Parę mitów

02 czerwca 2009 o 13:03:45 | w Paradoksy Polityka | 3 komentarze

Chodzi mi to po głowie od dni paru dłuższy wpis o propagandzie parlamentoeuropejskowyborczej, jednak już chyba się nie zbiorę do jego napisania. Zamiast tego, kilka szybkich wskazówek, jak robić z ludzi idiotów.

Po orędziu prezydenta w sejmie z powrotem zrobiło się głośno o nowelizacji budżetu. No i oczywiście, co ten głupi prezydent gada? Jakieś wykorzystanie funduszów europejskich? Obniżenie podatków, nie daj Boże? Po ostatniej konferencji z Tuskiem i Rostowskim w rolach głównych i chwaleniu się, że nic tam kryzys, bo popatrzcie - mamy jako jedyni w Europie wzrost gospodarczy! Każdy prawdziwy Polak powinien w tym momencie poczuć nieskończoną satysfakcję z tego, że IM jest gorzej. Przynajmniej do tego zachęca nas miłościwie nam panujący premier. Ten, za którym opowiadają się młodzi, wykształceni, z otwartymi umysłami i pozbawieni zabobonów wszelkich. Niestety, ich debilizm sięgnął już bruku. Bo nigdy nie zrozumiem ludzi, takich zwyczajnych, którzy są przeciwni obniżeniu podatków (co sugerował prezydent) wyłącznie dla "wyższych celów", jak ratowanie polskiej gospodarki, o których słyszą w TV. Całe życie byłem przekonany, że w takich sprawach, jak podatki (za wysokie, oczywiście) i biurokracja panuje monopol poglądowy. Jednak z tego, co czytam w internecie, niektórym jest to strasznie potrzebne do życia. I piszą to Ci płacący podatki i załatwiający wszelkie sprawy w urzędach. Już naprawdę nie wiem, gdzie leży granica robienia z ludzi idiotów za pomocą PR-u.

I jeszcze jedno w ww. temacie - dlaczego nigdzie nie słyszę (tzn. tak bez swoich przeszukiwań internetu) o tym, że jednak z gospodarką naszą nie jest tak świetnie, bo wzrost jej zmalał o 2,1 punktu procentowego? Próbowałem przenieść tę sytuację na hipotetyczny rząd PiS-u, i wydawało mi się, że już słyszę ten rechot ze stron wszystkich. Ale nie, przecież utrzymujemy oficjalnie dwie wersje: jedna to taka, że rząd ciężko pracuje przy walce z kryzysem, a druga, że "państwo nie powinno się wtrącać w gospodarkę, i mamy tego efekty - nic nie robimy i jesteśmy najlepsi w Europie". Proszę używać odpowiedniej wersji do argumentów rozmówcy.

Sprawa kolejna - ostatnia. Głupie gadanie PO, że dzięki temu, że należą do EPP w PE, to mają "dużo większą siłę oddziaływania". Naprawdę, takie bajki można opowiadać, gdy się bazuje na hasełkach medialnych albo z niedouczenia. OK, EPP ma prawie 300 członków. Jednak przy takiej różnorodności światopoglądowej i poziomej hierarchii, tych maksymalnie dwudziestu paru europosłach z PO mają takie same znaczenie, jak i cała reszta polskich eurodeputowanych. Mogą co najwyżej pogadać, itp., bo i tak najważniejsze decyzje będą podejmowane bez względu na ich zdanie. Chyba, że najliczniejsza grupa w EPP podejmie jakiś projekt i będzie szukać głosów w mniejszych narodowych częściach swojej partii (jak to przy hierarchii poziomej). Tyle, że wtedy będą potrzebni jako dodatek.

To by było na tyle, gdy coś mi się jeszcze przypomni, to pewnie napiszę.

Protesty

08 maja 2009 o 16:29:48 | w Paradoksy Polityka | 3 komentarze

Ostatnio zrobiło się ciepło, więc kraj ogarniają protesty (czy tam "zadymy", jeżeli jesteś - drogi czytelniku - odbiorcą mediów Agory). Jedne nie budzą moich zastrzeżeń, inne - wręcz przeciwnie. Nie mam nic przeciwko strajkom Solidarności rolniczej, itp. Zwykła, legalna manifestacja. Jednak to, co robi Sierpień 80 już mi się nie podoba zupełnie. Oprócz manifestacji, zaczynają się jakieś okupacje i poczucie bycia świętą krową, gdy Bogu ducha winni policjanci muszą ich wyprowadzać. Te krzyki: "Tu są starsi ludzie, nie szarpać ich!" albo reakcje "poszkodowanych" w szpitalu w stylu: "Pożałują bydlaki za to, co mi zrobili", złoszczą mnie niesamowicie. Takie złe dziedzictwo PRL-u. I to poczucie, że jako związkowcom, wszystko im wolno. Dlatego wszelkie tego typu strajki są rzeczą szkodliwą.

