„Przedpodsumowanie” wyborów samorządowych 2006

UWAGA! Ten wpis ma już 20 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Jako, że jesteśmy już bliżej niż dalej ogłoszenia oficjalnych i ostatecznych wyników tegorocznych wyborów samorządowych, pozwolę sobie dokonać częściowego ich podsumowania.

Bezapelacyjnie te wybory należą do PO. Widać, że uczą się na własnych błędach i do przetargu na sondaże dodali klauzulę o wyrównanych szansach bezpośrednio przed wyborami. Pamiętamy bowiem, że w zeszłym roku przyjęli nieco wadliwą strategię – kupili sondaże z niebagatelną przewagą na korzyść PO. To nieco uśpiło wyborców, w wyniku czego rządzi dziś nami normalny rząd.

Mocno ubolewam nad tym wyborem społeczeństwa. Będziemy przeżywać przez to w samorządach powtórkę z historii – tylko patrzeć, jak zbratają się z SLD i resztą zjednoczonych komuchów. Mamy zresztą już pierwsze tego zapowiedzi. Pytanie: czy PO sprzeda się dla stołka w Warszawie? Odpowiedź – mimo, że jest nadzwyczaj oczywista – pozostawiam do rozważenia Wam, drodzy Czytelnicy.

Pojawiły się też zgrzyty w prognozach wyników wyborów na stanowisko prezydenta Warszawy. Zaraz po zamknięciu lokalów wyborczych podano różnicę dwóch punktów procentowych między Kazimierzem Marcinkiewiczem a Hanną Gronkiewicz-Waltz wraz z zastrzeżeniem, iż ostateczne wyniki mogą się różnić co najwyżej 1-2 punktami procentowymi. Jak się okazuje, dzisiaj ta różnica wynisiła 7 punktów procentowych. Ale cóż – taka już natura TVN-u (przy czym jestem świadomy, że nie są to wyniki ostateczne).

Ciekawą sprawą jest też 1700 głosów oddanych na Krzysztofa Kononowicza, kandydującego na stanowisko prezydenta Białegostoku. Cóż mogę o tym powiedzieć? No cóż, ktoś postanowił zrobić badanie rynku za pomocą upośledzonego człowieka (i nie mówię to w sposób obraźliwy dla niego – moja matka przy pierwszym oglądnięciu jego spotu reklamowego bez problemu była w stanie wskazać kilkanaście syndromów, które cechują ludzi jednoznacznie upośledzonych umysłowo w stopniu lekkim). I może być z siebie dumny – według tej informacji, spot był oglądany 2,5 mln razy. Załóżmy, że 0,5 mln z tego to obejrzenia powtórzone, zaś kolejne 1 mln oglądnieć dotyczy ludzi spoza Białegostoku oraz niebecnych na wyborach. Można więc łatwo obliczyć, że wśród miliona głosujących z Białegostoku, którzy widzieli ten spot, aż 0,17% postanowiło na niego zagłosować. Jest to ważne wydarzenie w polskim marketingu. Okazuje się, że nie ważne, co się wystawi na sprzedaż (wybory były tylko poligonem dla tego typu badań) – wystarczy tylko to rozpowszechnić. Mamy gwarancję, że prawie 1% osób (mocno zaokrąglając wynik) wybierze nasz produkt lub opowie się za konkretnym rozwiązaniem. Reklam opierających się na tych badanich możemy się spodziewać już w niedalekiej przyszłości.

Pozostaje nam tylko czekać na ostateczne wyniki z całego kraju. Sam jestem ciekaw, kto został wybrany na radnego z mojego okręgu.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Stop histerii

UWAGA! Ten wpis ma już 20 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Ostatnio zauważyłem dość znaną – jak się okazało – stronę akcji
„Stop histerii”.
Bardzo mi się spodobała, jednak raziło mnie to, że taka akcja
mieści się w kiepskiej oprawie kiepskiego serwisu blogowego.
Napisałem e-mail do autora z ofertą przeniesienia akcji na mój
serwer.

Po paru godzinach dostałem odpowiedź. Pan Adam Haribu nie tylko
się zgodził, ale i zaproponował mi przejęcie akcji. Nie miałem
innego wyjścia, jak się zgodzić.

