Zaprawdę, powiadam Wam – zapamiętajcie te twarze, bo już niedługo będą ulubieńcami TVN, czy nawet GW. Będą wywiady, zaproszenia do programów, a może nawet własne rubryki/audycje. A już na pewno pojawią się określenia o męczennikach bezwzględnej polityki partyjnej PiS-u.
Autor: dandys
Bojkot TVP
W ostatnim czasie banda tak zwanych pożytecznych idiotów artystów, wysmażyła na łamach (a jakże) Gazety Wyborczej bojkot TVP. Miałby on nastąpić 3 maja. Jaki jest powód? Ano taki, że ww. „artyści” sprzeciwiają się kierowaniu TVP przez Piotra Farfała. Za poglądy. I robią to tak wybitne postacie, jak:
- Krzysztof Krauze,
- Marek Edelman (nie mam pojęcia, co on ma wspólnego z artystami),
- Kazimierz Kutz (komuszy dziad),
- Agnieszka Holland (to ta, która w dzieciństwie fotografowała się z Bierutem, zaś w późniejszym życiu ludzie jego pokroju nie opuszczali jej na krok),
- Jan Nowicki.
Do ww. dołączyło jeszcze kilku innych, o których notabene dowiedziałem się z tego bojkotu, że w ogóle istnieją.
Nie ma więc lepszej riposty na ów bojkot, niż ta, która została wykonana – czyli uatrakcyjnienie oferty programowej tego dnia.
A może by tak ogłosić bojkot mediów Agory z powodu kierowania nią przez komunistów? Ale chyba szkoda zniżać się do ich poziomu.
Mistrzowie spójnego wizerunku
![]() |
| From Screeny |
Biegunka medialna
Inaczej określić tego nie potrafię. Otóż mamy piękny przykład na to, jak w Polsce, a zwłaszcza w mediach, funkcjonuje wolność słowa. Tyle, że już nie w wydaniu Palikota, ale strony przeciwnej.
Na początku jednak przypomnijmy sobie, jak to było z Palikotem. Od niecałych dwóch lat pojawia się w mediach głównie wtedy, kiedy bieżące problemy zaczynają przerastać rząd. Pojawiają się wtedy wyzwiska, wydumane problemy oraz szopki w wykonaniu ww. pana. I tak oto słyszeliśmy już, iż urzędujący prezydent jest chamem, alkoholikiem, zaś jego brat homoseksualistą. Ostatnio nawet rozszerzył alkoholowy zarzut na wszystkich posłów PiS-u. W mediach za każdym razem podnoszono temat zastępczy, jakim jest wolność słowa. Wynurzano się na temat tego, że Palikot nie powinien stawać przed sądem, że ma prawo do wyrażania własnego zdania. Z PO co raz był wyrzucany, albo mu przebaczano. Za każdym razem to był ten „ostatni raz”. W końcu jednak premier stwierdził, że nie może tłumić tej jednoosobowej świątyni wolnego słowa, i od tamtej chwili Palikot został puszczony w samopas. Wszystko było ładnie i pięknie, sądy (niekiedy słusznie) umarzały sprawy.
Sielanka skończyła się jednak w ciągu ostatnich paru dni. Dlaczego? Otóż trafiła kosa na kamień. I to do tego stopnia, że cały rząd wraz z mediami dosłownie się zagotował. Chodzi o książkę Pawła Zyzaka, zawierającą wiele kontrowersyjnych stwierdzeń, co oczywiście jest możliwe, ponieważ autor przytoczył opinie kilku znajomych Wałęsy z czasów Solidarności. Dyskusja w mediach musiała wybuchnąć – tyle, że tym razem nikt nie mówi o wolności słowa. Dzieje się medialny cyrk. Najpierw Wałęsa zaczął szantażować zlękniony naród polski swoją emigracją, która zapewne zwiastuje rychły koniec tego kraju.
