałem już rzeczy idiotycznych, ale dzisiaj instytucji odpowiadającej za drogi w powiecie kraśnickim skutecznie udało się mnie zaskoczyć (i nie tylko mnie, jak podejrzewam). Bo jeszcze rozumiem przejazd pługu i piaskarki parę godzin po roztopieniu się śniegu na drodze. Ale SYPIĄCA solą solarka przy 18 st. C (utrzymujących się zresztą od wczoraj)?!
Jednak mi się nie zdawało - 40 minut po tym zdarzeniu ktoś zadzwonił na telefon drogowy Jedynki z takim samym pytaniem, jak to moje, kończące poprzedni akapit.
Dyskusja?
03 października 2009 o 23:14:06 | w Ogólne | 17 komentarzyDziwna sprawa. A zaczęło się wszystko od wpisu u Aciddrinkera. Najpierw przyszła Kasia, potem ja, i jeszcze po drodze kilka innych osób. Ta pierwsza rzuciła kilka pustych hasełek o Edelmanie, nie popierając ich żadnym argumentem. Dyskusja toczyła się przez dobrych kilkanaście komentarzy, jednak nikomu z "nas - oszołomów" nie udało się wydusić żadnego kontrargumentu z jej strony. Ostatecznie skończyło się na stwierdzeniu przez wyżej wymienioną, że wszyscy myślący inaczej niż ona są płytcy, głupi, albo po prostu nie potrafią słuchać. Tak - pisała to osoba, która narzeka na osoby niezbyt spolegliwe wobec jej światopoglądu.
Całość zabawy u Aciddrinkera skończyła się fochem Kasi, pojawiły się zaś argumenty następnych osób. Jednak przed chwilą zobaczyłem na głównej wpis - nikogo innego, jak właśnie "bohaterki" wspominanej dyskusji, u niej na blogu.
Co możemy w nim wyczytać? Po przeczytaniu pierwszego akapitu wydawało mi się, że autorka przemyślała swoje zachowanie i postanowiła - wykazując się dużym dystansem do siebie - opisać własny charakter. Bo w końcu jak brzmi w jej ustach taki fragment?:
(...) o wszystkim, o każdym, natychmiast mają wyrobiony pogląd i jest on jedynie słuszny. gorzej, jeśli ktoś domaga się uzasadnienia...
Co najmniej dziwnie, bo to w końcu ona jako jedyna nie przedstawiła w dyskusji o Edelmanie żadnego argumentu. I to tak kompletnie żadnego. Zresztą, i tak pewnie byśmy go nie zrozumieli. ;-)
Drugi akapit jednak nie pozostawia wątpliwości, iż mamy do czynienia z krytyką, do której najlepiej pasuje przysłowie: "przyganiał kocioł garnkowi". Poza tym jednak, autorka wykazała się czystym chamstwem, obśmiewając Aciddrinkera (swoją drogą, że niesłusznie) niejako poza jego oczami - co widać po wymianie "komci" z niejakim (niejaką?) "esejem". Czy dobrze sobie przypominam, że to ta sama Kasia zwracała mi kiedyś uwagę w związku z tym, iż używam argumentów personalnych?
Sielankę przerwał niestety jakiś anonim, jednak i on nie doprosił się dyskusji ani żadnego argumentu w sprawie. Po prostu - Kasia wie, że Edelman był "Kimś", uczy o tym dzieci w szkole, ale widocznie za głupi jesteśmy, by to zrozumieć, a ona nie będzie marnowała swojego cennego czasu na takich idiotów. "Gorzej, gdy ktoś domaga się uzasadnienia..." - no właśnie, i dlatego komentarze pod wpisem u autorki zostały również zablokowane.
Żałość narodowa
23 września 2009 o 10:15:55 | w Ogólne | 23 komentarzeI po żałobie narodowej. Osobiście dotyczyła mnie tylko w tym stopniu, że o niej usłyszałem - i w zasadzie nic więcej. Ale do rzeczy.
