Macierewicz do komisji ws. Olewnika? Jak najbardziej

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Po „nocnej zmianie” poglądów w PO, przyszedł czas na powołanie komisji śledczej ws. porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Każda partia miała wybrać swojego kandydata. Jednak PO w euforii ostatnich sondaży chyba jednak nieco się zapomniała. Bo nie dość, że będzie wybierać przewodniczącego, to jeszcze wczuła się w sprawę na tyle mocno, że zaczyna dyktować PiS-owi, kto może, a kto nie, być kandydatem tej partii. Jako, iż PiS wybrał na to stanowisko Antoniego Macierewicza, PO nieoficjalnie nie zgadza się na tą kandydaturę, sugerując posła Andrzeja Derę. Pomijam już kwestię darcia ryja, jakie by się odbyło ze strony rządu, gdyby to PiS sprzeciwił się kandydaturze PO. Znowu słyszelibyśmy dyrdymały o zagrożeniu demokracji i o dyktatorskich ciągotach PiS-u. Ale nie, to przecież PO się sprzeciwia (a wiadomo, że PO to szyk, lans i PR), więc media całkiem poważnie traktują ów sprzeciw.

Co jednak mówią o samym Macierewiczu? To samo, co zwykle. Bo tak naprawdę nie mają argumentów, jak zwykle zresztą w jego sprawie. Pierwszy, powtarzany zarzut to taki, że Macierewicz nie ma certyfikatu dostępu do danych poufnych. Bo został mu odebrany. Prawda to, ale czy ktoś w takim razie może mi wskazać posła spośród kandydatów pozostałych partii, który takowy certyfikat posiada?

Kolejny „argument” to robienie przez Macierewicza „szopki”. Tyle, że jest to sprawa ciekawsza, ponieważ tej „szopki” ani nikt nie widział, ani nie słyszał, a mimo to powtarzana jest jako argument. Trochę tak, jak z rydzykowym Maybachem – niby każdy jest przekonany, że dyrektor RM go posiada, jednak sam zainteresowany nigdy go na oczy nie widział. Dlatego zawsze zastanawiam się, co palą np. tzw. „dziennikarze” Gazety Wyborczej, że za każdym razem wspominają o szopce z Macierewiczem w roli głównej. Wysłuchałem w życiu dosłownie kilkadziesiąt godzin audycji, w których gościem jest Macierewicz (i to w przeróżnych radiach, od PR, poprzez RM aż po wszelakie Zet czy RMF-y) i byłem porażony merytoryką i spokojem, z jakim wyrażał się ww.. Czytałem też dużo artykułów i oglądałem wiele relacji. Ludzie, gdzie Wy widzicie to oszołomstwo?

Jestem gorącym zwolennikiem kandydatury Antoniego Macierewicza do tej komisji. I w pełni świadomie uważam, że będzie on drugim Rokitą polskich komisji śledczych. I nie wierzę w to, aby komisja ta się upolityczniła po zapowiedziach ojca Krzysztofa Olewnika, iż będzie czuwał nad merytorycznym jej działaniem. I zapewniam, że nawet tacy PR-owi ignoranci jak PiS (chociaż może nie ostatnio) nie pozwolą sobie na wykorzystanie sprawy w celach politycznych.

Sprzeczności masa

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Przyznam szczerze, że zgłupiałem. A raczej głupieję od jakiegoś czasu. Bo tego, co się dzieje ostatnio w rządzie, logicznie wytłumaczyć się nie da. Oczywiście przyjmując, iż to wszystko nie jest PR-ową papką (co jest chyba naiwnym aksjomatem).

Najpierw była sprawa samobójstwa Roberta Pazika, ostatniego z żyjących zabójców Krzysztofa Olewnika. Mniej więcej do godziny 18:00 z rządu płynął jednoznaczny przekaz – żadnych nieprawidłowości nie ma, Ćwiąkalski ani nikt inny z rządu winny nie jest. Ćwiąkalski odpowiadał nawet złośliwie na apel Zbigniewa Ziobro, aby podał się do dymisji. Jednak już trzy godziny później, sprawa się odwróciła – Ćwiąkalski rozważał taką możliwość. Rano, po pierwszych publicznych sondażach, Ćwiąkalski już nie był ministrem.

