Demencja starcza powraca

UWAGA! Ten wpis ma już 16 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Po Władysławie „Niewieście frustratom” Bartoszewskim, na łeb rzuciło się kolejnemu osobnikowi z zacnego grona autorytetów PO. Oto słowa, które wymamrotał dzisiaj Andrzej Wajda:

– To jest wojna domowa, to jest walka o wszystko! (…) Mamy przyjaciół w TVN, wspiera nas też druga prywatna telewizja.

Poprzednik ww. pana, o którym wspomniałem na początku wpisu, również nie podjął leczenia:

Sekretarz stanu w Kancelarii Premiera RP Władysław Bartoszewski sugerował, że Jarosław Kaczyński ma doświadczenie tylko w hodowaniu „zwierząt futerkowych”, w przeciwieństwie do Komorowskiego, który jest ojcem pięciorga dzieci. – Ja jako bezpartyjny wesoły staruszek mogę tak mówić i będę sobie mówić – stwierdził. Przekonywał, że do „ostatniego tchu” będzie „głosił potrzebę powołania Komorowskiego (na prezydenta), aby Polska nie zeszła w opinii świata na miejsce między Grecją a Bułgarią i Rumunią pod względem stabilizacji, zaufania, szacunku, możliwości”.

Pamiętajcie jednak, że najważniejsze teraz jest to, by nie wykorzystywać katastrofy do jej celów kampanii! Reszta może zostać bez zmian.

Pełna mobilizacja

UWAGA! Ten wpis ma już 16 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Widać sondaże – mówiące o tym, że już niebawem Kaczyński prześcignie Komorowskiego – nie pomogły na zmianę tzw. „nastrojów społecznych”. Trzeba więc uruchomić wszystkie siły „do walki z IV RP”, znane z poprzednich wyborów. Przodownikiem tych działań jest oczywiście Agora. I tak oto – oprócz rezygnacji z audycji Igora Janke w TOK FM, przyszedł czas na wznowienie „niezależnego” komiksu internetowego Chomiks.com. Jak żenujące jest to wznowienie, można zobaczyć chociażby po pierwszym „odcinku”. No, ale skoro nie można drogami oficjalnymi, to chociaż tak trzeba siać ferment.

Kolejna sprawa warta odnotowania – Janusz Palikot zmienia wizerunek. „Janusz Palikot umarł 10 kwietnia” – napisał na swoim blogu. Aż chce się dodać – „misja zakończona, przegrupować się!”.

Media już się otrząsnęły

Mija miesiąc od katastrofy w Smoleńsku. Z wielkich zapowiedzi zmian w polityce i w mediach nic nie wyszło.

UWAGA! Ten wpis ma już 16 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Mija miesiąc od katastrofy w Smoleńsku. Z wielkich zapowiedzi zmian w polityce i w mediach nic nie wyszło.

Pierwsza była polityka – tego raczej się spodziewaliśmy. Osobiście jednak, jako odbiorca mediów państwowych, chyba dałem się nabrać, że reguły panujące na przykład w radiowej „Trójce” przeniosą się na inne media. No cóż, byłem głupi.

Dzisiaj, równy miesiąc po tych tragicznych wydarzeniach, z rana powitały mnie dociekania redaktorzyn Agory, którzy zastanawiają się, skąd w tle przemawiającego wczoraj Jarosława Kaczyńskiego wzięło się pianino. „Śledczy” Wyborczej klatka po klatce przeglądali przemówienie w poszukiwaniu nie tylko (bo to oczywiste) elementów kampanii wyborczej JK, ale także zbierali informacje od swoich tajnych współpracowników wiernych czytelników, skąd się wzięło pianino. O dziwo – znaleźli!

