Riddle bardziej angielski niż Angole
21 lipca 2007 o 18:30:22 | w OgólneZ nudów przeglądam niektóre twittery i zatrzymałem się na jednym, riddle'owym. Muszę przyznać, że takich kwiatków dawno nie widziałem. Np. to:

Co znaczy owo "invitishuns", Bóg jeden raczy wiedzieć, bo - co ciekawe - nawet Google nic nie zwraca dla tego hasła (oprócz - rzecz jasna - tego paszkwilu). Wiem, wiem - chodzi o zaproszenia, ale czyż - tak, jak pisałem w tytule - nasz gooru nie próbuje być w tym swoim "slangu" bardziej angielski od Anglików?
Tym bardziej wydaje mi się to niezrozumiałe, ponieważ sam Riddle pisze, że twittera prowadzi m.in. dla podszlifowania angielskiego. W świetle całego twittera to jest tam więcej slangu niż poprawnej angielszczyzny i jeszcze nie widzałem osoby, która przez slang efektywnie podszlifowała swój angielski. O drugim kwiatku ("has" zastosowane do pierwszej osoby l. poj.?!) nie chce mi się nawet pisać.
Tak próbuję podsumować, ale mi się odechciewa. W końcu czego się można spodziewać po osobie, która propaguje słuszny jedynie cel prowadzenia twittera - czyli pisanie o CSS, itp., z lansowaniem się w międzyczasie. A Ci, którzy piszą o tym, co aktualnie robią (czyli właśnie realizują główne założenie twittera), to ciemnogród, za który nasz biedny Riddle tłumaczyć się musi przed zachodem! Bo przecież ogólnie wiadome jest, że nie dorośli do prowadzenia tak poważnego przedsięwzięcia.
I to by było na tyle.
Komentarze »
Dodaj komentarz
Powered by JoggerPL. Design by Borja Fernandez, ported by Piotr Petrus.
Wpisy, nagłówki wpisów jako RSS.
Poprawny XHTML i CSS. | Góra strony ↑
Czepiasz się.
BTW. jeżeli chodzi Ci o „I can has”, to przecież jest nawiązanie do lolcats
przez Kamil Nicieja — 21 lipca 2007 o 18:33:57 #
Kamil Nicieja:
Być może. Ale po prostu wyrażam własne zdanie.
A gdzie tam widzisz „I can has”?
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 18:36:12 #
Ach, przepraszam bardzo. Myslałem, że chodzi o icanhasruby, a tu rzeczywiście jest błąd w tej wypowiedzi z zaproszeniami do Pownce. Moja nieuwaga.
przez Kamil Nicieja — 21 lipca 2007 o 18:39:22 #
Fakt, trochę mi się niefortunnie ucięło. Ale chodzi o wypowiedź ze środka.
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 18:43:50 #
A wiesz że Piotrkowi nabijasz popularność tym postem ;-)
Co do tego ankielskieko to każdy ma złe dni, więc jeżeli więcej takich błędów nie widzisz to możnaby uznać że „prowokowany” miał jeden z takich dni. Angielski jest dla mnie pierwszym od ponad czterech lat i przyznaję że czasem jak strzele bykiem to aż głowy spadają ;-) No z tym, że ja sam się poprawiam ewentualnie.
przez Oskar Krawczyk — 21 lipca 2007 o 19:10:06 #
Widzę, że moda na lansowanie sie nickiem riddle’a nie gaśnie, heheh. :)
przez marcoos — 21 lipca 2007 o 19:12:33 #
Marcoos, a jak myślisz dlaczego się tutaj wpisałem! Lans +5! :-)
przez Oskar Krawczyk — 21 lipca 2007 o 19:16:19 #
I has lans ;)
przez Maciupeq — 21 lipca 2007 o 19:23:40 #
Dandys, przejrzyj sobie całe lolcats, to się dowiesz, o co biega. ;]
przez eRIZ — 21 lipca 2007 o 19:26:53 #
Ja tam do Riddle’a nic nie mam, szanuję go za to co robi. Jednak ogólnie nie rozumiem sensu używania slangu. Kojarzy mi się to z śmiesznymi subkulturami, które lansują się (albo z piosenkami hip hopowymi ;p ). Dlatego i wanna tell ya somethin’: stop it ;p
A Ty, Dandysie drogi, nie mogłeś bardziej uogólnić wpisu, bo wyjątkowo mocno czepiasz się Riddla, który przejawia ludzkie skłonności.
