UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.
Są dwa rodzaje policjantów, jeśli chodzi o drogówkę: Ci, którzy mają na celu spowolnienie ruchu na danym odcinku oraz Ci idioci, którzy ten ruch przyspieszają. Ci pierwsi wykazują zrozumienie dla wszelkich patroli lotnych – bo w końcu ustawienie suszarki nie odbywa się po to, by kogokolwiek karać, ale po to, aby zwolnić ruch w miejscu niebezpiecznym (czyli w ruchliwym terenie zabudowanym). Nie czują oni satysfakcji z zatrzymywania „szybszych” kierowców, ustawiają się w miejscu widocznym i mile widziane jest wtedy ostrzeganie się poprzez mignięcie długimi czy inne przyjęte gesty. Pomaga w tym również CB radio – kierowcy ostrzegają się na kilka kilometrów przed patrolem, i wtedy też zwalniają. Słowem: wilk syty, i owca cała. Policjanci osiągnęli cel, kierowcy zaś są zadowoleni, iż „wykiwali” tych pierwszych. Następnym zaś razem, gdy będą jechać tą samą trasą, zastanowią się, czy aby nie ma tam znowu patrolu, więc profilaktycznie zdejmą nogę z gazu, choćby na kilka kilometrów.
Są jednak też Ci drudzy, których świadomie określiłem mianem idiotów. To po prostu zwykłe buraki, którzy jakimś tam sposobem dostali się niegdyś do policji. Jak mawiają – chłopa ze wsi wygonisz, ale wsi z chłopa nigdy. Tak jest też w tym przypadku. Chłopcy dorwali zabawki i się popisują: chowają po krzakach, mylą na CB. Prędkość wzrasta, bo w końcu mało kto ich zauważa, nikt się nie ostrzega. A na CB przecież mówią, że czysto – to dociskamy! I ta buraczana satysfakcja, gdy złapią kogoś i wlepią mu wysoki mandat. Co z tego, pachołki, że złapiecie pięciu, skoro piętnastu innych popędzi dalej, szybciej, niż zamierzali? Ważne przecież, że zebraliście dużo mandatów w ciągu dnia – możecie liczyć na premię! A jak pozostałych piętnastu ubije kogoś kilkaset metrów dalej, to będziecie dumnie pokazywać swoje mordy w telewizji, propagandowo wskazując na „skutki brawury i nadmiernej prędkości”.Bo przecież komu zdrowemu na umyśle przyjdzie go głowy, że tą brawurę podsycili stróże prawa?!
Pół biedy, gdy do swoich zabaw używają samych radarów – w końcu są one od pomiaru prędkości, a i ukarać prewencyjnie kogoś przecież trzeba. Gorzej, gdy te same pachołki dosiądą jakiś nieoznakowany wóz z wideoradarem. Tam to dopiero można premię nałapać! I jadą debile po kilkanaście kilometrów za delikwentem, aż w końcu osiągną cel – bo nagrywany przekroczył podwójną ciągłą oraz prędkość o 30 km/h! Tyle, że przy wyprzedzaniu traktora, jadącego z przyczepą kilkanaście kilometrów na godzinę. Znów dumni wystawią mandat – ale im się udało! Również tym razem nie przyjdzie im do głowy, że od prędkości są suszarki, i to w terenie zabudowanym. Zamiast używać nieoznakowanego radiowozu do tropienia manewrów niebezpiecznych tam, gdzie zwykły radiowóz czy patrol lotny nie ma na to szans, zamiast wyłapywać idiotów wyprzedzających na pasach, zamiast karać za ryzykowne manewry – panowie po prostu znaleźli sobie substytut radaru, tyle, że dużo wygodniejszy. Raz, że nie trzeba stać na deszczu, a dwa – że mają wszystko na dysku, nie ma problematycznych rozpraw sądowych, bo ktoś stwierdził, że policjant kłamie.
Przeczytałem jeszcze raz cały wpis, i mam wrażenie, jakby pisała go osoba wylewająca żale, bo ktoś ją dzisiaj za takie wykroczenie złapał. Otóż prostuję – nikt mnie nie złapał (aczkolwiek kiedyś niegroźną z nimi przygodę miałem), ale naszło mnie dzisiaj na te refleksje w czasie jazdy, gdy widziałem kolejną „brawurową” akcję buraczków z „cegiełki”.