PiS wchodzi w internet

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Nareszcie politycy PiS-u dostrzegli szansę na zmianę wizerunku poprzez wykorzystanie internetu. Ale nie są to takie działania, jakie swego czasu proponowała PO, czyli „30 minut w internecie dziennie”, czy jakoś tak. PiS do walki o internautę wykorzystuje znane serwisy społecznościowe.

O samym fakcie zatrudnienia odpowiednich ludzi w tym celu mówił Jarosław Kaczyński w niedzielnej audycji „Rozmowy niedokończone”. Zauważyłem ten fakt już wcześniej, gdyż jestem członkiem grupy w serwisie YouTube, z którą owi PR-owcy podjęli współpracę. Wszystko odbywa się bardzo pozytywnie, podlinkowano do nas na forum KP PiS oraz do naszej grupy dołączane są filmy z ich konta.

Jednak na YouTube się nie kończy. Na razie spostrzegłem następujące konta czy projekty:

Wszystko to na bieżąco się rozwija oraz pojawiają się aktualności. Np. na koncie YouTube można znaleźć wypowiedzi posłów PiS specjalnie dla grupy (mają wprawdzie jeszcze kiepskie mikrofony, ale już im to zgłaszaliśmy). Generalnie wygląda to dość profesjonalnie i ciekaw jestem, co wyniknie z takich działań.

Afera w PSL

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Wszystko zaczęło się wczoraj. W godzinach porannych media dostarczyły desperacki akt Eugeniusza Kłopotka z PSL przeciw Julii Piterze. Nagle (bo wcześniej nic złego z ust działaczy PSL na jej temat nie słyszałem) Kłopotek zarzuca jej zwykłe nieróbstwo, po czym żąda informacji na temat spraw, którymi się aktualnie zajmuje. Osobiście, znając sprzedajność PSL-u, odebrałem to jako zapowiedź jakiejś akcji skierowanej w tę partię. W końcu Julii przydałoby się coś widowiskowego, co pokazałoby ludziom, że jednak nie obija się za państwowe pieniądze.

W czasie, gdy czytałem tę depeszę nie wiedziałem jeszcze o tematyce wczorajszego programu „Teraz my!”. Otóż okazało się, iż Julka bardzo sprytnie postanowiła posłużyć się TVN-em. Zorganizowana została prowokacja:

Sprawa jest skandaliczna. Jednak ma też dwie strony i wiele sprzeczności. Po pierwsze – bardzo dobrze, iż nepotyzm w PSL-u został udokumentowany. Tylko dlaczego nie zajęła się tym CBA czy choćby ww. Julia Pitera? Owszem, ta ostatnia pokazała się w roli „mentora” w programie „Teraz my!”, jednak nie przyłożyła nawet ręki do zbadania tej sprawy. Kolejna sprawa – dlaczego TVN wkroczyła w walkę z jaśnie nam panującym koalicjantem? I jeszcze jedno – w całej sprawie dostaje się też TVN-owi. Jest to oczywiście śmieszna obrona PSL-owców (padają takie wypowiedzi, jak „Załatwiam pracę znajomym bo moją dewizą jest pomagać”), jednak chyba nikt nie wierzy w to, że TVN daje się obrzucać bezinteresownie? Tym bardziej, iż chodzi o dezintegrację koalicji, którą tak przecież kochają.

Podsumowując – pochwalam działanie TVN-u, lecz nie rozumiem pobudek, dla których to zrobili. I bardzo możliwe, że dowiemy się o nich w najbliższym czasie. Ostatni raz takie złe przeczucie miałem w sprawie publikacji w TVN-ie filmu o Maleszcze pt. „Trzech kumpli”. I wtedy się nie pomyliłem.

Problemy

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Prezydent Kaczyński zaprasza kilkanaście głów państw na przyjęcie z okazji 90-tej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Główny problem według Agory – przez eskorty z lotniska Warszawa zostanie sparaliżowana.

ING

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Jakim trzeba być oportunistą, żeby wykorzystać w reklamie elementy orędzia prezydenta z „poprzedniego” obozu politycznego? Bo w to, że Kondrat wymyśla te spoty nie wierzę.