Jest jednak sprawa, która złości mnie bardziej. O ile popieram obecne zachowanie rządu w sprawie tych protestów (tzn. odcięcie się od rozmów z wojującym tłumem, który co rok chce tego samego), o tyle zachowanie to jest po prostu hipokryzją i w żadnym wypadku nie jest konsekwentne. Dlaczego? Wystarczy przypomnieć sobie identyczną sytuację za rządów J. Kaczyńskiego. Pomijam już zupełnie przeciwne nastawienie mediów, niż w dniu dzisiejszym. Dzisiaj z mainstreamu medialnego płynie jednoznaczny przekaz - że wszystkie ostatnie protesty to "zadymy" i są szkodliwe. Jednak oprócz mediów, na strajku pielęgniarek w 2007 (albo 2006, nie pamiętam dobrze) pojawiali się politycy, litościwie wspierający duchowo protestujących. Były kwiaty, jedzenie, prezenty, słowa otuchy. Była Kwaśniewska, był Kalisz, była Gronkiewicz-Waltz. Była też masa wypowiedzi, Komorowskiego, Niesiołowskiego, Kutza o tym, jak zamordystycznym rządem jest ten w wykonaniu Kaczyńskiego, że sprzeciwia się demokracji, że jest zamknięty na dialog, że wykorzystuje policję tak, jak w PRL-u władza wykorzystywała ZOMO. W tamtym strajku Przemysław Gosiewski powiedział, że pielęgniarki są na sznurku opozycji, co zostało skwitowane medialnym rechotem. Dzisiaj to samo mówi Sławomir Nowak, i nie tylko nie słychać choćby najmniejszego śmiechu, jest to przyjmowane przez dziennikarzy bez słowa komentarza.

Dlatego apeluję o trochę rozwagi i pomyślunku, nie pozwalajmy wyręczać się w nim poprzez media.

Żałość powinna ogarnąć naród

02 maja 2009 o 12:20:21 | w Paradoksy Polityka | 8 komentarzy

Wiem, że link ze strony GW, i że - co gorsze - w stylu newsów Onetu, ale nie mogłem się powstrzymać. Była jakaś sprawa z zabójstwem, panienka się przyznała, biorąc na siebie winę. Liczyła na drapane, że jej nie powieszą, bo niepełnoletnia (i się nie pomyliła wcale). Potem, gdy widmo śmierci zajrzało w oczy, to się okazało, że jednak pomagała w zabójstwie. Amnesty International już wydało wyrok i wielce zdziwione, że władze nie słuchają ich apelów. I to tak szczerze zdziwione, jak się wydaje. Nie wiem, czy mają rację, czy nie, w każdym bądź razie przykład rodzimego gwałciciela, co do którego niewinności media przekonywały mnie przez bardzo długi czas, pozwala mi traktować takie informacje z dystansem. Trochę łyso im musiało być, gdy się okazało, że mamusia i siostra, czy nawet cała familia, nie miała racji co do tego, że Jakub T. to "niespotykanie spokojny człowiek" - okazało się w końcu, że Brytyjkę wydupczył.

Sam artykuł kończy się optymistycznym akcentem:

Niech parlament w Teheranie zabroni skazywania dzieci na śmierć. Niech skończy się to barbarzyństwo - apeluje Rhodes.

A więc - drogie, 22-letnie dzieci - gdy przyjdzie Wam rabować, nie krępujcie się. Organizacje pozarządowe są z Wami!

Proroctwo z niższej półki

09 kwietnia 2009 o 14:48:50 | w Paradoksy Polityka | 2 komentarze

Zaprawdę, powiadam Wam - zapamiętajcie te twarze, bo już niedługo będą ulubieńcami TVN, czy nawet GW. Będą wywiady, zaproszenia do programów, a może nawet własne rubryki/audycje. A już na pewno pojawią się określenia o męczennikach bezwzględnej polityki partyjnej PiS-u.

Biegunka medialna

31 marca 2009 o 10:56:37 | w Paradoksy Polityka | 2 komentarze

Inaczej określić tego nie potrafię. Otóż mamy piękny przykład na to, jak w Polsce, a zwłaszcza w mediach, funkcjonuje wolność słowa. Tyle, że już nie w wydaniu Palikota, ale strony przeciwnej.

Na początku jednak przypomnijmy sobie, jak to było z Palikotem. Od niecałych dwóch lat pojawia się w mediach głównie wtedy, kiedy bieżące problemy zaczynają przerastać rząd. Pojawiają się wtedy wyzwiska, wydumane problemy oraz szopki w wykonaniu ww. pana. I tak oto słyszeliśmy już, iż urzędujący prezydent jest chamem, alkoholikiem, zaś jego brat homoseksualistą. Ostatnio nawet rozszerzył alkoholowy zarzut na wszystkich posłów PiS-u. W mediach za każdym razem podnoszono temat zastępczy, jakim jest wolność słowa. Wynurzano się na temat tego, że Palikot nie powinien stawać przed sądem, że ma prawo do wyrażania własnego zdania. Z PO co raz był wyrzucany, albo mu przebaczano. Za każdym razem to był ten "ostatni raz". W końcu jednak premier stwierdził, że nie może tłumić tej jednoosobowej świątyni wolnego słowa, i od tamtej chwili Palikot został puszczony w samopas. Wszystko było ładnie i pięknie, sądy (niekiedy słusznie) umarzały sprawy.