Wczoraj opracowałem prosty „layout” (o ile tak można nazwać to,
co popełniłem) i teraz strona akcji znajduje się pod adresem:

http://www.gadawski.pl/stop-histerii

Zapraszam do poparcia akcji. Wszelkie opinie o niej proszę
zamieszczać w komentarzach do tego wpisu.

O tym, jak próba zatrzymania bezakcyzowego alkoholu stała się konfliktem dyplomatycznym

UWAGA! Ten wpis ma już 20 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Po raz kolejny oniemiałem, czytając jeden z newsów na Onecie. Po
ostatnim incydencie z bezakcyzowym alkoholem na pokładzie
niemieckiego statku spacerowego wymyślono zręczny
scenariusz
odwrócenia kota ogonem

Dla tych, którzy nie orientują się w opisywanej przeze mnie
sprawie, wklejam przebieg wydarzeń:

„Do incydentu doszło we wtorek, gdy statek „Adler Dania”
wpłynął na polskie wody terytorialne nieopodal Świnoujścia.
Znajdujący się na statku nieumundurowani polscy celnicy uznali, że
sprzedawane na pokładzie alkohol i papierosy nie mają polskich
znaków akcyzy i zapowiedzieli przeprowadzenie kontroli. Kapitan nie
zgodził się na to, zawrócił statek i powrócił do portu w niemieckim
Heringsdorf. Usiłując zatrzymać statek polska Straż Graniczna
oddała – jak twierdzi – dwa świetlne strzały ostrzegawcze.”

Wina – wydawałoby się – leży jednoznacznie po stronie Niemiec.
Sprzedawali alkohol bez polskich banderol, więc celnicy zareagowali
prawidłowo. Kapitan statku po prostu olał polskie służby celne
mimo, iż nie miał do tego prawa. I – jak się okazuje – miał rację!
Brzmi wręcz paranoicznie, ale dzisiaj, parę dni po zdarzeniu, cała
wina zrzucana jest na Polaków.

Jak to możliwe? Otóż dyplomaci niemieccy wymyślili sprytny
scenariusz: trzeba przesunąć w tło fakt niestosowania się
niemieckiego kapitana do poleceń polskich celników, a wymyślić coś
względnie skandalicznego. I tak właśnie zrobili – podali w prasie
informację, iż celnicy strzelali z… broni palnej!

Pewnie wielu z Was pomyśli, że to mało znaczący incydent. Jednak
wobec dwóch wersji – polskiej i niemieckiej – komu uwierzy Europa?
Polaczkom – oszołomom, którzy w większości krajów UE myją talerze w
barach, czy europejskiej potędze gospodarczej? Do sprawy zaczyna
też wciskać ryja Erika Steinbach, co zbyt dobrze nie wróży. I tak
oto próba zatrzymania niebanderolowanego alkoholu obróci się
przeciw Polsce jako konflikt dyplomatyczny, chociaż w tej akurat
sprawie racja leży w 100% po naszej stronie.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Macie te Wasze dowody, lewaczki (o ITI oraz WSI)

UWAGA! Ten wpis ma już 20 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Myślę, że po tej
informacji
osoby, które mnie obrażały w komentarzach podważając
fakty z
ostatniego wpisu o ITI
, a konkretniej – makiety
powiązań
, powinny przeprosić.

Swoją drogą, nie było to trudne do przewidzenia po nerwowym
zakrzyczeniu Gosiewskiego w programie „Teraz my!”. Kolejny raz
widzimy, że sprawdza się zasada: „uderz w stół, a nożyce się
odezwą”.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Powtórka z rozrywki? (znów PO i kupione sondaże)

UWAGA! Ten wpis ma już 20 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Wychodzi na to, że historia lubi się powtarzać. Dzisiaj rano
przeglądam Onet, a tu następująca informacja:

http://wiadomosci.onet.pl/1418549,11,item.html

Ciekawe, że jeszcze 1,5 miesiąca temu Marcinkiewicz prowadził
nad Gronkiewicz-Waltz ponad 30 punktami procentowymi. Cóż – gra
sondażami miała miejsce w ostatnich wyborach, więc dlaczego nie
spróbować jeszcze raz? Tym bardziej, że w żadnych innych mediach,
poza TVN-em i ŻW nie pojawiła się informacja o tym sondażu.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

O ITI i PO słów (i obrazów) kilka

UWAGA! Ten wpis ma już 20 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Odwołując się do ostatnich wydarzeń i tego, że od dłuższego
czasu zauważam pewną prawidłowość, pozwoliłem sobie stworzyć
następującą makietę:

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Korzystasz z mediów umieszczonych w chmurce po lewej stronie
więcej, niż parę godzin tygodniowo? Pozwól, że Cię
scharakteryzuję.

