Oniemiałem

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Gdybym przeczytał ten tekst bez komentarza i nie znając autora, to jednoznacznie bym określił, że pochodzi z jakiegoś Urbanowskiego szmatławca (jak „Nie!” albo „Fakty i mity”):

Nie uwłaczając nikomu, to, Panie Premierze, na Jasnej górze stała przed Panem Polska na zasiłku, Polska najmniej twórcza, Polska nie umiejąca produkować bogactwa, Polska niewykształcona, Polska zaściankowa, Polska nieprzygotowana do stawienia czoła wyzwaniom współczesności, Polska zabobonna, Polska czerpiąca swą siłę do przetrwania z chorobliwej nienawiści do wszystkiego co czyste, szlachetne i mądre, Polska, którą podzieli się wedle własnego życzenia, Polska mentalnie zakorzeniona w komunizmie, Polska, która za Polskę nigdy się nie biła, Polska, budująca dla Polaków małe, krzywe i szare domy, Polska, nie potrafiąca nawet wybudować gładkiej szosy, Polska rozkradająca własność prywatną i publiczną, Polska z pochodów na 22 lipca, Polska szmalcowników i donosicieli, Polska podła i głupia.

Kto taki to napisał? Jacek Pałasiński, TVN24. Brak mi nawet słów, żeby to skomentować.

Link: http://www.tvn24.pl/1398248,51,0,0,1,blog.html

Riddle bardziej angielski niż Angole

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Z nudów przeglądam niektóre twittery i zatrzymałem się na jednym, riddle’owym. Muszę przyznać, że takich kwiatków dawno nie widziałem. Np. to:

Co znaczy owo „invitishuns”, Bóg jeden raczy wiedzieć, bo – co ciekawe – nawet Google nic nie zwraca dla tego hasła (oprócz – rzecz jasna – tego paszkwilu). Wiem, wiem – chodzi o zaproszenia, ale czyż – tak, jak pisałem w tytule – nasz gooru nie próbuje być w tym swoim „slangu” bardziej angielski od Anglików?

Tym bardziej wydaje mi się to niezrozumiałe, ponieważ sam Riddle pisze, że twittera prowadzi m.in. dla podszlifowania angielskiego. W świetle całego twittera to jest tam więcej slangu niż poprawnej angielszczyzny i jeszcze nie widzałem osoby, która przez slang efektywnie podszlifowała swój angielski. O drugim kwiatku („has” zastosowane do pierwszej osoby l. poj.?!) nie chce mi się nawet pisać.

Tak próbuję podsumować, ale mi się odechciewa. W końcu czego się można spodziewać po osobie, która propaguje słuszny jedynie cel prowadzenia twittera – czyli pisanie o CSS, itp., z lansowaniem się w międzyczasie. A Ci, którzy piszą o tym, co aktualnie robią (czyli właśnie realizują główne założenie twittera), to ciemnogród, za który nasz biedny Riddle tłumaczyć się musi przed zachodem! Bo przecież ogólnie wiadome jest, że nie dorośli do prowadzenia tak poważnego przedsięwzięcia.

I to by było na tyle.

Politechnika Lubelska

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Dzisiaj potwierdziłem chęć studiowania na tej uczelni, na informatyce. I od razu mi się nasuwa pytanie: czy ktoś z Joggerowców (oprócz Ktosia) chodzi na tą uczelnię? Nieważne, na jaki wydział, po prostu na którykolwiek. Chciałbym wiedzieć, czy joggerowe „community” i tam ma przedstawicieli. 😉

Jeżeli tak, to prosiłbym o zostawienie śladu w komentarzu. Z góry dzięki.

Dostałem się na studia! :)

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Pomimo tego, że dzisiaj piątek 13-go, to jednak sprawdza się moja dewiza – trzynastka przynosi mi szczęście. 🙂 Najpierw prawko zdane 13 września, potem bodajże 13 października jego odbiór, 13 numer ławki na maturze z matematyki. A teraz?