Sielanka skończyła się jednak w ciągu ostatnich paru dni. Dlaczego? Otóż trafiła kosa na kamień. I to do tego stopnia, że cały rząd wraz z mediami dosłownie się zagotował. Chodzi o książkę Pawła Zyzaka, zawierającą wiele kontrowersyjnych stwierdzeń, co oczywiście jest możliwe, ponieważ autor przytoczył opinie kilku znajomych Wałęsy z czasów Solidarności. Dyskusja w mediach musiała wybuchnąć - tyle, że tym razem nikt nie mówi o wolności słowa. Dzieje się medialny cyrk. Najpierw Wałęsa zaczął szantażować zlękniony naród polski swoją emigracją, która zapewne zwiastuje rychły koniec tego kraju.

Sprawę podłapali politycy PO. I tak oto z ust Tuska i Palikota posypały się wypowiedzi, iż należy zamknąć IPN. Dlatego, że Paweł Zyzak jest pracownikiem IPN-u. Przez parę godzin ten pomysł wydawał się być sensownym, ponieważ IPN nie powinien wydawać książki opartej na subiektywnych opiniach, nie mających poparcia w dokumentach. Tyle, że wtedy sprawę sprostował prezes IPN-u - Janusz Kurtyka. Zapewnił, iż książka Zyzaka nie była finansowana przez IPN ani nie dotyczyła żadnego z jego badań. I co teraz?

Wbrew logice, politycy PO nie rezygnują z pomysłu zamknięcia IPN-u. Idą w zaparte. I dopiero teraz zaczynają się prawdziwe jaja.

Dlaczego? Chodzi o tą "medialną biegunkę". Wałęsa wrzuca Zyzakowi od faszysów (przy okazji dowiadujemy się, że takiego "świństwa" nie zrobiliby mu nawet przyjaciele komuniści), Tusk z Palikotem zdają się nie słyszeć słów Kurtyki, i dalej śpiewają na jedną nutę. Ale chyba najbardziej rozbawił mnie program Tomasza Lisa, a konkretniej rozmowa Janusza Palikota z Arturem Zawiszą. Program ten zajmie chyba honorowe miejsce na moim koncie YouTube, bo gdyby nie widzieć twarzy posła i zmodulować jego głos, to dosłownie nikt by nie poznał, iż jest to polityk PO! Mało tego, łudząco przypomina stereotypowego posła PiS-u. Zaczyna mówić o rosyjskich powiązaniach Zawiszy, UKŁADZIE, handlarzach broni związanych z Libertasem, a także zaglądać w portfel prezesa tej partii (tak, to ten sam Palikot, który niedawno oburzał się na zaglądanie w jego portfel).

Do czego to wszystko zmierza? Bo mnie tego typu akcje w mediach zaczynają coraz bardziej przerażać. I mam nadzieję, że jest to wyraźny początek końca tego rządu, i klakierujących mu mediów. Takich absurdów nie przewidzieli nawet panowie z "Za chwilę dalszy ciąg programu".

Sprzeczności masa

09 lutego 2009 o 10:31:39 | w Paradoksy Polityka | 15 komentarzy

Przyznam szczerze, że zgłupiałem. A raczej głupieję od jakiegoś czasu. Bo tego, co się dzieje ostatnio w rządzie, logicznie wytłumaczyć się nie da. Oczywiście przyjmując, iż to wszystko nie jest PR-ową papką (co jest chyba naiwnym aksjomatem).

Najpierw była sprawa samobójstwa Roberta Pazika, ostatniego z żyjących zabójców Krzysztofa Olewnika. Mniej więcej do godziny 18:00 z rządu płynął jednoznaczny przekaz - żadnych nieprawidłowości nie ma, Ćwiąkalski ani nikt inny z rządu winny nie jest. Ćwiąkalski odpowiadał nawet złośliwie na apel Zbigniewa Ziobro, aby podał się do dymisji. Jednak już trzy godziny później, sprawa się odwróciła - Ćwiąkalski rozważał taką możliwość. Rano, po pierwszych publicznych sondażach, Ćwiąkalski już nie był ministrem.

Kolejna sprawa - wpadka ministra Klicha na antenie Radia Zet. Minister spytany przez Monikę Olejnik o metody "oddziaływania" na premiera, myśląc, iż nie idzie w eter, powiedział, że położył dymisję na stole Tuska. Gdy dowiedział się, że jest to emitowane, zaczął ewidentnie kręcić, zaś na końcu cynicznie odpowiedział na to pytanie: "nie potwierdzam ani nie zaprzeczam". Co za pech, popsuł Donaldowi wizerunek tego nieugiętego, który o wszystkim sam decyduje.

Następnie - kryzys. Kryzys, którego jeszcze parę tygodni temu - według rządu - nie było. A nawet nie ma, i nie będzie. Przynajmniej w Polsce. A tu nagle klops - w niektórych resortach nagle i niespodziewanie zaczyna brakować pieniędzy. Trzeba więc odpalić nową kampanię medialną pod nazwą: "Premier bezlitośnie szuka oszczędności". Teraz nareszcie nie można zarzucić PO, że nie walczy z kryzysem (którego przecież według nich nigdy nie było). Mało kto jednak pamięta, że duma Tuska, który od jesieni zeszłego roku ignorował prośby o rozmowę ze strony opozycji (bo przecież to taki dzielny premier, któremu PiS nie będzie dyktował, co ma robić!), doprowadziła do ogromnego zadłużenia, np. policji. Sam koszt obsługi zadłużenia to - jak podaje poseł opozycji - równowartość trzech radiowozów dziennie.