Jesteś liberałem lub lewicowcem. Twoja ukochana i jedynie
słuszna partia to oczywiście Platforma Obywatelska. Najwłaściwszym
kandydatem na prezydenta jest Donald Tusk. Ba! On jest dla Ciebie
kimś w rodzaju nieoficjalnego prezydenta. Jak przystało na wyznawcę
koncernu ITI, sprzeciwiasz się na całym froncie partii rządzącej i
wszystkiemu, co z nią związane. To nic, że opierasz się głównie na
inwektywach – przecież jesteś w większości. Bo tak rzeczywiście
jest – według mediów, których słuchasz, partia rządząca jest w
mniejszości i trudno znaleźć zwolennika PiS-u. Dlaczego wygrali
wybory? No cóż, ostatnio Twój ulubiony program polityczny „Teraz
my” dość dobitnie wskazuje, że pewnie przez korupcję.

Nienawidzisz moherowych beretów i szukasz okazji, żeby dopiec
któremuś z nich. W ostatnim sporze w sprawie Kuronia jesteś po
stronie jego zwolenników – bo jak w ogóle można krytykować tak
wielkiego człowieka? Opowiadasz się za wolnością jednostki,
aborcją, eutanazją. Jesteś antyklerykalny (bo przecież Kościół to
obciach) i przez to czujesz się inteligentniejszy od „Ciemnogrodu”.
W żadnym wypadku nie głosowałbyś na PiS, LPR czy Samoobronę,
brzydzisz się też Kaczek i końskiego zgryzu Giertycha.

Czy powyższy opis pasuje do Ciebie, odbiorco mediów spod bandery
ITI? Jeżeli tak, to może warto przestudiować swoje poglądy, a
zwłaszcza ich genezę? Bo może się okazać, że zostałeś dość poważnie
zmanipulowany.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Duma lewacka

UWAGA! Ten wpis ma już 20 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Parę dni temu dowiedziałem się o następującej rzeczy:

http://www.polskieradio.pl/iar/news.aspx?iID=2548201

Może – gwoli przypomnienia – pooglądajmy nagranie tego
autorytetu z Charkowa:

Zaraszam do dyskusji w komentarzach. Oburzenie elektoratu tzw.
centrolewicy będę traktował delikatniej. 😉

Onet.pl się zachłysnął wieścią o prowokacji?

UWAGA! Ten wpis ma już 20 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Oportuniści mają chwytliwy temat – prowokacja z Renatą Beger i
Adamem Lipińskim w rolach głównych. I o ile na świeżo można rzucać
dużo obelg, o tyle ja chciałbym zwrócić uwagę, jak podniecone są
media liberalne.

Onet.pl – bo o ten serwis dokładnie mi chodzi, po prostu mnie
rozbroił – już parę minut po godzinie 7:00 70% jego treści na
stronie głównej dotyczyło ww. prowokacji. Nie ma to jak wypominać
PiS-owi – i to na całym froncie.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Zapraszam do dyskusji w komentarzach. Przypominam jednak, że
nie jest to wpis o samej prowokacji i dlatego proszę odnosić
się do jego głównej treści, czyli podchwyceniu tematu przez
media.

Wpis o całej prowokacji pojawi się już wkrótce, gdy będzie można
na spokojnie i rzeczowo podyskutować.

Make-a-fool

UWAGA! Ten wpis ma już 20 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Zauważyłem, że w polskiej polityce zaczyna sprawdzać się pewna dziwna prawidłowość. Jeżeli ktoś mówi prawdę, ale taką jeszcze niepodpartą konkretniejszymi dowodami, to osoby „zainteresowane” zaczynają coś, co można nazwać „make-a-fool”.