Sprawę podłapali politycy PO. I tak oto z ust Tuska i Palikota posypały się wypowiedzi, iż należy zamknąć IPN. Dlatego, że Paweł Zyzak jest pracownikiem IPN-u. Przez parę godzin ten pomysł wydawał się być sensownym, ponieważ IPN nie powinien wydawać książki opartej na subiektywnych opiniach, nie mających poparcia w dokumentach. Tyle, że wtedy sprawę sprostował prezes IPN-u – Janusz Kurtyka. Zapewnił, iż książka Zyzaka nie była finansowana przez IPN ani nie dotyczyła żadnego z jego badań. I co teraz?
Wbrew logice, politycy PO nie rezygnują z pomysłu zamknięcia IPN-u. Idą w zaparte. I dopiero teraz zaczynają się prawdziwe jaja.
Dlaczego? Chodzi o tą „medialną biegunkę”. Wałęsa wrzuca Zyzakowi od faszysów (przy okazji dowiadujemy się, że takiego „świństwa” nie zrobiliby mu nawet przyjaciele komuniści), Tusk z Palikotem zdają się nie słyszeć słów Kurtyki, i dalej śpiewają na jedną nutę. Ale chyba najbardziej rozbawił mnie program Tomasza Lisa, a konkretniej rozmowa Janusza Palikota z Arturem Zawiszą. Program ten zajmie chyba honorowe miejsce na moim koncie YouTube, bo gdyby nie widzieć twarzy posła i zmodulować jego głos, to dosłownie nikt by nie poznał, iż jest to polityk PO! Mało tego, łudząco przypomina stereotypowego posła PiS-u. Zaczyna mówić o rosyjskich powiązaniach Zawiszy, UKŁADZIE, handlarzach broni związanych z Libertasem, a także zaglądać w portfel prezesa tej partii (tak, to ten sam Palikot, który niedawno oburzał się na zaglądanie w jego portfel).
Do czego to wszystko zmierza? Bo mnie tego typu akcje w mediach zaczynają coraz bardziej przerażać. I mam nadzieję, że jest to wyraźny początek końca tego rządu, i klakierujących mu mediów. Takich absurdów nie przewidzieli nawet panowie z „Za chwilę dalszy ciąg programu”.
Prima aprilis?
Chodzi o to doniesienie. To musi być wał, bo przecież takiego szczęścia byśmy nie mieli.
Agorzany słowniczek
Zauważam ostatnio coraz więcej słów kluczowych w serwisach informacyjnych Agory, zwłaszcza przy nadawaniu odpowiedniego „zabarwienia” sprawie. I tak oto, gdy słyszę o proteście przez któreś z „niesłusznych” grup (jak np. Sierpień 80) to jestem pewien, iż w którymś z następnych zdań padnie słowo „zadyma”. Podobnie sprawdza mi się występowanie słowa „prawicowy”, względnie „prawica” – ta wymieniana w ww. mediach zawsze jest „skrajna”, „radykalna” albo „fanatyczna”. Takich „kluczy” jest jeszcze kilka. I pojawiają się zawsze równolegle w gazetach, radiach i serwisach internetowych Agory.
Europa wolności słowa
Kalendarz Donalda Tuska ;-)
Najbardziej rozwaliła mnie odpowiedź Nowaka na pytanie: „Premier był zarobiony po prostu i dlatego go nie było?”. 😀
UWr gratulujemy kadry naukowej
Rady na trudne czasy
A czasy nie dość, że trudne, to jeszcze chore. Bo jak inaczej nazwać rady, które serwuje nam rząd jako rozwiązanie danego problemu?
W wakacje 2008, gdy gwałtownie podrożały paliwa (w tym moja kochana ropa), rząd – zamiast obniżyć akcyzę – zorganizował konferencję, na której uczono naród oszczędnej jazdy samochodem. Już w tym roku, gdy podrożał prąd, mogliśmy zobaczyć premiera Pawlaka promującego zamianę żarówek w domu na energooszczędne (i przy okazji kupił ich dużą ilość dla późniejszych celów propagandowych). Zaś ostatnio, gdy media zalewały nas informacjami o dziurze budżetowej policji, pani Pitera dała wykład o tym, że patrole samochodowe nie są tak skuteczne, jak piesze, i że potrzebujemy policjantów pilnujących ulic pieszo. Doprawdy, myślałem, że czasy Wujka Dobrej Rady już dawno minęły.