- http://spolecznie.com/2009/09/19/zaloba-narodowa/
- http://modrzew.jogger.pl/2009/09/19/co-to-jest-zaczyna-sie-na-z-a-konczy-na-aloba/
- http://voter101.jogger.pl/2009/09/19/no-i-mamy-zalobe/
- http://twojastara.jogger.pl/2009/09/19/pan-prezydent/
- http://lilith.jogger.pl/2009/09/20/o-zalobie-ale-czy-narodowej/
- http://cichyfragles.pl/2009/09/20/maly-demotywator/
- http://del.jogger.pl/2009/09/21/piosenka-o-zalobie-narodowej/
Jak widać, niektórych tak mocno ta żałoba dotyczyła, że postanowili się podzielić tym ze światem. A podobno naszej braci Joggerowej takie sprawy nie interesują, bo nie oglądają telewizji, mają swoje sprawy, itp.
Zastanówcie się - co bardziej irytuje przeciętnego Joggerowicza - informacja o wprowadzeniu żałoby narodowej i ewentualne zmiany layoutów na parę dni, czy może wpisy pełne wynurzeń uciśnionych żałobą, pojawiające się co parę godzin od ogłoszenia tejże żałoby?
"Fenomen" kart płatniczych
03 września 2009 o 14:37:19 | w Ogólne | 55 komentarzyZacząłem się ostatnio zastanawiać nad fenomenem wszelkich kart płatniczych. I nie jest to fenomen zasłyszany z mediów, bo bardzo wielu moich znajomych lub ludzi, których spotykam, płaci właśnie "kartą". Tyle, że ja to niezbyt rozumiem, a raczej - nie widzę powodów, dlaczego ludzie świadomie wybierają płatność kartą zamiast gotówki.
Dlaczego? No właśnie - co w tym wygodnego? To, że nosimy plastik zamiast pliku banknotów + stosu monet? Bzdura. Gdy zdarzy nam się zgubić jakąś niedużą sumę, to po prostu - "mówi się trudno". Co z kartą? Zaczyna się panika związana z blokowaniem karty i sprawdzaniem, czy czasem nie zbiednieliśmy przez ten czas. A jeśli odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi "tak", to uruchamiamy procedurę związaną z jej ubezpieczeniem.
Kolejna sprawa - opłata za kartę. Większość banków życzy sobie płacenia kilku złotych za samo posiadanie ważnej karty (czy to debetowej, czy kredytowej). Nie są to duże pieniądze, ale wydane na poczet pseudowygody.
Czas płatności - to denerwuje chyba nie tylko mnie. Kasa w markecie, 6-7 osób z niedużymi zakupami. Cztery z nich płacą kartą. I zaczyna się procedura praktycznie podwajająca czas stania przy kasie. Karta ląduje w terminalu, wpisywany jest kod lub składany podpis. Następuje oczekiwanie, kilkunastosekundowe. A czasem okazuje się też, że operacja się nie powiodła, i trzeba wykonać ją ponownie. Nie wspominam o skrajnych przypadkach, gdy terminal po prostu przestał działać i trzeba się nagle przenieść na sąsiednią kasę, itp. To jest ta wygoda? Gdy robię zakupy, mam w kieszeni jeden-dwa banknoty, po sczytaniu produktów po prostu płacę, biorę resztę i paragon, i uciekam. Płatność zajmuje dosłownie kilka sekund.
Co z dostępnością terminali? Wydaje mi się, że jest całkiem dobrze, jednak nadal jest wiele miejsc, w których płatność kartą jest po prostu śmiesznie rozwiązana lub jej tam nie uświadczymy. Mowa na przykład o Poczcie Polskiej albo kasach PKP. Śmieszą mnie sytuacje, w których człowiek pozbawiony gotówki próbuje gdzieś zapłacić kartą, a nie ma takiej możliwości, przez co zaczyna się szukanie bankomatu w okolicy (jak niedawno ktoś z Joggerowców podczas wypadu nad morze).
Poza tym są miejsca, w których za nic w świece kartą nie zapłacimy, przez co wypadałoby nosić przy sobie równolegle gotówkę. Tylko, czy to ma wtedy sens? Bynajmniej nie.
Czarę goryczy przelewają jeszcze prowizje za... płatności kartą. Tak, brzmi to dokładnie tak idiotycznie, jak w rzeczywistości jest: opłata za płacenie. Z tego, co wiem, banki nie pobierają prowizji za płatności spłacone w czasie kilkunastu dni, co nie zmienia faktu, że roczne korzystanie z karty nadal kosztuje kilkadziesiąt złotych.
Całą tą modę na karty tłumaczę sobie jednym - genialną propagandą banków. Naprawdę trzeba bić pokłony przed ludźmi, dla których wygodniej i taniej jest dokonywać płatności bezgotówkowych (chodzi o te dokonywane między instytucjami bankowymi), a którzy dodatkowo potrafili wpoić ludowi, że karta jest lepsza od gotówki, i to jednoznacznie, w każdym wypadku.