przez splash — 21 lipca 2007 o 19:31:13 #
Heh, kolejna osoba, która lansuje się Riddlem ;]
przez snufkin — 21 lipca 2007 o 19:39:50 #
Jednak chyba znowu się pomyliłem. To „I has” jest celowo napisane w slangu lolcats. ;-D
Nie wiem również, czy wiesz, (ja sam do niedawna nie wiedziałem ;-D) że „icanhas” powstało po to by wyśmiewać takie „dzieci neostrady” i pokemony. I dlatego używają tego np. światowi guru webdev, bo jest śmieszne. Zobacz sobie np. to i to
przez Kamil Nicieja — 21 lipca 2007 o 19:47:23 #
Hm, to może Ty Dandys nie rozumiesz o co chodzi?
Ja tu widzę klasyczny czarny angielski.
„I has” zastosowane prawidłowo, jak np. w zdaniu:
I has some nice shoes, innit?
„wanna” każdy zna, a pisownia „invitishuns” zdaje mi się być całkiem prawdopodobna.
Może to wszystko zainspirowane nazwą serwisu „Pownce”.
przez sharnik — 21 lipca 2007 o 19:48:02 #
światowi guru webdev…. to by tłumaczyło dlaczego riddle tego używa, ehh.
przez splash — 21 lipca 2007 o 19:48:28 #
Oskar Krawczyk:
bq. A wiesz że Piotrkowi nabijasz popularność tym postem ;-)
Być może, ale on przecież tym żyje, to niech ma. Nic mu w życiu tak nie wyszło jak odwiedzalność.
marcoos:
bq. Widzę, że moda na lansowanie sie nickiem riddle’a nie gaśnie, heheh. :)
Standardowy zarzut, jeszcze tylko czekam, aż ktoś mi powie, że staram wbić się na główną Joggera.
eRIZ:
bq. Dandys, przejrzyj sobie całe lolcats, to się dowiesz, o co biega. ;]
Nie wiem co to jest i nie mam zamiaru wiedzieć. Równie dobrze można pisać byki ortograficzne i powoływać się na jakiś przewrotny artykuł w Uncyklopedii.
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 19:48:55 #
OK, ale GDZIE TAM WIDZISZ „I CAN HAS”? Mówimy cały czas o tym, co jest na środku obrazka, a tam jest „I has”. A co do tego „I can has”, to być może ja mam za mało mózg wypalony przez monitor, ale co tam jest śmiesznego?
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 19:53:57 #
mnie śmieszy i can has. jest prawie tak samo śmieszne jak „pies” albo „stres”.
przez splash — 21 lipca 2007 o 19:56:20 #
O, to się ciekawych rzeczy dowiaduję w 11 roku używania angielskiego. Chyba, że cały czas mówisz o „poprawności” tego serwisu lolcats.
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 19:56:35 #
@Dandys: „i can has” nigdzie nie ma, ale przecież „i has” też jest slangiem.
I can has to „Can I have”
I has to „I have”
Trollujesz.
przez Kamil Nicieja — 21 lipca 2007 o 19:56:51 #
jak i has to i have to moja stara jest moim starym
przez splash — 21 lipca 2007 o 19:57:40 #
Czepialski :P
Jak już było powiedziane: to wszystko to lolcode. Any moer queshuns?
przez Zamber — 21 lipca 2007 o 19:57:42 #
Oj, to muszę uważać, bo ostatnio na Joggerze to grozi usunięciem konta.
