Ruscy chcą kontrolować

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

„Tarcza jest wymierzona w Rosję”

Ławrow nie pomylił się w ani jednym słowie. Nawet niejako przyznał się do tego, że Rosja chce trzymać rakietową pieczę nad Europą, „na wypadek wszelki”. No bo czym innym mogą być następujące słowa?:

Amerykański system obrony przeciwrakietowej nie jest wymierzony przeciwko „hipotetycznym zagrożeniom” ze strony Iranu, lecz Rosji

System PRZECIWrakietowy w tym cytacie mówi aż za dużo. Skoro – według Ławrowa – system ten nie jest skierowany w potencjalne irańskie rakiety, lecz jest on wymierzony w Rosję, to nie ma innej możliwości, jak ewentualne wystrzelenie rakiet w państwa europejskie przez Rosjan.

Ale ludziom robi się teraz wodę z mózgu, jaka ta tarcza zła i że w ogóle po jej zamontowaniu to będziemy mieć w Polsce początek europejskiego poligonu. Więc jeszcze dla nieuświadomionych: tarcza przeciwrakietowa ma charakter defensywny! I nieważne, jak bardzo by to poplątał TVN czy sam Tusk. Najgorsze tylko, że ten ostatni w imię „miłosierdzia” będzie lizał dupę ruskim jak się da. I do powstania tarczy nie dopuści.

I linki dla cyników:

http://wiadomosci.onet.pl/1659919,12,tarcza_moze_byc_celem_rosyjskich_rakiet,item.html
http://wiadomosci.onet.pl/1659228,11,wysluchamy_rosjan_ale_decyzja_bedzie_suwerenna,item.html

Zrób sobie raport!

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Po co nam komisje śledcze, zapewnianie o apolityczności jej członków, staranny dobór przewodniczącego? Otóż widocznie – po cholerę, ponieważ każdy z nas może powołać siebie samego na przewodniczącego i jedynego członka takiej komisji i sklecić raport. A potem na jego podstawie domagać się usunięcia ze stanowisk określonych osób. Treści prezentowane w raporcie nie muszą być do końca prawdziwe – wystarczy, że są szokujące i politycznie poprawne. Przecież „niezależne media” przyjmą to jako fakt – raport pisała Pitera, z PO! A prokuratura? Niech sobie wyjaśnia.

Swoją drogą, podlinkowany wyżej news wiele wyjaśnia. Po pierwsze to, jaki był cel tworzenia raportu i po co był ten słowotok związany z Kamińskim przy okazji zupełnie niezwiązanej z nim sytuacji – podpalenia samochodu Pitery. Jeżeli ktoś miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, to teraz już wszystko jest jasne:

– Szefem CBA powinna być osoba, która posiada zdolności takie jak Julia Pitera – ocenił Chlebowski. Szef klubu parlamentarnego PO stwierdził także, iż prawdopodobną konsekwencją raportu Pitery, dotyczącego CBA, będzie postawienie zarzutów szefowi Biura Mariuszowi Kamińskiemu.

I jeszcze jeden „smaczek” z ww. newsa. Przyznam szczerze, że dość trudno pomylić „C” na klawiaturze z „S” biorąc pod uwagę położenie obydwu liter na tejże:

Mój błąd dzisiejszego dnia :D

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Stało się – kierowca przepisowy, jakich mało, został zatrzymany. 😀 Otóż wracam sobie dzisiaj ze stancji w Lublinie do domu. W Gościeradowie, 15 km od domu, wyprzedza mnie Ford Mondeo koloru ceglastego, z anteną CB na dachu. Tak – to nieoznakowany radiowóz, kręci się tutaj codziennie. Mondeo odjechało ode mnie na jakieś 600 m, po czym pada pytanie na #19: „Koledzy, jak tam droga na Annopol?” i odpowiedz – „Czysto było do Annopola”. Jako, że wyprzedzało mnie policyjne Mondeo, skorygowałem odpowiadającego: „Na Annopol poleciała >>cegiełka<<„. I odpowiedź: „Ale to chyba nie ta cegiełka, bo ją widziałem na 192”, na co ja bez wahania: „To TA cegiełka, bo mnie przed chwilą wyprzedzała”. I to był mój błąd. 😀