Dlatego ja nadal będę korzystał z mojej debetówki do wybierania gotówki z bankomatów, oraz unikał kredytówek jak ognia.
Gra w stylu starych przygodówek na wakacje ;-)
04 sierpnia 2009 o 14:55:43 | w Ogólne | 4 komentarzeZnalazłem bodajże na forum: http://whatsyourview.net/challenge/. Po długich męczarniach przeszedłem. Nie grałem w tego typu grę od bardzo dawna, aż mi się przypomniały dawne przygodówki typu Monkey Island lub cała masa polskich produkcji. ;d
...
18 czerwca 2009 o 08:52:59 | w Ogólne | 8 komentarzyhttp://szymczak.jogger.pl/2009/06/17/kryzys-krajzys-crisis-k/
Okazało się jednak że recesja, kryzys, załamanie, czy tez zbyt wysoki kurs dolara lub tez załamanie w bankowości tak wpłynęło ze teraz już nie am rat 0 % teraz są raty 1,5% w skali miesiąca. To zupełnie rozwiało moje wątpliwości co do zakupu sprzętu na raty. Rozłożenie płatności na 10 rat kosztowało by mnie 1,5 razy więcej niż zakup za gotówkę.
Blog Roku 2008
22 stycznia 2009 o 15:05:16 | w Ogólne | 15 komentarzyW związku z tym, iż biorę udział w konkursie na Blog Roku 2008, proszę nieskromnie o głosowanie. Oczywiście pod warunkiem, że w miarę regularnie czytujesz mojego bloga oraz podobają Ci się moje wypociny.
Zgodnie z tym, co mi podpowiada ta strona, aby mnie poprzeć, należy wysłać SMS o treści:
pod numer: 7144. Za ewentualne głosy serdecznie dziękuję.
EDIT: Już po drugim etapie. Nie udało się. ;-) Dziękuję wszystkim głosującym! :)
1/3 Polaków to abstynenci ;D
09 stycznia 2009 o 11:13:04 | w Ogólne Życie | 6 komentarzyZa Onetem: http://wiadomosci.onet.pl/1893849,11,item.html. Gdy to czytałem, przypomniał mi się ten klip:
:D
Wesołych świąt! :)
22 grudnia 2008 o 17:11:21 | w Ogólne Życie | 7 komentarzyZ okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, chciałbym wszystkim Joggerowiczom, Joggerowiczkom oraz innym czytającym tego bloga życzyć, aby był to najlepszy czas w roku. Jednym słowem - wesołych świąt! :)
Zjedź z drogi, dziennikarz na sygnale
16 grudnia 2008 o 17:07:13 | w Ogólne | 10 komentarzyPomijam już hipokryzję Komorowskiego (vide: "pościg" Kurskiego). Ale czy dziennikarzynom już naprawdę się w dupach poprzewracało? "W naszym samochodzie mamy zamontowane kamery pokazujące aktualną prędkość", taa, tyle, że chodzi o prędkość samochodu, w którym się ona znajduje. Ich pomiar polegał na tym, że rozpędzali się do prędkości równej BMW Komorowskiego, i gdy przestali się od niej oddalać - obwieszczali światu, ile jadą. Materiał filmowy jest, proponuję naganę dla Komorowskiego i odebrania prawa jazdy osobie kierującej samochodem z kamerą.
TAXI
22 października 2008 o 17:40:11 | w Ogólne Życie | 1 komentarzJedzie przed Tobą ze stałą, dość niską prędkością taksówkarz? Uważaj, bo pewnie zaraz skręci albo zatrzyma się bez kierunku. Po rocznych obserwacjach plasują się u mnie na drugim miejscu najgorszych kierowców, zaraz po kobietach. Taki taksówkarzyna rzadko włącza światła, a jak już włączy, to najpewniej jedno ma spalone. Mówię oczywiście o światłach mijania, bo pozycji już nie ma szans u nich uświadczyć. Oprócz tego, wpychają się na siłę i zatrzymują gdzie tylko chcą. Pierwsi trąbią, gdy nie ruszysz sekundę po zapaleniu się zielonego.