I na koniec sprawa porwanego polskiego inżyniera. Od początku słyszałem od premiera, że nie można negocjować z terrorystami, i że polskie służby nigdy takich działań w tej sprawie nie podejmą. Inżynier już pozbawiony głowy, a co słychać w mediach? No tak, ubolewanie Tuska. Ale to w końcu ludzka rzecz. Tylko dlaczego dzisiaj dowiaduję się od Chlebowskiego, że "W sprawie porwanego Polaka wykonano gigantyczną pracę". Jak to w końcu jest? Była "gigantyczna praca" i negocjowano, czy nie?

Wszystko to w ostatnich tygodniach jest dosłowną kpiną. Kpiną z ludzi, którzy głosowali na ten rząd. Mi naprawdę byłoby wstyd. Jednak może tego właśnie oczekiwali wyborcy PO - przewagi PR-u nad faktycznym rządzeniem?

Pozostaje mi tylko zachęcić do dyskusji w komentarzach oraz do zakładania własnych sondażowni - to one właśnie rządzą w dzisiejszej Polsce.

W sprawie Olewnika

20 stycznia 2009 o 09:26:41 | w Paradoksy Polityka | 1 komentarz

Ciekawe, jak to ludzie, którzy jakiś czas temu wysnuwali teorię o _zabiciu_ Barbary Blidy, są dzisiaj pewni, że Pazik popełnił samobójstwo. Mamy tylko szczyptę PR-u w wykonaniu premiera, który pisze, iż wyciągnie konsekwencje. Proponuję zacząć od samego Pazika!

Nareszcie historia z happy endem

11 grudnia 2008 o 17:27:29 | w Paradoksy Polityka | Skomentuj

Po ostatnich lotach jaśnie nam panujący premier nawrócił się znowu na samoloty rejsowe. Przynajmniej w zamierzeniach, ale o tym za chwilę. Ludzie już zapomnieli, że Tusk na ostatni szczyt leciał już jednak samolotem rządowym, dlatego można było powrócić do koncepcji powyborczej. A konkretniej: Tusk miał polecieć na szczyt UE samolotem rejsowym. Tak - rejsowym, nie czarterem. Prezydent zaś - samolotem rządowym. Od rana w mediach szedł przekaz o tym, jaki ten prezydent rozrzutny, bo leci rządowym (który tak czy siak musi latać, jak nie z przedstawicielami rządu, to na loty treningowe), podliczano, ile to będzie kosztować (a koszty byłyby poniesione nawet, gdyby obaj panowie polecieli rejsowym), itp. Ogólnie sielanka, że aż się słupki poparcia uśmiechały. A tu bęc - samolot rejsowy, którym lecieć miał Tusk, szczęśliwie się zepsuł. I tak oto prezydent i premier polecieli razem, samolotem rządowym. Ta zagrywka PR-owa Tuskowi nie wyszła. Dlaczego więc piszę o happy endzie? Bo nareszcie rządzący polecą nie tylko razem, ale i praktycznie bez dodatkowych kosztów.

Pytam po raz wtóry

13 listopada 2008 o 21:48:09 | w Paradoksy Polityka | 3 komentarze

Wskazywałem już raz, jednak teraz wydaje mi się, że miarka się przebrała. Bo sprawa okupacji biura premiera posunęła się już dużo dalej, niż ta za rządów Kaczyńskiego, a media nadal trąbią na jedną nutę. I tak oto z mediów Agory dowiaduję się, że w biurze premiera są "zadymy" (dosłowny cytat) oraz, że najlepiej pójść za radą Wałęsy i użyć przeciw związkowcom siły, zaś Onet donosi (jw.), że zgłosił sprawę okupacji do prokuratury. WTF? Z moją pamięcią coś jest nie tak, czy ktoś tutaj bezczelnie (ale i to za delikatne słowo) stosuje podwójne standardy? Powoli mam już tego dość.

Faszyzm-symbol-Korwin-Mikke

25 września 2008 o 20:37:43 | w Paradoksy Polityka | 12 komentarzy

Obronię dzisiaj Janusza Korwin-Mikkego. Otóż po ostatnim programie w TVN24 prokuratura zajmuje się badaniem tego, czy czasami Mikke nie propagował faszyzmu. A chodzi o ten fragment. Nie dość, że wyrwany z kontekstu, to jeszcze miał być właśnie kontrprzykładem, wręcz krytykującym system faszystowski, do którego przyrównano politykę walutową UE. Gdy oglądałem cały program z rana i sprawa nie była jeszcze nagłośniona, to przeczuwałem, że tak będzie. Prowadzący podchwycił gest, zmieniając temat i kilkukrotnie pouczał JKM. Wyglądało to, jakby celowo mówił to w celu wycięcia odpowiedniego fragmentu do "Faktów" czy innego "obiektywnego" informatora.