Jadę sobie dalej. Kawał drogi przede mną górka, pierwszy jedzie TIR, drugi jakiś biały samochód i za nim Mondeo. Biały wyprzedza pod górkę, ale Mondeo nie jedzie za nim! Wjechało pod górkę, paręnaście sekund później wjechałem również ja. Wtedy „cegiełka” zwalnia do 40 km/h – wiem, że to podpucha, ale był niezabudowany, linia przerywana, więc śmiało wyprzedzam i jadę przed nimi ok. 70 km/h. Siedzą mi na zderzaku parę kilometrów, aż w Maziarce – 5 km od domu, wyprzedzają mnie i na wyświetlaczu diodowym na ich tylnej szybie wyświetla się „POLICJA – ZA NAMI – POLICE – FOLLOW ME”. Zgodnie z sugestią zatrzymałem się za nimi. ;D

Przedstawili się, poprosili o dokumenty, które im dałem. Jeden z nich sprawdził mi światła: pozycyjne, mijania, kierunki, przeciwmgielne stop. Do tego hamulec pomocniczy. Wszystko OK. To jeszcze trójkąt i gaśnica – są. Otwieramy więc maskę.

Sprawdzili wężyk od filtra, czy nie jest czerwony od opału. Nie był. Pomyśleli trochę dłużej i wymyślili, że mój samochód nie jest tak naprawdę z 1977 roku! Zaczęła się seria pytań, kiedy kupiony, od kogo, itp. Jeden z nich wyraźnie próbował mnie zagiąć (albo podpuścić) mówiąc, że I seria Mercedesów W123 miała prostokątne lampy, dopiero od 1980 roku zaczęto robić okrągłe, jak u mnie. Tymczasem w rzeczywistości jest odwrotnie, co jako pasjonat Mercedesów wytłumaczyłem policjantowi. Ale on się upierał przy swoim, mówiąc przy okazji, że tą serię odpalało się z hebla, a nie kluczyka. Druga głupota, bo ostatnim Mecedesem odpalanym z hebla był W116, co zresztą powiedziałem mu. Na co on odparł, że jego to nie interesuje – biegły oceni. Jak to biegły? No tak, on dzwoni po lawetę. Spytałem więc, kto za to zapłaci, na co odpowiedział, że policja, jeśli wszystko się będzie zgadzało, a jeśli nie, to mam sprawę w sądzie. Auto jest pewne, więc byłem gotowy na lawetę, co jednak utrudniłoby mi dojazd na uczelnię. Sprawdzili jeszcze numer nadwozia z tym wpisanym w dowodzie. Zgadzał się. Młodszy policjant poszedł sprawdzić przez radio moje papiery, a starszy powiedział mi wtedy wprost: „wszystko się zgadza, więc musimy Panu jakoś dokuczyć za to, że nas Pan demaskuje na CB. To wszystko prawda, co Pan mówi o I serii – miałem dwie Beczki i jest dokładnie tak, jak Pan powiedział. Ale – tak, jak mówiłem – musimy Panu jakoś dokuczyć, a że nie ma się do czego przyczepić, to weźmiemy je na lawetę – ja za to nie zapłacę, Pan też, ale samochód z głowy na 3 tygodnie będzie Pan miał.”. Jeszcze chwilę wymieniłem z nim parę zdań i poszliśmy do samochodów. Po paru minutach przyszedł młodszy z dokumentami i powiedział: „Jest Pan młodym kierowcą, na przyszłość proszę się zastanowić, zanim Pan powie na radiu, gdzie jesteśmy.”. I skończyło się na szczęście tylko na nerwach. 😀

Moja aktówka w Linuksie (KDE)?

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Pamiętam, jak jeszcze za czasów Windowsa 95 na moim pierwszym komputerze, bawiłem się w synchronizację danych na dyskietce za pomocą windowsowej „Mojej aktówki”. Wtedy to była zabawa, jednak teraz przydałoby się takie rozwiązanie, ale już na Linuksie.

