Zapisywanie postu przy edycji

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

„Domagam się” możliwości zapisywania edytowanego wpisu tak, aby przy przypadkowym zamknięciu/przełączeniu strony móc odzyskać dotychczas napisaną treść. Chyba każdy stracił kiedyś przez brak tej opcji przynajmniej jeden wartościowy wpis. Opcja, o którą mi chodzi, działa chociażby na Bloggerze.

Kto za?

Marzy mi się rozszerzenie

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Buszując po internecie – najczęściej w serwisach informacyjnych, różnego rodzaju portalach, itp. – znajduję mnóstwo nazwisk. Czy to polityków, czy osób z showbiznesu, czy jeszcze innych. Nie wiem, czy to tylko moja przypadłość, ale gdy nie kojarzę dokładniej danego nazwiska (chociażby z tego powodu, że telewizję oglądam sporadycznie) lub chcę się dowiedzieć, kim ta osoba jest – najczęściej zaglądam do Wikipedii i czytam informację o tej osobie. Nie zawsze jednak mi się chcę, co jednak wywołuje u mnie głód wiedzy: trudno mi się skoncentrować na reszcie artykułu.

I tak sobie myślę: czy dałoby się w prosty sposób wyławiać z kodu strony nazwiska oraz czynić te znalezione odnośnikami do strony w Wikipedii? Od strony ideowej jest to dość proste.

Otóż – gdy mamy kod strony, a dostęp do takowego na pewno mają rozszerzenia w Firefoksie – wystarczy przeszukać stronę za pomocą wyrażeń regularnych pod kątem występowania najczęstszej postaci nazwisk: spacja – duża litera – małe litery – spacja – duża litera – małe litery – spacja. Postanowiłem to sprawdzić grepem i rzeczywiście dla następującego wyrażenia: [[:space:]][[:upper:]][[:lower:]]*[[:space:]][[:upper:]][[:lower:]]*[[:space:]] znajdywanie nazwisk jest dość skuteczne. Przykładowo, dla dwóch losowych stron z któregoś portalu internetowego dostaję:

[dandys@localhost ~]$ grep -o [[:space:]][[:upper:]][[:lower:]]*[[:space:]][[:upper:]][[:lower:]]*[[:space:]] Desktop/1.php
 Dariusza Rosatiego
 Janusz Onyszkiewicz
 Rzeczypospolitej Polska
 Niemiec Carl
 Andrzeja Szczypiorskiego
 Zbigniewa Herberta
[dandys@localhost ~]$ grep -o [[:space:]][[:upper:]][[:lower:]]*[[:space:]][[:upper:]][[:lower:]]*[[:space:]] Desktop/2.php
 Sejmu Stefana
 Donald Tusk
 Unii Europejskiej
 Unii Demokratycznej
 Anna Bikont
 Jerzego Turowicza
 Portret Stefana
 Markiem Jurkiem
 Marka Jurka
 Jan Rokita
 Unii Demokratycznej
 Porozumienia Centrum
 Unii Demokratycznej
 Henryka Goryszewskiego
 Polskiej Partii
 Jerzy Robert

Jest tam parę niepasujących wyników, jednak i to byłoby do przejścia, gdyby pomijać takie przypadki i również tworzyć je jako linki.

Gdy już mamy te wyrażenia, należałoby wrzucić je w Google w celu pominięcia fleksji (wpisanie np. „Marka Jurka” w wyszukiwarkę z Wikipedii nie zawsze kierowałoby na stronę o Marku Jurku). Jednak to już kwestia wrzucenia: WYRAŻENIE site:pl.wikipedia.org w Google i użycie „Szczęśliwego trafu” doprowadzi nas do pożądanej strony.

To tyle teorii, dopiero teraz zaczynają się schody. Otóż pięknie byłoby mieć takie rozszerzenie w Firefoksie, jednak zupełnie nie mam pojęcia o ich tworzeniu. Jeżeli pomęczy mnie to dłużej, to spróbuję się trochę podszkolić w tym względzie. A może coś takiego już istnieje?

Moja aktówka w Linuksie (KDE)?

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Pamiętam, jak jeszcze za czasów Windowsa 95 na moim pierwszym komputerze, bawiłem się w synchronizację danych na dyskietce za pomocą windowsowej „Mojej aktówki”. Wtedy to była zabawa, jednak teraz przydałoby się takie rozwiązanie, ale już na Linuksie.

Szukałem trochę w internecie, jednak najczęściej polecanym rozwiązaniem jest użycie rsynca z linii komend lub skryptu wykorzystującego tenże program. Ja szukam jednak czegoś pod X-y, najlepiej dla KDE. Używa ktoś czegoś takiego i mógłby polecić?