I pomyśleć, że gestem tym podnieciła się tak bardzo stacja, która jeszcze parę miesięcy temu marginalizowała wszelką symbolikę narodowo-historyczną, gdy chodziło o wtykanie polskiej flagi w psie gówno u Wojewódzkiego. Pieprzone distandardy.

Wykraczanie poza zakres kompetencji

13 czerwca 2008 o 21:38:35 | w Paradoksy Polityka | 7 komentarzy

http://wiadomosci.onet.pl/1768949,11,item.html

Prezydent Lech Kaczyński nie powinien był mówić, że Lech Wałęsa miał być agentem o kryptonimie "Bolek", bo "wykracza to poza zakres jego kompetencji" - mówi ustępujący prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień.

To ja się pytam - co w takim razie robi prezes TK w radiu? Tusk aż tak pociął budżet, że Stępień musi robić jednocześnie za prezesa i rzecznika TK?

Bolek atakuje

09 czerwca 2008 o 21:42:08 | w Paradoksy Polityka | 6 komentarzy

http://wiadomosci.onet.pl/1765673,11,item.html

Wszyscy obywatele powinni żądać, by prezydent mnie przeprosił lub ustąpił ze stanowiska - powiedział w TVN 24 Lech Wałęsa.

Jakoś nie widać tych tłumów ludzi.

W mojej sprawie sąd jednak orzekł, że nie byłem współpracownikiem SB.

To samo orzekł w sprawie Boniego, a w zeszłym roku okazało się jednak co innego. Dokumenty nie kłamią, nieprawdaż? Poza tym nie ma czego komentować. Skomentowali już zwolennicy, tzw. "inteligencja", ale książkę IPN-u, której jeszcze nie ma. Książki nie ma, ale komentarze były tego typu: "policjanci teczek SB", "używają języka nienawiści", "rujnują autorytety". Rzeczowe, jeśli chodzi o książkę, której treści nie zna nikt oprócz autorów.

Gdzie jest Pitera?!

01 czerwca 2008 o 16:08:03 | w Paradoksy Polityka | 7 komentarzy

Skandal, Donald Tusk - premier, dał dzisiaj upust swoim faszyzującym poglądom:

Zastanawiające jest tylko milczenie Julii Pitery, która z reguły piętnowała takie incydenty natychmiast:

A czy Ty jesteś prawdziwym Polakiem?

Dlaczego nie lubię UPR?

24 maja 2008 o 15:40:19 | w Paradoksy Polityka | 38 komentarzy

Mam w życiu momenty, w których fascynuję się UPR-em, lecz może nie jaką partią, ale wybranymi poglądami niektórych jej członków. I tak na przykład propagowałem na blogu debatę Korwin-Mikkego z Saryuszem-Wolskim (nt. traktatu lizbońskiego), sympatyzuję z nawoływaniami Popieli o zniesienie np. akcyzy na paliwa, a także docierają do mnie mowy Michalkiewicza nt. forsowanego przez UPR systemu podatków. Jednak gdy myślałem ogólniej, o całym UPR, czy chociaż o możliwości głosowania na nich, to zawsze czułem pewien "niesmak" czy wręcz niechęć. Co ciekawe - nie potrafiłem tego wytłumaczyć żadnym argumentem, było to po prostu tłumaczenie sobie tego odrzucenia krótkim: "bo tak!".

Dopiero stosunkowo niedawno potrafiłem sprecyzować tę niechęć. I mimo prostoty i logiki poglądów UPR - w niej samej jest wiele sprzeczności czy złożeń.

Pierwsza i zasadnicza kwestia, to całokształt partii. A jest to partia dziwna. Legitymują się liberalizmem gospodarczym i konserwatyzmem światopoglądowym. W rzeczywistości jednak ten liberalizm przenosi się także na sfery ideologiczne, co rzecz jasna determinuje pluralizm w jej wnętrzu. Ma to oczywiście zalety - partia wolnościowa. Dodatkowo - wszyscy, jak jeden mąż, opowiadają się za niskimi podatkami, i to się chwali. Ale właśnie ten sam fakt prowadzi do paradoksów i pozbawia UPR kręgosłupa ideologicznego. Bo co z tego, że ktoś klakieruje niskim podatkom, skoro jest socjalistą pełną gębą?

Jak wiadomo, na Korwin-Mikkem partia się nie kończy. Oprócz niego - rasowego liberała i kapitalisty, w UPR jest też przedsiębiorca Popiela, walczący o niższe podatki dla siebie, radiomaryjowiec Michalkiewicz, Bukiel z OZZL (którego przedstawiciele jawnie mówią, że nie spoczną ze strajkami dopóki nie będą zarabiać 15 tys. zł), a nawet osoby z Jeronimo-Martins, znanego jako ten zły przykład kapitalistów (wyzysk w "Biedronkach"). Dziwna mieszanka, nieprawdaż?