Google Chrome w oczach ortodoksyjnego firefoksiarza

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Wczoraj na Joggerze panowała gorączka nowej przeglądarki Google o nazwie Chrome. Jako, iż jest to na razie wersja tylko pod Windows oraz przez to, że oczytałem się na ww. blogach o podobieństwie do Opery, to postanowiłem odpuścić. Jednak dzisiaj znalazłem chwilę czasu, żeby to przetestować. I oto moje spostrzeżenia:

  • nie zauważyłem zwiększenia prędkości w stosunku do Firefox 3 dla Windows (o linuksowym nie mówię, bo tam nadal jest problem z Flashem),
  • brak górnej belki menu oraz paska statusu na pierwszy rzut oka wydaje się być dobrym rozwiązaniem, kończy nim być gdy chcę się dowiedzieć, do czego prowadzi wskazany link oraz gdy chcę jakoś zarządzać zakładkami,
  • podoba mi się sygnalizacja wszelkich ostrzeżeń – np. przekreślone https czy ikony w pasku adresu,
  • imitacja AwesomeBar daje radę, ma też wpisanych wiele popularnych stron (np. po wpisaniu „da” pojawia mi się odnośnik do DeviantArt, chociaż nigdy tej strony nie odwiedzałem),
  • nie ma potwierdzenia zamknięcia przeglądarki przy otwartych wielu kartach (a ja z przyzwyczajenia do TabMix Plus klikam zawsze na ten brzegowy „x”),
  • po przejechaniu rolką na niektórych obiektach Flash (np. odtwarzaczu YouTube) następuje kilkunastosekundowe zatrzymanie przeglądarki,
  • taki sam efekt powoduje czasem przejście z jednej karty na drugą,
  • słownik nie działa poprawnie (np. podkreśla wszystkie wyrazy zakończone na „-em”),
  • gwiazdka zakładek mimo, iż zerżnięta żywcem z Firefoksa, lepiej spisuje się po lewej stronie,
  • brak wtyczek daje o sobie znać, zwłaszcza przy googlowej polityce minimalizmu (dosłownie trzy skromne zakładki w oknie konfiguracji!),
  • SpeedDial nigdy nie wygra u mnie z paskiem zakładek,
  • mam wrażenie, że każdą z opcji Chrome’a już gdzieś widziałem, i chyba nawet mam rację,
  • denerwuje mnie sposób ładowania strony – najpierw szkielet jest zmniejszony, a potem pod wpływem obrazków rozciąga się, a to na boki, a to w dół,

I to by było na tyle, i tak nie będę używał tej przeglądarki na codzień (chyba, że kiedyś na Windows, tak, jak to robię z Google Talkiem).

[Changelog] MB W123 po malowaniu

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Jako, iż moja Beczyna ma już swoje lata, a czasy, w której właściciel chował ją w ogrzewanym garażu pod kocem bezpowrotnie minęły, zaczęła się upominać o poprawki lakiernicze. O ile wcześniej zmieniłem przedni zderzak (rdza wychodząca spod chromy wygląda paskudnie), o tyle później przyszedł czas na tylne lewe drzwi, które straszyły z daleka. Miałem kupić nowe, jednak nie znalazłem takich w miarę „zdrowych”. Postanowiłem więc zaszpachlować te, które są – bo od środka są wręcz jak nowe, a że z zewnątrz wychodzi rdza – no cóż, w 31-letnim samochodzie trzymanym od ponad 1,5 roku wyłącznie pod chmurką to i tak dobrze.

Do zrobienia tych drzwi przymierzałem się już dłuższy czas, jednak przeszkadzały w tym albo studia, albo znajomy lakiernik „walcował” i wytrzeźwieć nie mógł. 😉

W końcu udało się to 2-3 tygodnie temu. Oprócz drzwi poprawionych zostało parę „pryszczy”. Wygląda to bardzo dobrze, wręcz nie widać, że drzwi były szpachlowane. Czeka mnie jeszcze dotarcie lakieru, ale z tym też nie wiem, kiedy się wreszcie zabiorę.