Pamiętacie programy publicystyczne w TVP jescze 5-6 lat temu? To czasy, kiedy Lepper pojawił się w „wielkiej polityce”. Mówił wtedy o jakichś aferach z Orlenem w tle, o złodziejskiej prywatyzacji, o przekrętach w bankach, itp. Do tej pory mam przed oczami śmiech Durczoka po wypowiedzi jakiegoś czerwonego z SLD. Po prostu – Lepper był oszołomem, który nie wiedział, co gada, był ogólnie postrzegany jako „burak”.

Jednak z czasem rządy SLD chyliły się ku końcowi, a na wierzch zaczęły wychodzić afery w wykonaniu partii wtedy rządzącej. I co się okazuje? Że prawdą było to, o czym mówił – jescze nieogarnięty – Lepper, jednak nikt nie chciał go słuchać. Nabrał ogłady i zaczął coraz mocniej argumentować sprawy, w których widział nieprawidłowości. Jego słowa przestały być już teorią spiskową, którą mu zarzucano w sposobie postrzegania świata.

Ostatecznie doszło do tego, że gdy dzisiaj Andrzej Lepper mówi, iż posiada dowody na swoje słowa, to osoby zainteresowane już nie komentują go ironicznym śmiechem, ale błyskawicznie podwijają ogony.

Po co opisałem to wszystko? Ponieważ zauważam dubel tej sytuacji, tyle, że z politykami LPR w roli głównej. Giertych to idiota, Wierzejski – chory z nienawiści. Tak kreują ich media. Jednak Giertych własnie próbuje przywrócić w szkole te wartości, które wypłukała przez lata lewica, a Wierzejski opowiada o sprawach, które wyjdą za jakieś 5-6 lat (prawdziwe ustalenia okrągłego stołu, związki KOR-owców z SB, itd.). Ciekaw jestem, czy teraz przeciwnicy ww. polityków wytoczą wobec nich takie same armaty, jakie niegdyś celowano przeciw Lepperowi. Bo już wiem, że powtórzą się te same argumenty.

Podobnie Giertych – zobaczcie te akcje, protesty. Nie – źle się wyraziłem. Bo jak można nazwać coś, co zawiera w 40% inwektywy w stosunku do Giertycha petycją przeciw konkretnym działaniom? Jak słyszę ludzi, którzy wpadki polskiej edukacji przypisują Giertychowi (chodzi mi również o te sprzed objęcia przez niego stanowiska ministra edukacji), to zaczynam się zastanawiać, czy rzeczywiście Giertych jest źródłem całego zła na świecie. W tych wszystkich protestach powtarzają się przecież te same argumenty, które pojawiły się w tydzień po nominacji na ministra. Przypomnę, że w ten tydzień nie zdążył choćby przemówienia napisać, a juz mówiono, że źle wpływa na szkolnictwo, itp. Śmieszne, prawda?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Brudna kampania w wykonaniu PO

UWAGA! Ten wpis ma już 20 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Jak tak dalej pójdzie, to pomyślę nad stworzeniem nowej kategorii – „Paradoksy”.

Okazuje się bowiem, że zauważyłem kolejny paradoks w polityce. Po sprawie bojkotu Giertycha przez ambasadora Izraela w Polsce oraz stosowaniu odmiennych reguł w sprawach Michalkiewicza w RM oraz Urbana w TOK FM, przychodzi czas na PO.

Trochę ponad rok temu Jacek Kurski przedstawił dokumenty świadczące o wstąpieniu dziadka Tuska – Józefa – do Wehrmachtu. Pamiętamy wypowiedzi samego Tuska, jak i Rokity, a także wielu innych posłów. Tak – PiS wtedy rzekomo prowadził brudną kampanię. Tym określeniem nazywano zdobywanie wyborców poprzez atak na inne partie.

I cóż widzę dzisiaj? Spot wyborczy Platformy Obywatelskiej. Zaczyna się od głośnego expose J. Kaczyńskiego i zaniepokojonej snem dziecka matki. Na koniec cichy i spokojny głos Tuska („R’Hazem”). Czyżby powtórka z historii?

Tak, dokładnie. Tym razem PO korzysta z doświadczeń PiS-u i stosuje ową brudną kampanię (zdobywanie wyborców poprzez atak innej partii). Szkoda jedynie, że przy obecnej tendencji politycznej wśród mas nikt im tego nie zarzuci.

Zapraszam do wyrażania opinii w komentarzach!