A teraz dowiaduję się, że się dostałem w pierwszej turze na Politechnikę Lubelską, wydział Elektrotechniki i Informatyki, kierunek informatyka. Studia dzienne. 😀 Nie ma nic lepszego, niż ujrzenie takiego ekranu z rana:

Dlaczego to nie działa?

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego w poniższym kodzie podświetlony warunek nie wykonuje się? Chodzi mi o przypadek, gdy str2 nie zostanie znalezione w str1. Mimo tego, że według dokumentacji funkcja strstr() powinna zwracać NULL.

#include 
#include 

using namespace std;

int main()
{
char str1[80], str2[80];
char *ptr;

cout << "Wpisz tekst do przeszukania:";
cin >> str1;

cout << "Co mam wyszukac?";
cin >> str2;

ptr = strstr(str1, str2);
cout << "Znalazlem: " << '\'' << str1 << '\'' << " w ";
cout << '\'' << str2 << '\'' << '\n';
cout << ptr;
if(ptr==NULL) cout << "Nic z tego!"; // highlight
return 0;
}


Dandys IM v0.1 :)

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Ostatnimi czasy z nudów wziąłem się wreszcie za naukę socketów w C++. Miałem to już zrobić na początku maja, mam nawet wydrukowane samouczki, jednak myślę, że to właśnie one mnie do tego zniechęcały. A to nie był← pisane pod kątem C++, a to były zbyt obszerne i za dużo w nich było teorii. Dopiero kolejne poszukiwania (bodajże przedwczorajsze) naprowadziły mnie na właściwy trop. I tak oto, aby poznać sockety w praktyce, postanowiłem napisać sobie pseudokomunikator – Dandys IM. 😉

Póki co ma on tylko funkcję serwera (klienta mi się dopisać nie chciało, dlatego robi z niego teraz Telnet) i parę błędów (m.in. taki, że wiadomości pojawiają się czasem dopiero po wysłaniu wiadomości przez nas), ale mi to wystarczyło, żeby się przekonać, jak to fajnie, gdy mój pierwszy program z socketami potrafi porozumiewać się ze światem. 🙂

Niżej zamieszczam źródełko programu, jak komuś się chce, to wiadomo, co robić (nie wiadomo? no to: g++ socket_server.cpp -o socket_server). Jakby komuś się aż tak nudziło i poprawił buga, o którym pisałem, to proszę o kontakt.

I na koniec podziękowania dla testerów, których to często nękałem ostatnio:

Dzięki chłopaki za czas!

I oczywiście dokumenty, z których korzystałem przy nauce. Polecam ściągnięcie obydwu, wydrukowanie i parę godzin analizy.

 

Największe hity lat 80-tych

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Muzyką z lat 80-tych interesuję się już przeszło 4 lata, chociaż jest to okres, w czasie którego stałem się świadomy swoich upodobań muzycznych, bo sama muzyka z tamtych lat grała mi w duszy niemal od urodzenia.

Z nudów postanowiłem więc przejrzeć moją kolekcję i wybrać kilkadziesiąt utworów, które – według mnie – tworzą esencję muzyki lat 80-tych (i początków 90-tych). Lista jest długa i posortowana według notowań, które na szybko przydzieliłem każdemu utworowi tej listy. Większość z nich pewnie każdy z Was zna lub gdzieś kiedyś słyszał. Problem może być z utworami oznaczonymi mniejszą liczbą gwiazdek od pięciu. Jednak każdy utwór z tej listy mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kogo kręci starsza muzyka, chociaż nie aż tak wiekowa, jak Rock&Rollowe kawałki lat 70-tych i szlagiery lat 60-tych.

Zaznaczam przy tym, że znajomość utworów oznaczonych maksymalnymi notowaniami na tej liście (5 gwiazdek) jest obowiązkowa!