Kolejna sprawa – wpadka ministra Klicha na antenie Radia Zet. Minister spytany przez Monikę Olejnik o metody „oddziaływania” na premiera, myśląc, iż nie idzie w eter, powiedział, że położył dymisję na stole Tuska. Gdy dowiedział się, że jest to emitowane, zaczął ewidentnie kręcić, zaś na końcu cynicznie odpowiedział na to pytanie: „nie potwierdzam ani nie zaprzeczam”. Co za pech, popsuł Donaldowi wizerunek tego nieugiętego, który o wszystkim sam decyduje.

Następnie – kryzys. Kryzys, którego jeszcze parę tygodni temu – według rządu – nie było. A nawet nie ma, i nie będzie. Przynajmniej w Polsce. A tu nagle klops – w niektórych resortach nagle i niespodziewanie zaczyna brakować pieniędzy. Trzeba więc odpalić nową kampanię medialną pod nazwą: „Premier bezlitośnie szuka oszczędności”. Teraz nareszcie nie można zarzucić PO, że nie walczy z kryzysem (którego przecież według nich nigdy nie było). Mało kto jednak pamięta, że duma Tuska, który od jesieni zeszłego roku ignorował prośby o rozmowę ze strony opozycji (bo przecież to taki dzielny premier, któremu PiS nie będzie dyktował, co ma robić!), doprowadziła do ogromnego zadłużenia, np. policji. Sam koszt obsługi zadłużenia to – jak podaje poseł opozycji – równowartość trzech radiowozów dziennie.

I na koniec sprawa porwanego polskiego inżyniera. Od początku słyszałem od premiera, że nie można negocjować z terrorystami, i że polskie służby nigdy takich działań w tej sprawie nie podejmą. Inżynier już pozbawiony głowy, a co słychać w mediach? No tak, ubolewanie Tuska. Ale to w końcu ludzka rzecz. Tylko dlaczego dzisiaj dowiaduję się od Chlebowskiego, że „W sprawie porwanego Polaka wykonano gigantyczną pracę”. Jak to w końcu jest? Była „gigantyczna praca” i negocjowano, czy nie?

Wszystko to w ostatnich tygodniach jest dosłowną kpiną. Kpiną z ludzi, którzy głosowali na ten rząd. Mi naprawdę byłoby wstyd. Jednak może tego właśnie oczekiwali wyborcy PO – przewagi PR-u nad faktycznym rządzeniem?

Pozostaje mi tylko zachęcić do dyskusji w komentarzach oraz do zakładania własnych sondażowni – to one właśnie rządzą w dzisiejszej Polsce.

PR swoją, a szczerość swoją drogą

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Czyli wpis z serii: „Nie mam więcej pytań”:

Wpadka Bogdana Klicha

Za „Dziennikiem„:

Minister nie wiedział, że już go słychać, i powiedział: „Położyłem dymisję na stole, ale pani tego nie powiem (na antenie)”. „Tak pan myślał, żeby tak zrobić?” – próbowała ratować sytuację Monika Olejnik. „Rozpoczynamy program?” – zapytał wtedy Klich. „Już się rozpoczął” – odpowiedziała dziennikarka. „Aaa, już się rozpoczął. To… dzień dobry” – powiedział minister Klich. „Czyli jakimi sposobami pan to robił (przekonywał premiera)?” – pytała Olejnik. „Różnymi. Są różne sposoby, żeby przekonywać partnerów, nawet jeżeli rozmowa jest w gronie najbliższych współpracowników i… yyy… właśnie partnerów z rządu” – odparł lekko zmieszany Bogdan Klich, ale już nie mówił o dymisji. Potem próbował jeszcze tłumaczyć.