[Qt] sms-0.1

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Ostatnio z nudów i braku internetu na stancji, postanowiłem przepisać mój konsolowy program do wysyłania SMS-ów na jakąś „okienkową” bibliotekę. W moim wydaniu „jakąś” oznacza oczywiście Qt. 🙂

Wciągnęło mnie to dość. Ułożyłem GUI, użyłem QSocket zamiast socket.h, pobawiłem się trochę QListBox. Postanowiłem, że będę regularnie rozwijał ten program. I tak oto, po poprawieniu masy błędów i problemach z wspominanym QListBox, wydałem wersję 0.1, której funkcjonalność ogranicza się na razie jedynie do wysyłania SMS-ów i możliwości skorzystania z (manualnie jeszcze tworzonej) książki telefonicznej. Stworzyłem już jednak „listę życzeń” TODO, która w obecnej wersji wygląda następująco:

  • usunięcie dolnego paska zmiany rozmiaru,
  • usunięcie możliwości maksymalizacji,
  • logowanie wysłanych SMS-ów do pliku historii (jako opcja zależna od użytkownika),
  • dodanie opisów do elementów (podpowiedzi),
  • walidacja numeru,
  • edytor książki telefonicznej,
  • przejście TAB-em to kolejnych pól i przycisków.

To na razie tyle, po napisaniu tych opcji nadam projektowi numer wersji 0.2. Oczywiście, czekam też na wszelkie sugestie, które można zgłaszać w komentarzu do tego wątku, lub – jeśli komuś tak wygodniej – poprzez e-mail. Będę na bieżąco aktualizował powyższą listę.

Projekt powstaje oczywiście na licencji GNU GPL, ale po to, aby ktoś mógł sobie w przyszłości podejrzeć jego kod i być może się czegoś nauczyć, a nie po to, aby można było się wylansować na moich błędach (co już się zdarzało). Naprawdę – proszę o wyrozumiałość i konstruktywną krytykę, jestem otwarty na wszelkie propozycje. 🙂


A oto linki do poszczególnych wersji programu:

Kod źródłowy – sms-0.1.tar.bz2

Binaria dla Linuksa (bez bibliotek) – sms-0.1-bin.tar.bz2


Brak tam jeszcze wersji skompilowanej statycznie (wie ktoś, jak to zrobić dla Qt?) oraz wersji dla Windows. Tę drugą próbowałem wykonać, jednak dostaję błąd przy kompilacji. Gdyby komuś się to udało – proszę o kontakt.

I na koniec screen dla patrzących. 🙂

Z góry dziękuję za wszelkie sugestie i pomysły!

Politechnika Lubelska

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Dzisiaj potwierdziłem chęć studiowania na tej uczelni, na informatyce. I od razu mi się nasuwa pytanie: czy ktoś z Joggerowców (oprócz Ktosia) chodzi na tą uczelnię? Nieważne, na jaki wydział, po prostu na którykolwiek. Chciałbym wiedzieć, czy joggerowe „community” i tam ma przedstawicieli. 😉

Jeżeli tak, to prosiłbym o zostawienie śladu w komentarzu. Z góry dzięki.

Dostałem się na studia! :)

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Pomimo tego, że dzisiaj piątek 13-go, to jednak sprawdza się moja dewiza – trzynastka przynosi mi szczęście. 🙂 Najpierw prawko zdane 13 września, potem bodajże 13 października jego odbiór, 13 numer ławki na maturze z matematyki. A teraz?

A teraz dowiaduję się, że się dostałem w pierwszej turze na Politechnikę Lubelską, wydział Elektrotechniki i Informatyki, kierunek informatyka. Studia dzienne. 😀 Nie ma nic lepszego, niż ujrzenie takiego ekranu z rana:

Blip

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Długo się opierałem, ale dzisiaj założyłem – chodzi o tytułowego Blipa.

Opierałem się, ponieważ uważałem (i nadal częściowo uważam), że to pozerskie. Dlaczego? Bo jaki jest sens w pisaniu na komputerze tego, co się robi? Rozumiem, gdy się jest na rozjeździe albo poza domem, to po to, aby innych poinformować o tym, gdzie się obecnie jest (może akurat czytający wybiera się w to samo miejsce?).

Adres mojego blipa to:

http://beta.blip.pl/dandys/blog
Oprócz tego, w panelu po prawej stronie widnieje sekcja „BLIP”, w której pojawiają się trzy ostatnie wpisy dokonane przeze mnie. Dzięki temu bez śledzenia czy subskrybowania mojego blipa każdy może się dowiedzieć, gdzie jestem (jeżeli oczywiście nie ma mnie w domu – blipa aktualizuję tylko, gdy jestem poza domem).