Jednak jest w UPR-ze jeszcze kilka sprzeczności i kontrowersji. Z pobocznych: domaga się likwidacji TVP i PR i tłumaczy to lichymi argumentami. Od razu narzuca się związek z dyskryminacją tej partii przez ww. media. Druga sprawa, to otwarta krytyka demokracji i jej wyborców, i jednoczesne startowanie w demokratycznych wyborach, co jest trywialną hipokryzją. Fakt - Korwin-Mikke podkreśla, że to w interesie wyborców leży wybór jego partii do parlamentu. Być może jest to dobre w jakimś innym ustroju, ale tutaj to poseł jest sługą wyborcy, nie odwrotnie. Dlatego nikomu pan Korwin-Mikke łaski nie robi, i ma zresztą tego efekty.

Parę dni temu pisałem na Blipie, że UPR to największa partia w internecie. Można nawet powiedzieć, że w nim rządząca. Co jednak z tego, skoro przez tyle lat ani jednego człowieka z niej nie było widać w parlamencie? I nie zapowiada się inaczej, jeżeli UPR będzie dalej stosował metodę "cel uświęca środki" w walce o niższe podatki. Dlatego proponowałbym wzmocnienie kręgosłupa ideologicznego. Amen.

Dlaczego?

14 maja 2008 o 11:17:53 | w Paradoksy Polityka | 26 komentarzy

Dlaczego - mimo, że od wczoraj ciągle wychodzą skandaliczne doniesienia nt. akcji ABW - nie ma medialnego pisku? Dlaczego nie ma wszechogarniających krzyków o zagrożenie demokracji? Dlaczego TVN i Polsat nie każą się tłumaczyć rządowi? Dlaczego nie ma relacji na żywo z każdego kroku przeszukanych? Dlaczego nie ma specjalnych wydań Faktów? Dlaczego nikt nawet nie śmie powiązać akcji ABW z rządem? I dlaczego każdy, kto to robi jest ignorowany lub uznawany za oszołoma?

I dlaczego to wszystko miało miejsce wraz każdym działaniem służb specjalnych za poprzedniego rządu?

Zamordyzm PiS-u

13 maja 2008 o 09:53:53 | w Paradoksy Polityka | 23 komentarze

Tytułowy zamordyzm podobno przeminął, a tu dowiaduję się o przeszukaniu przez ABW gospodarstwa rzecznika Macierewicza. No cóż, za poprzednich rządów wkroczenie do kogoś o 6 rano było zaraz piętnowane przez media tygodniami. Bo jakim prawem przeszukuje się podejrzanych o tej porze, i to jeszcze bez ich zgody?! Powinno się zadzwonić z rana, poinformować o godzinie przybycia i pocałować klamkę po przyjeździe.

Czego wymagam tym wpisem? Po prostu stosowania tych samych standardów przez media, co za rządów PiS-u. Ale nie - sprawa nie będzie piętnowana, bo dzisiaj rządzi PO, więc byłoby to niepoprawne politycznie. Poza tym - to przeszukanie u ludzi MACIEREWICZA! A przecież wiadomo, że nieważne, co się robi, ważne, by (tu cytat z jakiegoś forum): "d***ć PiSowi!".

Zgodnie więc z podwójnymi standardami, sprawa do południa, może do popołudnia zniknie z mediów, zmieniona jakimś arcyważnym tematem zastępczym.

Podróbka torebki

26 stycznia 2008 o 13:17:21 | w Paradoksy Polityka | 22 komentarze

Gdy Szczypińska nosiła podróbkę jakiejś torebki, to nawoływano do zaprzestania tego, aby nie szerzyć piractwa oraz kupowania z niepewnych źródeł. Torebka kosztowała 50 zł.

Gdy Pitera nosi podróbkę jakiejś torebki, nie nawołuje się do niczego. Wystarczy przecież 2-3 zdania samej zainteresowanej. Co ja mówię, to przecież aż za dużo, aby wyczerpać temat. Torebka kosztowała "marne 300 euro".

Paranoja

18 stycznia 2008 o 15:32:43 | w Paradoksy Polityka | 7 komentarzy

http://wiadomosci.onet.pl/1675917,11,item.html

Taa, górnicy protestują już któryś tydzień, pielęgniarki do protestu się szykują, nauczyciele już zaplanowali jakąś demonstrację, Tusk nie chce rozmawiać z żonami górników, Pawlak tak samo, a dzisiaj jeszcze Hall olała nauczycieli i nie wyszła z nimi porozmawiać. A radosne media wmawiają mi, że 3/4 ufa Tuskowi. A za tydzień - znając życie - dowiem się, że poparcie dla PO wynosi już 105% i ciągle rośnie, natomiast poparcie dla PiS-u utrzymuje się w swoim spadku i popiera go już tylko -4,5% Polaków.

Boże, w kraju pod czyimi rządami przyszło mi żyć.

A joke come true?

05 stycznia 2008 o 00:09:14 | w Paradoksy Polityka | 13 komentarzy

Znalazłem dzisiaj na "wydziałowym" forum takowy link:

http://www.wirtualnemedia.pl/article/2164117_Grzegorz_Miecugow
_Po_wyborach_znalezlismy_sie_w_zupelnie_nowej_sytuacji.htm

I cytat z niego:

W nowym sezonie magazynu polityka będzie stopniowo wypierana przez ważne tematy społeczne.