I kolejne doniesienie, tym razem po moim powrocie z uczelni – pilot felernego Tu-154 MIAŁ UPRAWNIENIA DO LĄDOWANIA W MGLE! Po takiej informacji jestem już spokojny o wszystko i dumny, że samolot z najważniejszymi ludźmi w kraju pilotuje profesjonalista z wymaganymi do tego uprawnieniami. W związku z tym, proponuję zarzucić wszelkie podejrzenia i się rozejść – śledztwo prowadzą i koordynują zawodowcy. W końcu chcieliśmy odpowiedzi na kluczowe pytania, to je mamy. Nic więcej nie powinno nas zajmować.

UPR popiera Jarosława Kaczyńskiego

UWAGA! Ten wpis ma już 16 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Ciężko było mi w to z początku uwierzyć, jednak przekaz jest prosty:

„Lubelski” UPR (a konkretniej: odłam UPR-u pod wodzą Magdaleny Kocik) poparł Jarosława Kaczyńskiego w walce o fotel prezydenta. Miły gest, biorąc pod uwagę, że UPR Stanisława Żółtka („korwinowski”) po bardzo taktownym zachowaniu w czasie ostatniej żałoby narodowej, przeszedł do kolejnej – tym razem już idiotycznej – linii walki. Linię tą wyraźnie pokazuje ten klip, w którym UPR-WiP-owcy podniecają się reakcjami ludzi na składanie podpisów dla kandydata zbierającego je tuż obok – Jarosława Kaczyńskiego. Cóż – niektórzy już się przejechali na próbie podpięcia się pod elektorat PO, szkoda byłoby, żeby UPR powtórzył ten „wyczyn”. Zwłaszcza, że w jego szeregach jest bardzo wielu publicystów, których cenię.

Pytania

UWAGA! Ten wpis ma już 16 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Wczoraj trafiłem na sondaż, w którym PiS przegrywa z PO zaledwie sześcioma punktami procentowymi, co jest wynikiem dość „zdumiewającym” przeciętnego odbiorcę mediów. Sondaż ten został wykonany na zlecenie TVN – przekornie więc zacząłem się zastanawiać, o co chodzi. I przypomniałem sobie podobną sytuację z poprzednich wyborów prezydenckich (być może ktoś je jeszcze pamięta). Jest to standardowa zagrywka mediów, gdy szacują, że różnica poparcia między naszą kochaną Platformą Obywatelską jest niebezpiecznie mała w stosunku do PiS-u (albo nawet ten pierwszy delikatnie wygrywa). Wtedy robi się to, co mogliśmy zobaczyć we wczorajszych „Faktach” – zwarcie szyków elektoratu PO przez „postraszenie” ich realną szansą na wygraną PiS-u. Jednak ostatnie sondaże dotyczą przecież poparcia dla partii politycznych, nie zaś dla kandydatów na prezydenta poszczególnych partii. Moim zdaniem, zastosowano pewne „przesunięcie”. Bo kto uważa, że PiS naprawdę osiągnąłby choć zbliżony wynik w wyborach parlamentarnych do tego podanego przez TVN?

Za to wynik wyborów prezydenckich nie jest już tak pewny. Uśpiony elektorat PiS-u został zmobilizowany jak nigdy, co w konfrontacji ze słabym kandydatem PO „napawa strachem” włodarzy tej partii (i media widocznie też).

Dlaczego więc sondaże są niemal dokładnie odwrotne? Ukazują niemożliwy niemal sukces PiS-u w wyborach parlamentarnych oraz znikome szanse na prezydenturę Jarosława Kaczyńskiego (według sondażu, JK otrzymałby trochę ponad połowę głosów Komorowskiego). Dla mnie pytanie z początku tego akapitu jest retoryczne – w końcu skoro „nastroje społeczne” nie pozwalają na merytoryczną czy niemerytoryczną debatę, to trzeba się ratować innymi sposobami.

PS: Jarosław Kaczyński będzie kandydatem PiS-u na prezydenta. Wiem, że oficjalna decyzja dopiero w poniedziałek, jednak na dzień dzisiejszy moje źródła się nie mylą. I nie sądzę, by przez weekend się to zmieniło, chyba, że zdarzy się jeszcze coś złego.

Jak podsumować rząd Tuska?

