Wszystko zaczęło się wczoraj. W godzinach porannych media dostarczyły desperacki akt Eugeniusza Kłopotka z PSL przeciw Julii Piterze. Nagle (bo wcześniej nic złego z ust działaczy PSL na jej temat nie słyszałem) Kłopotek zarzuca jej zwykłe nieróbstwo, po czym żąda informacji na temat spraw, którymi się aktualnie zajmuje. Osobiście, znając sprzedajność PSL-u, odebrałem to jako zapowiedź jakiejś akcji skierowanej w tę partię. W końcu Julii przydałoby się coś widowiskowego, co pokazałoby ludziom, że jednak nie obija się za państwowe pieniądze.
W czasie, gdy czytałem tę depeszę nie wiedziałem jeszcze o tematyce wczorajszego programu „Teraz my!”. Otóż okazało się, iż Julka bardzo sprytnie postanowiła posłużyć się TVN-em. Zorganizowana została prowokacja:
Sprawa jest skandaliczna. Jednak ma też dwie strony i wiele sprzeczności. Po pierwsze – bardzo dobrze, iż nepotyzm w PSL-u został udokumentowany. Tylko dlaczego nie zajęła się tym CBA czy choćby ww. Julia Pitera? Owszem, ta ostatnia pokazała się w roli „mentora” w programie „Teraz my!”, jednak nie przyłożyła nawet ręki do zbadania tej sprawy. Kolejna sprawa – dlaczego TVN wkroczyła w walkę z jaśnie nam panującym koalicjantem? I jeszcze jedno – w całej sprawie dostaje się też TVN-owi. Jest to oczywiście śmieszna obrona PSL-owców (padają takie wypowiedzi, jak „Załatwiam pracę znajomym bo moją dewizą jest pomagać”), jednak chyba nikt nie wierzy w to, że TVN daje się obrzucać bezinteresownie? Tym bardziej, iż chodzi o dezintegrację koalicji, którą tak przecież kochają.
Podsumowując – pochwalam działanie TVN-u, lecz nie rozumiem pobudek, dla których to zrobili. I bardzo możliwe, że dowiemy się o nich w najbliższym czasie. Ostatni raz takie złe przeczucie miałem w sprawie publikacji w TVN-ie filmu o Maleszcze pt. „Trzech kumpli”. I wtedy się nie pomyliłem.