Brak mi słów, dokładnie, jak w popularnym ostatnio dowcipie, że TVN po 2 latach dokopywania rządowi przerzuca się na krytykowanie opozycji.

Ze względu na niepoprawny politycznie i dość jednoznaczny wpis nie oczekuję zbyt wielu komentarzy. Ważne, że paru osobom da do myślenia.

Tragedia w narodzie!

03 listopada 2007 o 09:48:24 | w Paradoksy Polityka | 12 komentarzy

Niby ludzie narzekają na prezydenta, a jednak jego przemówienie zdaje się być niezbędne na inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu! A oto dowód:

Społeczeństwo wyraźnie sprzeciwia się absencji prezydenta w Sejmie. Trzeba go o tym poinformować!

A tak serio, to ta postawa "wszystko, byle wbrew PiS-owi" to już się śmieszna w wydaniu niektórych robi.

Kolejny paradoks?

07 października 2007 o 11:21:38 | w Paradoksy Polityka | 16 komentarzy

Dzisiaj czytam na Onecie: http://www.onet.pl/30f-47089b8b - czyli Tusk ma papiery na jakieś przewinienia Kaczyńskich za czasów PC. W mediach ogólne podniecenie i niecierpliwość w związku z ich publikacją.

Rok 2005 - kampania wyborcza. Kurski zapowiada (jeszcze), że ujawni dokumenty związane z rodziną Tuska. Popłoch w PO i piętnowanie postawy Kurskiego, określając ją mianem "brudnej kampanii wyborczej". W mediach ogólne zażenowanie i robienie z Kurskiego oszołoma.

Amnezja?

Pedalski paradoks, czyli homoseksualny komunizm

19 maja 2007 o 20:15:22 | w Paradoksy Polityka | 85 komentarzy

Właśnie nastał dzień, w którym jesteśmy zalewani poprawnością polityczną i tą jakże pozytywną i przyjazną tolerancją. I właśnie w tym Dniu Wzajemnego Miłowania, zauważyłem paradoks.

Bo jak można nazwać fakt, iż w tej "pozywnej" indoktrynacji, gdzie wszyscy darzą wszystkich miłością, gdzie "każdy inny, wszyscy równi", doszukujemy się politycznych hasełek oraz legalnych wyzwisk? Oczywiście każda obraza z ust pedała jest podparta demokracją i wolnością słowa - niech się strzegą krytykujący! Dodatkowo każda osoba o innych poglądach jest pouczana o tolerancji. Ciekaw jednak jestem, gdzie ta tolerancja się podziewa, gdy ktoś ma inne zdanie do "jedynie słusznego"? Wtedy jest to jednoznacznie naruszenie demokracji, zaś osoba "nietolerancyjna" jest bez skrupułów wyzywana od faszystów i homofobów. Ot, tolerancyjna natura środowiska związanego z tym zboczeniem.

Co ciekawe, w tej "walce o demokrację" zapomniano, że jednocześnie dąży się do podstawowych zasad komunizmu - "wszyscy równi". Jednak i tutaj jest to jedynie hasełko, bo zaczynają występować osoby "równiejsze" - i są nimi właśnie homoseksualiści. Tylko kiedy ludzie zaczną to zauważać?

I tak źle, i tak niedobrze

08 grudnia 2006 o 21:25:41 | w Paradoksy Polityka | 61 komentarzy

Komendant policji w Toruniu woził Rydzyka

Znów TVN ma temat godny brukowca, którym się będzie podniecał jeszcze co najmniej tydzień (jak z nagraniem negocjacji z Beger z PiS-em, które nazwali sobie "taśmami prawdy"). Jednak przemyślmy to na sucho.

Podnoszą się głosy, że to prywata. Jednak co przeszkadzało komendantowi toruńskiej policji podwieźć Rydzyka do położonego niedaleko budynku, skoro i tak miał tam jechać? A skoro tak, to nie robił specjalnie trasy, a przy okazji wziął ze sobą znajomego.

Bzdurą jest też porównywanie sprawy do tragicznego wypadku sprzed paru dni z udziałem dwóch policjantów podwożących Tomasza Serafina. Tutaj komendant znajdował się na miejscu właśnie w celu ochraniania obchodów 15 rocznicy RM, w tymże też celu jechał pod kampus WSKSiM. Nie wysyłał też podopiecznych, a sam wziął Rydzyka do radiowozu.

TVN szukał innego "skandalu", jednak - przez przypadek - trafił na ten konkretny. Na miejscu było kilkunastu operatorów kamer z koncernu ITI. Doskonale wiedzieli, że Rydzyk będzie musiał się przemieścić z budynku RM do WSKSiM. Jednak czekali na konkretny materiał - Rydzyk po przemówieniu do sluchaczy wsiada do swojego Mercedesa S-classe i odjeżdża. Chyba nie muszę mówić, jaki efekt dałoby to w konfrontacji z prośbami o pomoc finansową, nadawanych na antenie RM?