Szukałem trochę w internecie, jednak najczęściej polecanym rozwiązaniem jest użycie rsynca z linii komend lub skryptu wykorzystującego tenże program. Ja szukam jednak czegoś pod X-y, najlepiej dla KDE. Używa ktoś czegoś takiego i mógłby polecić?

Trzeba to zbadać!

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Gdy czytałem zeszłotygodniową „Gazetę Polską”, zarzucałem zbytnią zgryźliwość Witoldowi Świetlikowi. Pisał on coś takiego:

(...) pani Julia zapytana o każdą taką sprawę odpowiada z marsową miną: 
- O! Trzeba to zbadać!
Chyba na każde pytanie o CBA odpowiedziałaby tak samo:
- Pani poseł, CBA zainwestowało w fabrykę petard w środkowych 
Chinach. Co Pani na to?
- O! To trzeba zbadać!
- Pani Julio, (...), CBA przetrzymuje ośmionogiego Marsjanina
 w piwnicy. Czy pani zdaniem sprawa wymaga powołania komisji śledczej?
- Na pewno trzeba to poważnie rozważyć!

Dzisiaj jednak w pełni podpisuję się pod tymi ironicznymi słowami. Dlatego.

Bezkompromisowa wobec korupcji

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Podpalenie samochodu to przykra sprawa zwłaszcza, gdy chodzi o ministra. Oznacza to, że jakieś grupy przestępcze zaczynają panikować. Ale czy koniecznie trzeba wykorzystywać tę sprawę do zupełnie niezwiązanego z nią dokopywania PiS-owi albo podbijania czyjejś reputacji w mediach? Bo po pierwsze – wszędzie słyszę, jaka ta Pitera waleczna i ile to zrobiła dla walki z korupcją. W mediach Agory używano nawet słów „bezkompromisowa wobec korupcji”. Tylko czym była sprawa Sawickiej, jeśli nie owym „kompromisem”? Broniła Beatki, że to wszystko wina CBA, mimo, że sprawa jest w oczach każdego myślącego człowieka jednoznaczna (myślący człowiek to nie to samo, co media). Ba! Nawet PO wyrzuciło ze swoich szeregów wspomnianą łapówkarę. Ale Pitera do tej pory jest nieugięta w bronieniu łapówkarzy z własnej partii. Taki człowiek na pewno przyda się w rządzie Tuska.

Druga sprawa to dokopywanie PiS-owi. Bo czy ktoś myślący może mi podać logiczny powód umieszczenia akapitu zaznaczonego na czerwono na obrazku w artykule na Onecie dot. podpalenia samochodu Pitery i kwestii przydzielenia jej ochrony?

Oto link, z którego pochodzi zrzut

UWAGA! Artykuł został zmieniony od czasu zrobienia zrzutu, może być więc nadal modyfikowany. W tej chwili jednak zaznaczona przeze mnie na zrzucie informacja nadal jest w artykule.

Love generation

UWAGA! Ten wpis ma już 18 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Ja już nic nie rozumiem z polityki w wydaniu Tuska. Najpierw sprzeciwia się kandydaturze Zbigniewa Romaszewskiego na marszałka senatu tłumacząc to jego konfliktowością. Wywołuje burzę w mediach, a potem „w imię miłości” stwierdza, że ten cały spór został rozdmuchany przez same media i że nie powinno się tworzyć dodatkowych problemów. Mało tego! Dodał, że on by poparł Romaszewskiego. I jak tu wierzyć obłudnikowi?

Druga sprawa, parę dni przed głosowaniem nad ulokowaniem EXPO 2012 w PO krzyczeli, że mało się robi na szczeblu centralnym. Potem „w imię miłości” Tusk stwierdził, że bierze odpowiedzialność za porażkę Polski w tym głosowaniu na siebie.

A teraz jeszcze Sikorski przekornie wysyła faks o niemożności przybycia na spotkanie z prezydentem – 3 minuty po czasie planowanego spotkania. Człowiek się umawia, czeka, a tu Ci przyśle po fakcie informację, że go nie będzie. I gdy Kamiński mówi o tym wprost, to miłosierny Schetyna mówi o nim, że „wywołuje wojenne pomruki”.