Za napisanie tej sekcji dziękuję serdecznie szlomo. Kawał dobrej roboty (tylko dlaczego blip nie oferuje domyślnie czegoś takiego?)! Przy okazji pozwolę sobie na reklamę jego serwisu (skryptu?) służącego do ściągania plików z YouTube, Wrzuta.pl, Metacafe.com, Onet.pl, Interia.pl, Gazeta.pl, Streemo.pl i wielu, wielu innych.

Link do strony: http://www.mm5.pl

Tchórzostwo zwyciężyło!

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Podczas, gdy digg.com powoli kona, na naszym wykopie wygrało znane już wcześniej tchórzostwo. Ledwo użytkownicy zdołali dodać 14 komentarzy do tego wykopu, a już administratorzy zablokowali do niego dostęp. Ale to nie pierwszy raz, gdy admini ww. serwisu chowają głowę w piasek – po wykryciu buga każdy wykop zostaje usunięty z głównej, poprawiany jest dopiero, gdy zacznie się masowe jego wytykanie (taki błąd ujawnił kiedyś szlomo).

Rozumiem, że to ich serwis i mogą sobie robić z nim co chcą. Ale po co chwalą się, że to serwis web-2.0, skoro łamie on podstawowe zasady tego typu serwisów?

Przykre jest też to, że gdyby skradziono moją własność intelektualną i upowszechniono na wykopie, to wypięli by na mnie dupę, odwołując się do regulaminu („redakcja nie odpowiada za treści (…)”). Jednak gdy w grę wchodzi strach przed sprawą w sądzie ze strony kogoś, kto może im zagrozić, to zaczynają się właśnie takie działania. No cóż, gratuluję odwagi administratorom. Coraz częściej myślę też nad przerzuceniem się na inny serwis tego typu, w którym administratorzy reagowaliby na sygnały użytkowników (zamiast ich wyzywać i kłamliwie się tłumaczyć), oraz który byłby wolny od cenzury prewencyjnej.

Nowy sklep z oprogramowaniem Open Source!

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Zapraszam wszystkich do „następcy” niedawno upadłego serwisu AsseQ.pl – jest nim sklep LinuxMarket.eu. Zainteresowani znajdą w nim najpopularniejsze dystrybucje Linuksa, realizowane w czasie krótszym niż 24 godziny, a także każde inne (włączając oprogramowanie) – za pośrednictwem formularza kontaktowego. Ceny konkurencyjne, schludne i estetyczne płyty oraz opakowania.

Zapraszam wszystkich i życzę udanych zakupów! 🙂

Dezanonimizacja internetu

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Przeglądając główną stronę Joggera natknąłem się na pewien wpis. Natchnął mnie on do rzadko poruszanego tematu: kwestii anonimowości w sieci.

Zobaczcie, ile spraw uklarowałoby się we współużytkowaniu internetu, gdyby nie było trolli (lub zamiennie: „dzieci neostrady”) i innych „odważnych” gimnazjalistów, którzy leczą swoje kompleksy przez negatywny wpływ na społeczności i serwisy internetowe; gdyby maile, które odbieracie od nieznajomych, były opatrzone pełnymi danymi osobowymi nadawcy; gdyby osoby spoza Twojej listy kontaktów nie mogły Cię podpuścić w związku ze swoją tożsamością. Prawda, że byłoby pięknie?

Wbrew pozorom, wykonaniu paru z tych postulatów nie jest takie trudne. Wystarczy wprowadzić w życie to, co już dawno było planowane – konieczność okazania dowodu tożsamości do rejestracji usług internetowych, jak konta e-mail, internetowe oraz sieci komunikacyjnych. Jednak jest grupa osób, które podnoszą oburzenie w przypadku powrotu takiego tematu w jakimś większym serwisie lub nawet polityce. Dlaczego to robią?

Cóż, tłumaczą się wolnością i nieskrępowanym charakterem internetu. OK, ale dlaczego w takim razie te same osoby narzekają na spam? Przecież – skoro każdy ma prawo zachować tu anonimowość – można wysyłać co komu się tylko podoba.

Zakładam oczywiście, że dane podane przy rejestracji byłyby dostępne, np. w nagłówkach e-maili czy katalogu publicznym. W ten sposób nie byłoby nieporozumień czy niedomówień, a także oszustw. Bo bardzo nie lubię zakłamania i tworzenia sobie wizerunku tam, gdzie nie ma możliwości fizycznego poznania danej osoby.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.