Tak, mocno tutaj generalizuję, bo zdarzają się i "normalni". Ale gdy większość z tych, których widzę podpada pod ww. schemat, to możliwości są dwie: albo mam pecha, albo rzeczywiście "normalnych" taksówkarzy można uznać za wyjątki potwierdzające regułę. Tylko potem śmieszy mnie to, jak słyszę w radiu, że korporacja ma na celu utrzymywanie wysokiej jakości świadczonych usług.
Drogówka
17 października 2008 o 18:25:52 | w Ogólne | 4 komentarzeSą dwa rodzaje policjantów, jeśli chodzi o drogówkę: Ci, którzy mają na celu spowolnienie ruchu na danym odcinku oraz Ci idioci, którzy ten ruch przyspieszają. Ci pierwsi wykazują zrozumienie dla wszelkich patroli lotnych - bo w końcu ustawienie suszarki nie odbywa się po to, by kogokolwiek karać, ale po to, aby zwolnić ruch w miejscu niebezpiecznym (czyli w ruchliwym terenie zabudowanym). Nie czują oni satysfakcji z zatrzymywania "szybszych" kierowców, ustawiają się w miejscu widocznym i mile widziane jest wtedy ostrzeganie się poprzez mignięcie długimi czy inne przyjęte gesty. Pomaga w tym również CB radio - kierowcy ostrzegają się na kilka kilometrów przed patrolem, i wtedy też zwalniają. Słowem: wilk syty, i owca cała. Policjanci osiągnęli cel, kierowcy zaś są zadowoleni, iż "wykiwali" tych pierwszych. Następnym zaś razem, gdy będą jechać tą samą trasą, zastanowią się, czy aby nie ma tam znowu patrolu, więc profilaktycznie zdejmą nogę z gazu, choćby na kilka kilometrów.
Są jednak też Ci drudzy, których świadomie określiłem mianem idiotów. To po prostu zwykłe buraki, którzy jakimś tam sposobem dostali się niegdyś do policji. Jak mawiają - chłopa ze wsi wygonisz, ale wsi z chłopa nigdy. Tak jest też w tym przypadku. Chłopcy dorwali zabawki i się popisują: chowają po krzakach, mylą na CB. Prędkość wzrasta, bo w końcu mało kto ich zauważa, nikt się nie ostrzega. A na CB przecież mówią, że czysto - to dociskamy! I ta buraczana satysfakcja, gdy złapią kogoś i wlepią mu wysoki mandat. Co z tego, pachołki, że złapiecie pięciu, skoro piętnastu innych popędzi dalej, szybciej, niż zamierzali? Ważne przecież, że zebraliście dużo mandatów w ciągu dnia - możecie liczyć na premię! A jak pozostałych piętnastu ubije kogoś kilkaset metrów dalej, to będziecie dumnie pokazywać swoje mordy w telewizji, propagandowo wskazując na "skutki brawury i nadmiernej prędkości".Bo przecież komu zdrowemu na umyśle przyjdzie go głowy, że tą brawurę podsycili stróże prawa?!
Pół biedy, gdy do swoich zabaw używają samych radarów - w końcu są one od pomiaru prędkości, a i ukarać prewencyjnie kogoś przecież trzeba. Gorzej, gdy te same pachołki dosiądą jakiś nieoznakowany wóz z wideoradarem. Tam to dopiero można premię nałapać! I jadą debile po kilkanaście kilometrów za delikwentem, aż w końcu osiągną cel - bo nagrywany przekroczył podwójną ciągłą oraz prędkość o 30 km/h! Tyle, że przy wyprzedzaniu traktora, jadącego z przyczepą kilkanaście kilometrów na godzinę. Znów dumni wystawią mandat - ale im się udało! Również tym razem nie przyjdzie im do głowy, że od prędkości są suszarki, i to w terenie zabudowanym. Zamiast używać nieoznakowanego radiowozu do tropienia manewrów niebezpiecznych tam, gdzie zwykły radiowóz czy patrol lotny nie ma na to szans, zamiast wyłapywać idiotów wyprzedzających na pasach, zamiast karać za ryzykowne manewry - panowie po prostu znaleźli sobie substytut radaru, tyle, że dużo wygodniejszy. Raz, że nie trzeba stać na deszczu, a dwa - że mają wszystko na dysku, nie ma problematycznych rozpraw sądowych, bo ktoś stwierdził, że policjant kłamie.