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

To proste – wystarczy w serwisie informacyjnym co godzinę… pytać poszczególnych ministrów, czego dokonali. I nie ograniczać dodatkowo ułańskiej fantazji rozmówców, ot – zadać ogólne pytanie i wysłuchać odpowiedzi.

Tak to przynajmniej wygląda w Agorze. W godzinach porannych, na antenie Radia Złote Przeboje, co godzinę można było słyszeć innego ministra, który wynurzał się swoimi osiągnięciami (czyli najczęściej tym, co będzie dopiero zrobione).

Janusz Korwin-Mikke odchodzi z UPR-u

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Jednak po kolei. Wczoraj odbył się konwent tej partii, którego fragmenty można obejrzeć tu i tu. Konwent ten był już na pierwszy rzut oka „gorący”, a ostatecznie skończył się odejściem z partii Janusza Korwin-Mikkego i wyraźnym podziałem wewnątrz samego UPR-u.

Nie znam zbyt wielu szczegółów, ale z tego, co mogłem usłyszeć w ww. fragmentach, to nie jest dobrze. Prezes UPR – Bolesław Witczak przyznał sobie 24 tys. zł wynagrodzenia na okres 4 miesięcy kampanii wyborczej, nie informując o tym odpowiednich osób w UPR. Dodatkowo pobrał z kasy partii 16 tys. zł „na dojazdy” do okręgów wyborczych. Do tego doszło wiele innych spraw, o których mówią pozostali prelegenci.

Reakcje członków UPR są jednoznaczne – wiele osób sprzeciwia się działaniu prezesa UPR, zaś na samym konwencie był co chwilę wyśmiewany.

Z relacji jednego z przemawiających na konwencie wynika również, że JKM nie jest sam w krytyce finansowych „zagrań” prezesa Witczaka – negatywny stosunek do nich ma także Stanisław Michalkiewicz.

Nie jestem miłośnikiem UPR-u, jednak cenię wiele osób z tej partii. I trzeba przyznać, że bez takich osób, jak JKM czy Michalkiewicz, ta partia po prostu nie istnieje. Bo pomimo „blokady medialnej”, to te dwie osoby skutecznie się do mediów przebijały (swoją drogą, że rzadko) i są rozpoznawalne przez rzesze osób. Co jednak czeka UPR teraz, bez JKM i – pewnie w niedługiej przyszłości – Michalkiewicza?

Zaskakujące media

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

To, co dzieje się w mediach po wyjściu na jaw afery hazardowej, mocno mnie zaskoczyło. I co ciekawe – pozytywnie.

Do tej pory, cokolwiek kompromitującego dla rządu nie wyszłoby na jaw, to był to w mediach mainstreamowych temat na co najwyżej 2-3 dni, zaś jeśli był poruszany później, to tylko w ripostach do ripost na łamach gazet. Po wszelkich aferach znajdował się momentalnie temat zastępczy, który momentalnie podchwytywały media, zaś o poprzedniej sprawie mówiła już tylko opozycja na swoich konferencjach prasowych, których raczej mało kto słucha, zaś poseł Karpiniuk zbywał tego typu wydarzenia, pokazując z ironicznym uśmieszkiem palcem na wynurzających się polityków opozycji – w końcu oszołomy, ciągle rozdrapują sprawę sprzed tak dawna (tygodnia?), a przecież „my musimy zajmować się sprawami realnymi, dla dobra Polaków”.

Jednak to, co widzę od paru dni w mediach, przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Nic nie pisałem do tej pory o aferze hazardowej, bo myślałem, że przeminie ona standardowo po kilku dniach, zwłaszcza, gdy Tusk – typowo dla siebie – zdymisjonował głównych bohaterów afery i już miał mówić, że przecież nie ma problemu, bo ww. osoby są już poza rządem. No właśnie – miał mówić, ale coś nie wyszło. Media nie poszły na standardowe teksty bagatelizujące aferę, zaś ludzie nie złapali się na sondaż pospiesznie zamówiony przez TVN24 (w którym to PO jeszcze nie straciła ani punktu procentowego, ponieważ był to drugi dzień od ujawnienia afery).