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 19:58:54 #
Dandys: Doczytaj dokładnie
Ja tu widzę klasyczny czarny angielski.
W murzyńskich gettach z łatwością usłyszysz takie zdanie jak – I has some nice shoes, innit?
Najwyraźniej za mało się uczyłeś przez te 11 lat. Angielski to nie tylko odmiana literacka.
Zwróć uwagę na nazwę serwisu „Pownce”, do którego się to wszystko odnosi.
przez sharnik — 21 lipca 2007 o 19:59:19 #
Czarny angielski? To jest jeszcze biały, żółty, czerwony? Weź mi poopowiadaj o nim.
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 20:01:31 #
Z czerwonym się nie spotkałem.
Jak chcesz sie czegoś dowiedzieć o czarnym, to pooglądaj Aliego G.
Jak chcesz się poprzypierdalać do kogoś, bo odważył się użyć czegoś innego niż „Queen’s English” i Cię to razi to Twoja sprawa. To Ty robisz z siebie kretyna, może jak będziesz miał za sobą 22 lata nauki angielskiego to wiedza sama przyjdzie.
przez sharnik — 21 lipca 2007 o 20:05:43 #
I to mi mówi gość, który rozróżnia jakąś klasykę czarnego angielskiego. Broń mnie Boże od takiej „wiedzy”.
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 20:07:03 #
Jak się będziesz zajmował jednym dialektem tylko to się nigdy języka naprawdę nie nauczysz.
przez sharnik — 21 lipca 2007 o 20:08:47 #
@Dandys, żeby łatwiej Ci to zobrazować, pomyśl, że Kaszubki to taki czarny Polski. :P
przez snufkin — 21 lipca 2007 o 20:10:16 #
@sharnik: a wyobraź sobie, że napiszesz na maturze „i has blue shoes”. ciekawe czy ktoś Ci to zaliczy ?
przez splash — 21 lipca 2007 o 20:10:43 #
Dandys, 4u.
przez Riddle — 21 lipca 2007 o 20:11:13 #
Wisz, w tyn sposób to można powiedzić, że gwora to czorny polski, ino czy używanie ji je trendy i wyznaczo łepdeweloperów?
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 20:12:57 #
Splash: Jeśli dla Ciebie matura jest wyznacznikiem znajomości języka, to nie mamy o czym rozmawiać.
Dandys: Gwara to nie czarny polski, bo w Polsce nie mamy za wielu czarnych.
A co do gwary to też uważam, że warto swoją znać.
przez sharnik — 21 lipca 2007 o 20:16:20 #
Ooooo. To ja przepraszam, że się w ogóle odzywałem. Ale pomyśl, że dużo z czytających ma jeszcze maturę przed sobą i nie powinni się oni interesować slangiem (a przynajmniej nie przekładać go ponad normalny styl pisania po angielsku). A dla nich egzamin dojrzałości jest wyznacznikiem znajomości języka w pewnym sensie, co oczywiście w późniejszych latach zostaje przytemperowane przez życie.
przez splash — 21 lipca 2007 o 20:18:58 #
Splash: Nie ma za co przepraszać.
Temat zaczął Dandys, który uczy się angielskiego od 10 lat, więc powinien być dawno powyżej poziomu matury. Wydawało mi się też (chyba błędnie), że szuka wytłumaczenia, a nie się po prostu czepia, dlatego starałem się wytłumaczyć.
I uważam, że niekoniecznie należy dostosowywać wypowiedź do NWD tych, którzy maja szansę ją obejrzeć.
przez sharnik — 21 lipca 2007 o 20:27:49 #
Nie bierz wszystkiego na serio dandys ;)
przez Off — 21 lipca 2007 o 20:34:22 #
http://twitter.com/d4rky/statuses/156514442
jakis chetny na maly lansik?