Ostatnio wymyłem Beczkę porządnie i nawoskowałem (czego nie robiłem już może z pół roku). Wyszło pięknie, przynajmniej tak mi się wydaje. Tylko trochę rozprasza to odbijające się niebo na masce. 😉






Dziwny brak sondaży

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Sam doskonale pamiętam czasy, gdy byliśmy wręcz karmieni sondażami. Mowa oczywiście o sondażach partyjnych, a było ich co najmniej 4-5, a czasem i więcej miesięcznie. Podjąłem wtedy nawet projekt ich gromadzenia, porównywania, itp. Najpierw upadł on właśnie z braku materiału, potem dopiero z lenistwa.

Ale co się dzieje od paru miesięcy? Dostajemy co najwyżej jeden sondaż miesięcznie, wyjątkiem są dwa. Dziwne się to wydaje podczas, gdy jeszcze w marcu można było usłyszeć o nowym sondażu partyjnym w każdy poniedziałkowy poranek. Ja rozumiem, że wakacje, ale one przecież trwają od czerwca, a sytuacja, którą opisuję, ma miejsce od dłuższego czasu.

W sumie to powinienem się chyba cieszyć. Dlaczego? Bo po pierwsze – nie lubię sondaży wszelkiej maści, a po drugie – taka cisza w tej sprawie oznaczać może tylko jedno – notowania PO lecą na łeb. A przecież o to właśnie chodzi. 😉

POP3 w GMail nie działa

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Tak, jak w tytule – od jakiegoś czasu POP3 na GMailu nie działa, i to zarówno na zwykłym, jak i „domenowym”. Ostatnio Google coś ma problemy (ewentualnie kombinują dużo), bo niedawno również nie można było się dostać w kilku krajach na konta Google.

„Media katolickie” jego mać

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

ITI już jakiś czas temu wkroczyło na rynek mediów katolickich. A raczej „katolickich”, bo to, co w nich wyprawiają najzwyczajniej w pale się nie mieści.

Zaczęło się od religia.tv w październiku zeszłego roku. Wydawałoby się, że ITI podejdzie do sprawy profesjonalnie tak, aby nie było związku z linią polityczną TVN-u. I że będą się o to starać. Ale nie – być może chcieli dobrze, jednak wyszło jak zawsze. Wystarczy przejrzeć ramówkę.

Już kiedyś wklejałem reklamę z YouTube. A teraz zaprezentuję jeden z ich programów:

Nie wiem, jak innym, ale mi wydaje się to niesmaczne. Kwaśniewska i Tola w telewizji katolickiej? Coś przegapiłem?

Ja rozumiem, rozmowa o savoir vivre, itp. Ale co osoby w tym studiu mają wspólnego z katolicyzmem? I do tego treści, o których rozmawiają – podsumowując – ukazywanie dwulicowości jako czegoś dobrego, że niby każdy ma dwa różne oblicza, itp. Być może jest to prawda, ale dla tych wszystkich celebrities, którym się w dupach poprzewracało. No, ale wulgarny wizerunek sceniczny jest OK, jak to stwierdziła baba w studiu, bo prywatnie Tola jest grzeczną dziewczynką.

Powstrzymywałem się. Ale miarka się przebrała, gdy pod szyldem kolejnych „mediów katolickich”, a konkretniej przejętego niedawno przez ITI „Tygodnika Powszechnego”, robi się kpinę z Kościoła. Dlaczego? Chodzi o ten artykuł. W artykule nie ma nic zbożnego. Ksiądz w pewnym momencie mówi coś takiego:

W Polsce sytuację widzi się niestety czarno-biało: albo jest się abstynentem, albo alkoholikiem.

A jak ten artykuł był promowany w Onecie? Niestety – nie mam screena. Przed chwilą wszedłem ponownie na Onet, aby go zrobić – promowany artykuł został zmieniony na „nastoletnich milionerów”. I nigdzie go już znaleźć nie mogę (tzn. bannera promującego). Jednak w jego opisie był następujący tekst:

W Kościele sytuację widzi się niestety czarno-biało: albo jest się abstynentem, albo alkoholikiem.

Ja mam takich mediów dość. I niech RM czy TV Trwam będą określane tak czy siak gdzie indziej, to wolę je tysiąc razy od tego TVN-owskiego „ekumenizmu”.