Naturyści

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

W PO ostatnio sami „naturalni kandydaci”:
http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/109971,karpiniuk_naturalnym_kandydatem_na_szefa_komisji_ds_naciskow.html
http://www.dziennik.pl/polityka/article303907/Tusk_to_urodzony_kandydat_na_prezydenta.html
http://www.zw.com.pl/artykul/1,328852.html

A powinienem się cieszyć

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Nie wiem czemu, ale wcale nie cieszy mnie fakt, iż Janusz Korwin-Mikke zostanie doradcą ministra Czumy. Dlaczego? Strasznie mnie razi to, że osoba, która jeszcze tydzień-dwa temu wrzucała niemal wszystkim partiom obecnym w sejmie (a PO zwłaszcza), nagle staje się doradcą w rządzie. Tak, to ten sam JKM, który w ostatnich wideoblogach narzekał na „państwo prawa”. Możecie powiedzieć, że to dobrze, bo będzie starał się coś zmienić. Otóż guzik. Nie zmieni nic, a już na pewno nie przyczyni się do wprowadzenia swojego „sztandarowego” pomysłu z legalizacją broni. Nie jest bowiem tajemnicą, iż nasz obecny rząd stoi twardo na PR. I JKM jest niestety tylko kolejnym elementem przemyślanej przez Donalda Tuska i PR-owców strategii.

A zaczęło się tak, jak pisałem w jednym z ostatnich wpisów. Dotychczas zdanie PO w sprawie powołania komisji ds. śmierci Krzysztofa Olewnika było jasne – 3xNIE. Pieprzyli farmazony o jej upolitycznieniu, itp. Nagle zabija się trzeci (i ostatni) oskarżony. Następuje chwilowa konsternacja, minister Ćwiąkalski jeszcze o 18:00 (najprawdopodobniej bez konstulacji ze spin-doctorami) mówi, iż jest to normalna sprawa i nie jest winny ani on, ani nikt inny. Jednak już trzy godziny potem mówi, iż może oddać się w ręce premiera. I tak właśnie się stało.

Rano, najprawdopodobniej po analizie pierwszych sondaży, premier zmienia zdanie o 180 stopni. Z rządu wylatuje Ćwiąkalski oraz kilka osób z jego resortu. Otwiera się furtka do powołania komisji śledczej. Teraz wszyscy posłowie PO są za jej powołaniem. Zaskakujące, jak można w niecałe 24 godziny zmienić diametralnie poglądy.

Ale po co o tym wszystkim piszę? Otóż chciałem przedstawić, że cała szopka z Czumą i JKM-em to kolejny PR-owy bluff. Bo jak wytłumaczyć to, że Tusk, do tej pory podkreślający odpolitycznienie i profesjonalizm swoich ministrów, który odcina się od przeszłości, bo „Polacy mają dość patrzenia za siebie” – nagle powołuje na ministra stuprocentowego polityka, bez doświadczenia w korporacji prawniczej? Dodatkowo – premier podaje jako rekomendację fakty z opozycyjnej przeszłości Andrzeja Czumy w PRL-u. Czyżby nagle zauważył w sondażach, że na PO głosują też ludzie starsi i konserwatywni?

Do tego wszystkiego dochodzi Janusz Korwin-Mikke jako jeden z doradców w rządzie Tuska. W jednym szeregu z Wałęsą, Bartoszewskim i resztą bandy. Brakuje jeszcze tylko tego, żeby w poniedziałkowym wideoblogu JKM zakomunikował, iż faktycznie UPR-owi bliżej jest do PO niż do PiSu, więc – gdy jest okazja – trzeba ich wesprzeć, ku chwale Ojczyzny. No i na koniec to, czego spodziewać się mogłem od razu – urabianie przez media. JKM był wczoraj gościem jakiegoś programu w TVN24. I nie był – jak zwykle – jednym z kilku. Był sam, z obstawą redaktorki i redaktora. Rozmowa lekka, łatwa i przyjemna, pełna żartów, uśmieszków i przytakiwania:

Co w tym dziwnego? Proszę porównać powyższe nagranie z pierwszym lepszym w TVN24 z udziałem Korwina-Mikkego. Widać różnicę? Wyraźnie. A to właśnie kolega Pana Janusza ostrzega zawsze przed osobami, które nagle zostały obdarzone sympatią tych mediów. Tak przecież „narodził się” w nich na nowo Marcinkiewicz, spadochroniarze z PiS-u czy Dorn. I po początkowym okresie sielanki medialnej, gdy jeszcze byli wygodni, skończyli tak samo, jak znienawidzony Rokita. Dlatego apelowałbym o ostrożność. Ja rozumiem, że to JKM, ale wystarczy stosować te same kryteria postrzegania wobec wszystkich, bez nieomylnych, świętych krów.