przez D4rky — 21 lipca 2007 o 21:23:02 #
a tylko w podkoszulkach ? ;p
przez splash — 21 lipca 2007 o 21:23:46 #
splash – argh, chodzilo mi o http://twitter.com/d4rky/statuses/161452432 :P
przez D4rky — 21 lipca 2007 o 21:24:01 #
Ale pomówmy o tych podkoszulkach. Bo wiesz, ja lubię w grubych, puchowych kurtkach. Bardzo mnie podniecają ;-)
przez splash — 21 lipca 2007 o 21:24:42 #
splash – nie bede nabijal OT. Mozesz na prywatnym zapytac :)
przez D4rky — 21 lipca 2007 o 21:25:29 #
Dandys – a może znajdziesz sobie jakieś ciekawsze zajęcie, niż próba popisywania się swoją (nie)znajomością amerykańskiego angielskiego, a zwłaszcza jego slangu internetowego, poniekąd zapoczątkowanej przez icanhascheezburger.com. Na przykład pościgaj się z wyspojlerowanym Tico albo coś w tym stylu.
Jeśli chcesz kogoś wyśmiać albo wytknąć mu coś, a tym bardziej sprowokować, to zrób to ze stylem.
Chyba jednak nie przeczytałeś jego Twittera, bo też ma tam nierzadko napisane co aktualnie robi…
Znów coś Ci chyba nie wyszło…
przez Mouser — 21 lipca 2007 o 21:26:11 #
Tico akurat nie jest moje, co zapewne wiesz, ale czyżbyś mi zazdrościł samochodu?
Czyli swojego zdania już wyrazić nie mogę?
A Ty chyba nie czytałeś jego wypowiedzi na początku tej Blipowej/Twitterowej mody jakiś czas temu, kiedy to mówił, że Twitter w żadnym wypadku nie służy do opisywania tego, co się robi obecnie (ironizował wtedy z jakimiś przykładami typu „jestem w kiblu” albo „jem obiad”), a sugerował, że jest to platforma do wymiany doświadczeń, itp. między webmasterami. I oczywiście, że polska blogosfera nie dojrzała do tego typu serwisów.
Wyszło – wyraziłem to, co chciałem. A że się burza zrobiła, to cóż – jak komuś nie odpowiada, niech nie odwiedza i nie naraża swoich słusznych jedynie poglądów na osobę Riddle’a.
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 21:42:02 #
Dandys, przepraszam ze zapytam, ale – czy ty #!!ZAWSZE!!# musisz miec zdanie „inne” niz reszta, a bazujace na odwracaniu wszystkiego do gory nogami?
przez D4rky — 21 lipca 2007 o 21:44:33 #
oj D4rky, to Ty nie widzisz, że Dandys próbuje się za wszelką cenę wylansować? A to, że osiąga zupełnie odwrotny skutek od zamierzonego, no cóż, jest (aż) człowiekiem, więc ma do tego prawo. ]:->
przez snufkin — 21 lipca 2007 o 21:46:07 #
D4rky: no cóż, jeden ma takie zdanie, drugi inne. Mam nadzieję że nie jesteś zwolennikiem tych, co mają takie same poglądy na wszystko?
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 21:46:30 #
Zawsze mi wmawiali, że wszędzie widzę teorie spiskowe. Ale czy sprzeciwianie się temu, „co wszyscy myślą” albo nieoportunistyczne poglądy to zaraz lansowanie i trollowanie?
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 21:47:46 #
Dandys, mi tutaj nie chodzi nawet o to, ze masz nieoportunistyczne poglady czy ze sprzeciwiasz sie temu, co mysla wszyscy, bo ja tez nie lece z wiatrem za kazdym razem, ale czasami mam wrazenie, ze niektore twoje ‘inne poglady na wszystko’ sa strasznie na sile, jakbys juz nie mial do czego sie doczepiac :/
przez D4rky — 21 lipca 2007 o 21:50:29 #
Hmm, pogadajmy o tym na priv, bo zaraz się będą czepiać, że nabijam sobie komentarze. Odezwij się na mój JID: dandys@jabber.autocom.pl
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 21:52:04 #
Słabo z czytaniem ze zrozumieniem widzę... Tam jest napisane „z” czy „w”?