A oto i lista:

Wyniki matury

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Nie będę się rozpisywał, wkleję świadectwo. 😉

Gwoli wyjaśnienia: pieczęć, numery świadectwa i podpis zamazałem, żeby jakiemuś idiocie nie przyszło do głowy (via Google) skopiować jej w niecnych celach.

Blip

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Długo się opierałem, ale dzisiaj założyłem – chodzi o tytułowego Blipa.

Opierałem się, ponieważ uważałem (i nadal częściowo uważam), że to pozerskie. Dlaczego? Bo jaki jest sens w pisaniu na komputerze tego, co się robi? Rozumiem, gdy się jest na rozjeździe albo poza domem, to po to, aby innych poinformować o tym, gdzie się obecnie jest (może akurat czytający wybiera się w to samo miejsce?).

Adres mojego blipa to:

http://beta.blip.pl/dandys/blog
Oprócz tego, w panelu po prawej stronie widnieje sekcja „BLIP”, w której pojawiają się trzy ostatnie wpisy dokonane przeze mnie. Dzięki temu bez śledzenia czy subskrybowania mojego blipa każdy może się dowiedzieć, gdzie jestem (jeżeli oczywiście nie ma mnie w domu – blipa aktualizuję tylko, gdy jestem poza domem).

Za napisanie tej sekcji dziękuję serdecznie szlomo. Kawał dobrej roboty (tylko dlaczego blip nie oferuje domyślnie czegoś takiego?)! Przy okazji pozwolę sobie na reklamę jego serwisu (skryptu?) służącego do ściągania plików z YouTube, Wrzuta.pl, Metacafe.com, Onet.pl, Interia.pl, Gazeta.pl, Streemo.pl i wielu, wielu innych.

Link do strony: http://www.mm5.pl

Darmowe zakwaterowanie!

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Gdy przeglądam nagłówki RSS IAR-u, to jednoznacznie nasuwa mi się pewien pomysł. Otóż proponuję zorganizować pielgrzymkę do pałacu prezydenckiego. Najchętniej widziałbym w niej osoby, które chronicznie narzekają na swoje zarobki albo nie chce im się robić. Mile widziani także Ci, którzy chcieliby pracować w Polsce i zarabiać europejskie stawki.

To musi wypalić! Obsiądziemy podłogę w pałacu prezydenckim – takich warunków nikt z Was nie ma w domu. Będzie nas na tyle dużo, żeby się nie nudzić.

Oczywiście na wszelki wypadek weźmiemy coś do jedzenia i zapas kosmetyków na parę dni. Ale gdy nam się spodoba, to oczywiście nie ma problemu, bo poprosimy innych o dostarczenie nam niezbędnych środków kurierem.

Mam w uwadze, że mogą nam odmówić ich dostarczenia (to będzie jedyne utrudnienie tego darmowego zakwaterowania). Jednak wtedy zadzwonimy po wsparcie po innych ludzi, którzy byliby chętni na takie wakacje. O, przepraszam – źle się wyraziłem – nawet dzwonić nie musimy, bo będzie nas obsługiwać na zewnątrz telewizja. Zrobią dla nas wszystko – wystarczy, że im powiemy parę zdań bełkotu o zagrożeniu demokracji w Polsce.

Na pewno z biegiem czasu przybędzie chętnych na te darmowe wakacje, dlatego w planie wycieczki przewidujemy zaproszenia dla naszych znajomych, którym również nie chce się robić lub przyzwyczaili się do socjalizmu z czasów PRL-u (może zamiast górników zaprosimy stoczniowców?).

Wycieczka zakończy się rozmową z prezydentem RP, jednak aby nie palić za sobą mostów oraz umożliwić sobie powtórkę z tych wakacji na przyszłość, nie osiągniemy zgody. Należy przy tym obowiązkowo unikać kompromisu! Gdyby – nie daj Boże – został osiągnięty, musielibyśmy wrócić do pracy, a to już byłaby przesada! Dlatego najlepiej stawiać warunki nie do wypełnienia. W końcu kiedyś muszą się ugiąć.

(a jeśli się nie ugną?)