Mam nadzieję, że ta medialna sielanka skończy się szybko dla JKM-a, i mówię to tylko i wyłącznie dlatego, że go szanuję i nie chciałbym, żeby robił za podbijacz słupków poparcia dla PO. Kwestia tylko, jak on sam się zachowa – ślepo w to zabrnie, czy będzie wykorzystywał szansę za wszelką cenę? A niestety, ta druga sytuacja już mu się kiedyś zdarzała (np. podczas którejś z debat prezydenckich, gdy został sam w studio mimo inicjatywy wyjścia ze studia reszty kandydatów).

Blog Roku 2008

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

W związku z tym, iż biorę udział w konkursie na Blog Roku 2008, proszę nieskromnie o głosowanie. Oczywiście pod warunkiem, że w miarę regularnie czytujesz mojego bloga oraz podobają Ci się moje wypociny.

Zgodnie z tym, co mi podpowiada ta strona, aby mnie poprzeć, należy wysłać SMS o treści:

C00009

pod numer: 7144. Za ewentualne głosy serdecznie dziękuję.

EDIT: Już po drugim etapie. Nie udało się. 😉 Dziękuję wszystkim głosującym! 🙂

Zobacz, jak urabiają Cię PR-owcy!

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Chodzi o wczorajszą sprawę. Otóż ostatni z żyjących zabójców Krzysztofa Olewnika – Robert Pazik, popełnił wczoraj samobójstwo w swojej celi. Co jednak mówił o tym wczoraj minister Ćwiąkalski, którego dymisji domagał się PiS? Proszę bardzo:

19.01.2009, godz. 18:39http://wiadomosci.onet.pl/1900255,11,morderca_olewnika_nie_zyje_cwiakalski_nie_widzi_problemu,item.html

From Screeny

Ćwiąkalski nie widzi żadnego problemu, wszystko wydaje się być klasycznym samobójstwem, nic podejrzanego się nie stało. Nic.

19.01.2009, godz. 21:57http://wiadomosci.onet.pl/1900333,11,moge_oddac_sie_do_dyspozycji_premiera,item.html

From Screeny

Jak widać, przeprowadzone zostały pierwsze konsultacje z PR-owcami. Media zdają się przedstawiać sprawę jednoznacznie, nawet te, które do tej pory służyły naszemu rządowi. Trzeba więc zmienić dotychczasową, „twardą” taktykę, bo w mediach nie ma dostatecznej przeciwwagi. Trudno się dziwić, ciężko przedstawić sprawę Olewnika w inny sposób. Ostatecznie, napięcie zostało przetrzymane do rana.

20.01.2009, godz. 9:23http://wiadomosci.onet.pl/1900531,11,item.html

From Screeny

Jak to, Panie Ćwiąkalski? Przecież kilkanaście godzin wcześniej mówił Pan, że nic się nie stało! Żadnych uchybień! A teraz z powodu tego „niczego” poddaje się Pan do dymisji?

Możliwości są dwie – albo jest to typowe wyrabianie PR-u (by ludzie myśleli, iż Tusk ze swoim wodzowskim instynktem nie cofnie się nawet przez usuwaniem z rządu swoich najbardziej zaufanych ludzi), albo Tusk wykorzystał sprawę do zrobienia czystek wśród tych, którzy szkodzą wizerunkowi rządu (http://wiadomosci.onet.pl/1900798,11,kolejna_dymisja_w_ministerstwie_sprawiedliwosci,item.html). Nie zmienia to jednak faktu, iż to PR-owskie urabianie ludzi przez PO robi się coraz bardziej nachalne i bezczelne.