Przeczytałem jeszcze raz cały wpis, i mam wrażenie, jakby pisała go osoba wylewająca żale, bo ktoś ją dzisiaj za takie wykroczenie złapał. Otóż prostuję - nikt mnie nie złapał (aczkolwiek kiedyś niegroźną z nimi przygodę miałem), ale naszło mnie dzisiaj na te refleksje w czasie jazdy, gdy widziałem kolejną "brawurową" akcję buraczków z "cegiełki".
Jak to w końcu jest?
04 sierpnia 2008 o 19:30:15 | w Ogólne | SkomentujPrzed chwilą Ktoś opisał na swoim blogu nowy serwis społecznościowy. Podał link do doniesienia z serwisu gazeta.pl. Czytam, a tu w końcówce coś, co mnie rozbroiło:

Skąd się wzięła zupełnie niepowiązana z artykułem ramka i - co najważniejsze - po jaką cholerę? Bo wydawało mi się, że Agora już podarowała sobie wojnę z nasza-klasa.pl.
PS: Proszę PR-owców (czy innych oszołomionych) Agory o odpuszczenie sobie tym razem ewangelizacji mojej osoby.
Czuję się ogłupiany
16 lipca 2008 o 10:40:45 | w Ogólne | 4 komentarzeOstatnio w mediach prezentowane są informacje, których częstość mnie zastanawia. Wypadki autobusów - ten niedawny i dzisiejszy. I tak co jakiś czas. Zasadnicza sprawa - takich wypadków jest przecież więcej. I może nie śmiertelnych, jak to miało miejsce kilka dni temu, ale ten dzisiejszy to jakaś farsa - autobus stuknął o naczepę, a jedynym ciężej poszkodowanym jest kierowca. Ileż takich wypadków ma miejsce w Polsce, zwłaszcza teraz, w wakacje? Na pewno jest ich kilkanaście tygodniowo. I o reszcie w mediach nie słychać. Rozumiałem, gdy prowadzono w mediach kampanię na rzecz kontrolowania autobusów i kierowców przed wyjazdem, itp. Ale teraz, gdy jest to standard - jaki mają w tym cel?
Olej napędowy
19 maja 2008 o 15:24:52 | w Ogólne Życie | 9 komentarzyOd dzisiaj na polskich stacjach benzynowych cena oleju napędowego przewyższa cenę litra benzyny bezołowiowej o 95 oktanach. Jednocześnie warto wspomnieć, że jest to cena oscylująca powyżej 4,50 zł (nie licząc niektórych Orlenów, gdzie cena zwykłej ropy - nie tej sygnowanej marką Verva - potrafi dojść do 4,70 zł, oraz wszelkich stacji typu Tesco lub Neste).
Szaleją z cenami niesamowicie, sprzedaż ON powoli zaczyna spadać, ale oczywiście nikomu do głowy nie przychodzi obniżenie akcyzy.
Cytat miesiąca ;d
09 maja 2008 o 22:12:29 | w Ogólne | 4 komentarzeOglądałem dzisiaj (wczoraj zresztą też) pewną starą, polską komedię, i jeden cytat mnie totalnie rozwalił:
Dziecko Chińczyk i dziecko Japończyk to się niczym od siebie w ogóle nie różnią. No, tylko nazwą zasadniczo. Chińczyk - Japończyk. No, chyba tylko jak Chińczyk jest chłopiec, a Japończyk dziewczynka, to się różnią od siebie, pciom. To wtedy już tak, jak u ludzi...
Do tego jeszcze: "- Złodziej! - I pijak, bo każdy pijak to złodziej!". Muszę powrócić do starych, polskich komedii. :)
Zadania maturalne z matematyki
04 maja 2008 o 17:07:36 | w Ogólne Praktyczne informacje | 5 komentarzyW związku z gorączką przedmaturalną, w internecie pojawiają się rzekome przecieki maturalne. Jedne to jakieś zmyślone zadania, inne - to po prostu żarty oblepione Adsense'ami. Ja chciałem zamieścić to, co udało mi się uzbierać przed moją maturą (z roku 2007). Są to zadania głównie z poziomu rozszerzonego, chociaż kilka materiałów dotyczy też podstawowego. Dodam też, że są to wszystkie zadania maturalne z matematyki dostępne w internecie do kwietnia 2007 (przeszukiwałem kilkadziesiąt stron dla wielu zapytań Google). Dlatego w maju już mi się trochę nudziło. ;-)
Rozwiązując te zadania zyskasz więcej, niż szukając przecieków maturalnych. :) Jeżeli przydały Ci się te zadania, zwróć uwagę na reklamy na tej stronie. Możesz też przesłać link do tych zadań dalej.