Wczoraj trochę szperałem w poszukiwaniu materiałów o całej aferze, chodziło mi zwłaszcza o publicystykę. Trafiłem na masę artykułów i programów telewizyjnych. Jednym z nich był ostatni odcinek programu „Tomasz Lis na żywo”, którym byłem zszokowany. Pierwszy raz widziałem program, w którym publiczność śmiała się z kpiną z bzdur opowiadanych przez posła Karpiniuka, zaś klaskała po wypowedziach posła Brudzińskiego. Na końcu całość dopełniła sonda, w której bodajże 67% głosujących opowiedziało się za komisją śledczą ws. afery hazardowej, którą tak bardzo zbagatelizować próbował obecny w studiu poseł PO.

Tendencje w mediach są obecnie raczej przeciw rządowi. Nie powiem, żeby mnie to nie podbudowało, bo w ostatnim czasie polityka zaczęła mnie żenować tą ciągłą „wspaniałością rządu mimo wszystko” i odpornością mediów na argumenty. Ciekaw jestem, co z tego wyjdzie, bo pierwszy raz w Polsce media są aż tak mocno w opozycji do rządu PO.

I tylko media Agory wydają się być jakoś odcięte od rzeczywistości, bo od kilku dni nie słyszałem w nich o samej aferze, a zamiast tego forsują linię PO – że wszystkiemu winien Kamiński z Kaczyńskim, którzy uknuli spisek. Do tego w ich radiu jakieś żałosne żarty nt. agenta CBA (w ilości kilku na godzinę). Ale media agorzane nigdy nie słynęły z obiektywizmu, więc czy jakikolwiek myślący człowiek da się im ogłupić?

Będzie o Polańskim

UWAGA! Ten wpis ma już 17 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Ktoś tu zdrowo upadł na łeb. Ledwo dowiedzieliśmy się o przymusowym kastrowaniu chemicznym pedofilów, a już dzisiaj ze świata „kultury, sztuki i polityki” dobiegają zupełnie sprzeczne doniesienia. Otóż schwytano Polańskiego, „artystę”, który w wieku lat 43 wydupczył 13-latkę. Po ugodzie zawartej z sądem, zbiegł, i od 1977 unika terytorium Stanów Zjednoczonych. Cóż, każdy praworządny człowiek powinien się cieszyć z faktu, iż nareszcie przyszedł czas na tego starego cwaniaka i pedofila. W takiej chwili powraca człowiekowi wiara w to, że gdzieś tam w świecie może być jeszcze normalnie, i gdzie przynależność do jakiejś elitki nie zwalniają od kary, a i ponad 30 lat od popełnienia czynu karalnego, sprawa się nie przedawnia. Jednak słuchając dzisiejszych doniesień, miałem wrażenie, że muszę być widocznie idiotą, bo w radiowym serwisie informacyjnym nie było mowy o choćby jednym zdaniu, które nastrajałoby pozytywnie. Wręcz przeciwnie – news miał charakter skandalu. No bo jak można tak brutalnie potraktować tak wielkiego ARTYSTĘ?

Jednak z każdą godziną jest coraz gorzej. A to dowiaduję się, że aktorzyny bronią Polańskiego, potem, że prezydent zastanawia się nad interwencją w jego sprawie, a niedawno, że polski minister spraw zagranicznych – Radosław Sikorski – będzie negocjował z Amerykanami.

Paranoja. I hipokryzja. Bo naprawdę nie wiedziałem, że polscy politycy wykażą się aż taką „odwagą” w czasach, w których największym wrogiem publicznym są właśnie pedofile (i pijani kierowcy, ale to swoją drogą).

Cóż, liczę tylko, że Polańskiego przejmie polskie sądownictwo, i zostanie on pierwszą osobą, na której wykonano chemiczną kastrację. I to najlepiej przy kamerach. W końcu jak zbijać kapitał polityczny, to zbijać, nieprawdaż?