Hubert H. już raz wyraził i dostał wyrok za to. Nie chodzi o to „czy”, tylko „w jaki sposób” – vide „zrób to ze stylem”...
Czytałem, bo u mnie na blogu, również taką opinię wygłosił. Jednak nie mam zamiaru tu poruszać czyjejkolwiek hipokryzji, a przynajmniej nie w tym komentarzu. Piszesz o teraźniejszości, lub niedalekiej przeszłości, więc dlaczego mam się odwoływać do czegoś, kto ktoś kiedyś „sto lat temu” napisał.
Jeśli do mnie pijesz, to wiedz, że ja nie mam jedynie słusznych poglądów na Riddla, pamiętam jeszcze jego definicję geeka i wciąż mi się śmiać chce. Ja po prostu Ciebie nie lubię i nie ma co tutaj dorabiać teorii, że mam taką bądź inną opinię o Riddlu.
@D4rky – strzał w dziesiątkę ;).
przez Mouser — 21 lipca 2007 o 21:52:15 #
I vice versa: „co zapewne wiesz”. Ale w końcu nie odpowiedziałeś.
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 21:56:05 #
Doprawdy trzeba się wykazać nie lada odwagą by prowadzić dyskusje z osobą otwarcie deklarującą skrajnie prawicowe poglądy. Bowiem któż bardziej niż popierający LPR będzie zahartowany w obronie swoich poglądów.
Teraz prywatny OT:
Nie chciałem tego napisać, aleś mnie Dandysie sprowokował tekstem „Chuje, nie lekarze” u Splasha Tak się pechowo składa, że teraz stukam do egzaminu z interny i jak sobie pomyślę, że po tym wszystkim w przyszłości taki kmiot (nie uwłaczając) powie o mnie „chuj” to mną telepie.
przez lelaseski — 21 lipca 2007 o 22:21:27 #
Ustępliwy się znalazł. Czerwony beton czy różowy europejczyk?
Dokładnie – w kontekście, w którym u niego pisałem, to nawet to powtórzę: chuje, nie lekarze. Rzeczywiście, Ciebie duma rozpiera, że ktoś „gorszy” (bo wiadomo, że od lekarza nie ma ludzi wyższych, taki białofartuchowy faszyzm) Cię nie daj Boże skrytyuje. A wyobrażasz sobie, jak ja się będę trząsł, gdy ktoś odmówi mi wykonania operacji lub leczenia dla pieniędzy? I czy to uważasz za postawę godną lekarza, którego nie tylko obowiązuje przysięga Hipokratesa, ale także umowa o pracę, którą świadomie podpisywał? Granie zdrowiem ludzi to nieczysta gra, i dla mnie każdy, kto się jej podejmuje, jest chujem, a nie lekarzem.
przez Dandys — 21 lipca 2007 o 22:27:50 #
Moim zdaniem jak ktoś powiedział, że zdania typu „I has …” można usłyszeć w większości w murzyńskich gettach to świadczy to o tym, że jak ktoś takich konstrukcji używa to jest postrzegany przez innych rodowitych Anglików jako zbytnio nie inteligenty człowiek, tak jak Ci murzyni.
przez kiero — 21 lipca 2007 o 22:44:16 #
Widzę u Ciebie sezon ogórkowy w pełni :)
Do adresata Twojego postu mam wiele uznania za chociażby wiedzę o tworzeni stron. Za to Ty zachowujesz się jak mały, szczekający piesek. Jak to ładnie wcześniej określiłeś – nie podoba Ci się, jak Riddle używa języka angielskiego, to nie czytaj.
„Ustępliwy się znalazł. Czerwony beton czy różowy europejczyk?”
Przynajmniej nie robi loda romanowi ;P
„A wyobrażasz sobie, jak ja się będę trząsł, gdy ktoś odmówi mi wykonania operacji lub leczenia dla pieniędzy?”
A pomyślałeś, że dla każdego pracującego ojca czy matki ważne jest to, aby móc swojemu dziecku móc ugotować obiad?