A oto i one:
http://rapidshare.com/files/112491142/Zadania_z_matematyki-matura.zip
Nowy feed RSS
15 kwietnia 2008 o 20:31:57 | w Ogólne | SkomentujWszystkich subskrybujących (o ile tacy są) mojego bloga przez RSS, prosiłbym o zmianę kanału w czytnikach na: http://feeds.feedburner.com/dandys. Będą w nim umieszczane posty z Joggera oraz polityczne - z http://dandys.salon24.pl.
dandys.salon24.pl
12 kwietnia 2008 o 20:22:11 | w Ogólne Polityka | 2 komentarzeJuż od jakiegoś czasu się z tym nosiłem, nawet zarejestrowałem konto w tym serwisie. Jednak dopiero dzisiejsze założenie tam bloga przez Aciddrinkera pchnęło mnie do utworzenia pierwszego wpisu. Założyłem bloga na salon24.pl pod adresem: http://dandys.salon24.pl. Na razie przenoszę tam tylko swój projekt dot. sondaży, jednak docelowo będę częściej pisał o polityce tam niż na Joggerze.
Idiotów mi nie żal
28 lutego 2008 o 16:37:48 | w Ogólne | 3 komentarzehttp://wiadomosci.onet.pl/1701244,11,item.html - jechał ponad 200 km/h, gdzie dopuszczalne było 50 km/h. Uderzył w betonowy słup wiaduktu. Wniosek nasuwa się wprost: słup nie powinien tam stać, najlepiej zburzyć cały wiadukt, a dla Zientarskiego trzeba zorganizować zbiórkę krwi. Biedaczyna, chociaż tak mu można pomóc.
A serio, to dokładnie tak, jak w tytule wpisu.
Echa konkursów blogowych 2007 na Joggerze
24 lutego 2008 o 12:09:30 | w Ogólne | 4 komentarzeTak, jak dzisiaj pisałem na Blipie, rośnie nam na Joggerze liczba wpisów mówiących o tym, jak to bardzo tego typu zabawy "ssą". Byłoby OK, gdyby autorami tych wpisów nie byli Ci, którzy... jeszcze jakiś czas temu głośno anonsowali swoje zgłoszenie w takim konkursie i zachęcali do wysyłania SMS-ów.
Jednak gdy jesteśmy już po wynikach, i żaden z Joggerowych blogów nie wygrał, to takie echa frustracji są oczywiste. Teraz właśnie konkursy, na które autorzy sami się zgłaszali, są czymś okropnym, subiektywnym, komercyjnym, zaś głosujący to bezguścia. Przyznam, że śmieszne to jest w obliczu tego, co czytałem jeszcze jakiś czas temu na tych blogach w ramach konkursowej gorączki. ;-)
Nie mam nic do konkursów mających na celu wyłonienie najciekawszych - według czytelników - blogów. Ale nie lubię frustratów, którzy nie umieją przegrywać. Tak samo, jak nie lubię konkursów, w których zgłaszającym musi być sam autor. Bo czyż to nie jakiś przejaw narcyzmu - zgłaszać coś swojego jako "kandydata" do najlepszego bloga? Według mnie to trochę niesmaczne.
Na pocieszenie dla niepocieszonych mogę przypomnieć istotny fakt: panowie i panie, nie ma się co martwić! Przecież to były konkursy na najlepsze blogi roku 2007 według czytelników, a oni, jak wiadomo - mało się na tym znają! Pamiętajcie, że Wasze blogi będą najlepszymi blogami roku 2007 według Was samych! I chyba to się liczy, prawda? Przecież skoro Wy jesteście tacy świetni, to Wasze "dzieła" również, prawda?
No i na koniec dotychczasowa lista narzekających (jeśli mi jakiś wpis umknął, prosiłbym o poinformowanie mnie o nim):
Kryzysu Joggera odgrzewanie
13 lutego 2008 o 10:50:05 | w Ogólne | 28 komentarzyPamiętam czas, gdy zakładałem tego bloga. Jeszcze parę miesięcy przed tym zdarzeniem, gdyby ktoś mi powiedział: "Będziesz prowadził bloga", szczerze bym go wyśmiał. Bardzo nie lubiłem blogów i całej tej idei pisania o byle czym, taki pamiętnikowy ekshibicjonizm. Tak - bo wtedy jeszcze nie wiedziałem, że można prowadzić blogi nie tylko o tym, co się dzisiaj zjadło na kolację, ale i o rzeczach bardzo ciekawych.