Dlatego Rydzyk postanowił uniknąć tej sytuacji i pojechać na teren kampusu WSKSiM niedostrzeżony przez innych. Zostawił S-classe, zrezygnował z autokaru (ze względu na babki, które nie dałyby mu dojechać w rozsądnym czasie). Naprawdę, nie widzę tu żadnego problemu.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Make-a-fool

24 września 2006 o 10:29:45 | w Paradoksy Polityka | 29 komentarzy

Zauważyłem, że w polskiej polityce zaczyna sprawdzać się pewna dziwna prawidłowość. Jeżeli ktoś mówi prawdę, ale taką jeszcze niepodpartą konkretniejszymi dowodami, to osoby "zainteresowane" zaczynają coś, co można nazwać "make-a-fool".

Pamiętacie programy publicystyczne w TVP jescze 5-6 lat temu? To czasy, kiedy Lepper pojawił się w "wielkiej polityce". Mówił wtedy o jakichś aferach z Orlenem w tle, o złodziejskiej prywatyzacji, o przekrętach w bankach, itp. Do tej pory mam przed oczami śmiech Durczoka po wypowiedzi jakiegoś czerwonego z SLD. Po prostu - Lepper był oszołomem, który nie wiedział, co gada, był ogólnie postrzegany jako "burak".

Jednak z czasem rządy SLD chyliły się ku końcowi, a na wierzch zaczęły wychodzić afery w wykonaniu partii wtedy rządzącej. I co się okazuje? Że prawdą było to, o czym mówił - jescze nieogarnięty - Lepper, jednak nikt nie chciał go słuchać. Nabrał ogłady i zaczął coraz mocniej argumentować sprawy, w których widział nieprawidłowości. Jego słowa przestały być już teorią spiskową, którą mu zarzucano w sposobie postrzegania świata.

Ostatecznie doszło do tego, że gdy dzisiaj Andrzej Lepper mówi, iż posiada dowody na swoje słowa, to osoby zainteresowane już nie komentują go ironicznym śmiechem, ale błyskawicznie podwijają ogony.

Po co opisałem to wszystko? Ponieważ zauważam dubel tej sytuacji, tyle, że z politykami LPR w roli głównej. Giertych to idiota, Wierzejski - chory z nienawiści. Tak kreują ich media. Jednak Giertych własnie próbuje przywrócić w szkole te wartości, które wypłukała przez lata lewica, a Wierzejski opowiada o sprawach, które wyjdą za jakieś 5-6 lat (prawdziwe ustalenia okrągłego stołu, związki KOR-owców z SB, itd.). Ciekaw jestem, czy teraz przeciwnicy ww. polityków wytoczą wobec nich takie same armaty, jakie niegdyś celowano przeciw Lepperowi. Bo już wiem, że powtórzą się te same argumenty.

Podobnie Giertych - zobaczcie te akcje, protesty. Nie - źle się wyraziłem. Bo jak można nazwać coś, co zawiera w 40% inwektywy w stosunku do Giertycha petycją przeciw konkretnym działaniom? Jak słyszę ludzi, którzy wpadki polskiej edukacji przypisują Giertychowi (chodzi mi również o te sprzed objęcia przez niego stanowiska ministra edukacji), to zaczynam się zastanawiać, czy rzeczywiście Giertych jest źródłem całego zła na świecie. W tych wszystkich protestach powtarzają się przecież te same argumenty, które pojawiły się w tydzień po nominacji na ministra. Przypomnę, że w ten tydzień nie zdążył choćby przemówienia napisać, a juz mówiono, że źle wpływa na szkolnictwo, itp. Śmieszne, prawda?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Brudna kampania w wykonaniu PO

03 września 2006 o 19:21:25 | w Paradoksy Polityka | 39 komentarzy

Jak tak dalej pójdzie, to pomyślę nad stworzeniem nowej kategorii - "Paradoksy".

Okazuje się bowiem, że zauważyłem kolejny paradoks w polityce. Po sprawie bojkotu Giertycha przez ambasadora Izraela w Polsce oraz stosowaniu odmiennych reguł w sprawach Michalkiewicza w RM oraz Urbana w TOK FM, przychodzi czas na PO.

Trochę ponad rok temu Jacek Kurski przedstawił dokumenty świadczące o wstąpieniu dziadka Tuska - Józefa - do Wehrmachtu. Pamiętamy wypowiedzi samego Tuska, jak i Rokity, a także wielu innych posłów. Tak - PiS wtedy rzekomo prowadził brudną kampanię. Tym określeniem nazywano zdobywanie wyborców poprzez atak na inne partie.

I cóż widzę dzisiaj? Spot wyborczy Platformy Obywatelskiej. Zaczyna się od głośnego expose J. Kaczyńskiego i zaniepokojonej snem dziecka matki. Na koniec cichy i spokojny głos Tuska ("R'Hazem"). Czyżby powtórka z historii?

Tak, dokładnie. Tym razem PO korzysta z doświadczeń PiS-u i stosuje ową brudną kampanię (zdobywanie wyborców poprzez atak innej partii). Szkoda jedynie, że przy obecnej tendencji politycznej wśród mas nikt im tego nie zarzuci.

Zapraszam do wyrażania opinii w komentarzach!

Powered by JoggerPL. Design by Borja Fernandez, ported by Piotr Petrus.
Wpisy, nagłówki wpisów jako RSS. Poprawny XHTML i CSS. | Góra strony ↑