„I czy to uważasz za postawę godną lekarza, którego nie tylko obowiązuje przysięga Hipokratesa, ale także umowa o pracę, którą świadomie podpisywał?”
I którą świadomie wypowiadają :). To, że pracują w Ochronie Zdrowia nie oznacza, że mają klękać przed każdym, dziękując za kolejny miesiąc 1250 brutto.
„Granie zdrowiem ludzi to nieczysta gra, i dla mnie każdy, kto się jej podejmuje, jest chujem, a nie lekarzem.”
Zabawne… a twój idol romek popierał tą bandę penisów :)
przez Tomick — 21 lipca 2007 o 23:35:37 #
akurat, kiedy 9 rok jestem w sluzbie zdrowia , moge napisac „chuje nie lekarze”... od każdej reguły bywają wyjątki, ALE generalnie to CHUJE jakich mało…
przez lelumP. — 22 lipca 2007 o 00:19:12 #
lelumP – mimo moich nielicznych kontaktow ze sluzba zdrowia, tez zdazylem sie o tym przekonac.
przez D4rky — 22 lipca 2007 o 00:22:49 #
Pwnd
http://x69.jogger.pl/2007/07/22/pwnd/
przez x69 — 22 lipca 2007 o 02:00:37 #
uzasadnij to lelumP. bo to bardzo kontrowersyjna opinia ;p
przez splash — 22 lipca 2007 o 06:25:15 #
@x69: o k***a xD leże na ziemi i zdycham pomimo wczesnej godziny….
przez splash — 22 lipca 2007 o 06:26:14 #
BUHAHAHAHAHAHHA!!
Dandys – wyśmiałem cię :P Ot tak dla jaj.
przez another — 22 lipca 2007 o 10:32:28 #
Dobre, D4rky. :D
przez Dandys — 22 lipca 2007 o 10:40:05 #
Yo, yo, yo bros ‘n’ sistas, I’ll betcha U dunno whatz gonna ‘be ‘bout, so let me bring U som flova, cuz I’m cleva.
Macie kurwa problemy.
przez bwgg — 22 lipca 2007 o 11:49:40 #
Lolcode nie polega na kopiowaniu czarnego języka tylko łączeniu jego części z wielokrotnym i umyślnym robieniem błędów ortograficznych. Cach mai dreeft?
A po co? Dla funu. Ludzie tutaj chyba zapomnieli, że życie (a także net) w większości się z niego składa.
przez Riddle — 22 lipca 2007 o 11:52:19 #
A jak to się ma do szlifowania języka (vide jeden z Twoich powodów prowadzenia twittera)?
przez Dandys — 22 lipca 2007 o 11:53:31 #
Ja nie jestem zwolennikiem „lolcode” czy jak się to będzie za rok nazywało z prostego względu – bo później będzie mi się pierdoliło z poprawną angielszczyzną.
przez bwgg — 22 lipca 2007 o 11:55:28 #
żal.pl 4 Dandys.
Kurwa, patyczakom muszę zmienić jedzenie a wy się tu kłócicie.
/mark off subscription
przez reod — 22 lipca 2007 o 12:28:19 #
mną się nikt nie lansuje :(
swoją drogą myślę, że jak autora tegoż postu tak to gryzie, to powinien z ridlem załatwić to prywatnie. ale nie wiem, może jestem staroświecki :-D
przez tomek — 22 lipca 2007 o 19:21:47 #
Co to jest twitter tak w ogole? :P
przez Listva — 23 lipca 2007 o 12:00:36 #
cos a la blip
przez splash — 23 lipca 2007 o 12:00:57 #
Dokładnie, czyli "Bardzo Lansuję Informacje Prywatne".
przez Dandys — 23 lipca 2007 o 12:01:30 #
Najpierw pasowałoby się nauczyć „angielskiego” angielskiego, dopiero później slangu- nie odwrotnie.
przez gość — 23 lipca 2007 o 20:09:44 #