Nie oszukujmy się - dzisiaj blogi są najpopularniejszą formą zaistnienia w sieci oraz główną konkurencją dla papierowych i elektronicznych gazet. Bo czy dobrze dobrany zestaw blogów w czytniku nie może wyprzeć gazet? Może, a mają one dodatkowo tę zaletę, że przeczytamy w nich o kwestiach, o których - ze względu na polityczną poprawność - w papierowych wydaniach możemy tylko pomarzyć.
Co jednak dzisiaj zostało z idei blogów? Uważam, że fascynacja nimi lekko się wypaliła. Doszło już przecież do tego, że blogi robią za pamiętniczki różowych nastolatek, pseudogazety, kontenery informacji, publikatory artykułów, poradniki, czy nawet dynamiczne strony WWW! Tak, jak ktoś już pisał - sytuacja zaczyna być podobna do tej z forami (?) internetowymi - po okresie fascynacji i zastępowaniu nimi wszystkiego, obecnie są wykorzystywane tylko tam, gdzie jest to niezbędne. Bo komu chce się stawiać forum tylko po to, aby poznać opinie na dany temat czytelników? Wystarczy przecież subdomena blog i wpis z prośbą o nie.
Jak wygląda dzisiejszy Jogger? Nie jest to już ten serwis, co kiedyś (co nie oznacza, że jest gorzej!). Mamy tu już nie tylko pasjonatów internetu i technikaliów. Są tu nadęci mistrzowie, żebrzący dziennikarze, narzekający programiści, świeżo upieczone mamy, nauczycielki, nudzący się studenci, monotonne PiSuary, lewaki, pasjonaci fotografii szukające adoracji "trzykropki" oraz ludzie mylący bloga z czatem. I wiele, wiele innych. Jednak nie byłbym sobą, gdybym nie zajął się tym pierwszym, głośnym ostatnio przypadkiem.
Tak, pamiętamy swego czasu "aferę riddlegate", kiedy to zadufany w sobie webdesigner narzekał na kryzys polskiej blogosfery, że ona denna, że nic ciekawego, i że dobre blogi mają wyłączone komentarze. Było to niespełna dwa lata temu, kiedy ów prorok zapowiadał koniec polskiej blogosfery. Dwa lata minęło i ma się ona naprawdę dobrze. A to, że sam prorok nie ma już pomysłu na lansowanie się wśród polskich czytelników, nie oznacza wcale, że jesteśmy gorsi. Teraz wyrusza w świat i będzie lansował się tym samym, czym u nas, tyle, że w bardziej poprawnym języku - bo po angielsku. Po co pisać po polsku, skoro po angielsku może liczyć na dużo większą liczbę czytelników, nieporównywalną z tym naszym joggerowym światkiem? No właśnie - lans. Bez niego tacy ludzie, jak on, po prostu się wypalają. Gdy zwolnił z dodawaniem wpisów okazało się, że brakło pomysłów. No i po co będzie się lansował, skoro liczba subskrybentów zaczęła coraz wolniej rosnąć? Olał Was, jego sprawa, ale śmieszą mnie komentarze pod ostatnim wpisem na jego blogu. Gość bez owijania w bawełnę powiedział, że ma w dupie polskich czytelników i woli tych zagranicznych, a ludzie rozpaczają po nim jak po śmierci matki. Ech.
I nie jest prawdą, że wszyscy, którzy na podobieństwo proroka zakończyli pisanie blogów już nie wrócą - wrócą, jeśli nie po jakimś czasie, to na innej platformie. Bo i sam prorok nie odchodzi, lans to część jego życia, on po prostu zmienia język.
Dlatego Joggerowej blogosferze życzę wszystkiego najlepszego. Niech każdy pisze to, o czym lubi (mimo tych ironicznych epitetów przytoczonych przeze mnie wyżej). Ja też wrócę do komentowania polityki i czasem innych rzeczy, związanych ze studiami, informatyką czy samochodami.
Powered by JoggerPL. Design by Borja Fernandez, ported by Piotr Petrus.
Wpisy, nagłówki wpisów jako RSS.
Poprawny XHTML i CSS. | Góra strony ↑