Naprawdę, nie wierzcie Platformie Obłudników, bo coraz częściej widzę, że pod otoczką „wszelkiej miłości” próbują przekonać głupich ludzi, jacy to oni są wyrozumiali i słuszni. A Ci właśnie ludzie kupują ten kit, bo są odpowiednio przygotowani przez media, które ostatnie dwa lata klepały im do głowy, jaki ten PiS pełny nienawiści.

Czeka nas medialne piekło

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

To, co się dzieje od paru miesięcy w mediach, przechodzi już ludzkie pojęcie. Z każdym dniem TVN oraz Gazeta Wyborcza widocznie próbują swoich sił – bo tylko tak to można nazwać. Próbują sił w manipulacji. I przyznam szczerze, że doskonale im to wychodzi.

Wszystko zaczęło się od akcji CBA ws. Barbary Blidy. Któż dzisiaj pamięta, o co dokładnie w niej chodziło oprócz tego, że była to rzekoma akcja polityczna skierowana w biedną i niewinną niczego byłą posłankę? Właśnie – niewiele osób. A już na pewno nie Ci, którzy interesują się biernie polityką. Media w czasie tej sprawy próbowały zignorować jeden, główny argument. Jaki? Otóż taki, że nikt niewinny nie strzela sobie w głowę (w tym przypadku w klatkę piersiową) podczas akcji służb specjalnych. Ale tego już dzisiaj nikt nie pamięta, bo ww. media każą interpretować sprawę jako zamordyzm podporządkowanemu PiS-owi CBA.

Jednak podwaliny do stosowania ośmieszania CBA wyznaczyła tak naprawdę wcześniejsza akcja – zatrzymanie lekarza, Mirosława G. Tutaj najmocniej włączył się w sprawę Polsat, który w wręcz karykaturalny sposób próbował pokazywać ludzi, którym pomógł ten człowiek, zapominając jednocześnie o tych, których zrujnował biorąc łapówki w zamian za uratowanie zdrowia lub życia. Tym razem skoncentrowano się na szczegółach tak, aby odejść od konkretów. I tak oto media zaczęły dyktować CBA poprawność nomenklatury ich akcji, powoływano się na purpurowe ze złości środowisko lekarskie, które nie szczędziło inwektyw nowej wtedy instytucji.

Potem korzystano już tylko z doświadczenia zdobytego na ww. akcjach. Nie było więc rzeczą trudną odwrócić rolę winnego oraz ścigającego, gdy na jaw wyszła kontrolowana łapówka wręczona Beacie Sawickiej. Sprawa przeszła przez media niemal bez echa – o ile dwie poprzednie ciągną się często do dzisiaj, o tyle o Sawickiej mówiono niecały tydzień – dzisiaj już nawet nie usłyszymy nawiązania do niej. Puszczono „łzawą” konferencję łapówkary, otoczono odpowiednim komentarzem i… uznano za zakończoną. Każdy w końcu wiedział, że CBA potrafi tylko zrujnować niewinnego człowieka. A wszystko to pod otoczką obiektywności i profesjonalizmu w mediach.

Jednak gdy wybory parlamentarne wygrała PO, TVN-owi i GW puściły zupełnie hamulce. Już nawet nie starają się zapewniać o swoim „obiektywizmie”. Teraz już nawet w „Dzień Dobry TVN” można było usłyszeć jako luźny komentarz, że np. odrzucenie kandydatury Romaszewskiego na marszałka senatu to „przepychanki opozycji”.

Pierwszą sprawą, z jaką zmierzyły się te media za nowych rządów, była kandydatura Michała Boni na ministerialny stołek. Podczas, gdy zachwycano się fałszywymi doniesieniami o współpracy Jerzego Roberta Nowaka (które on sam zręcznie i jednoznacznie obalił w „Rozmowach niedokończonych”) z SB, tutaj nie było takiego entuzjazmu. Po prostu zastosowano podwójne standardy – skoro Boni jest z PO, to należy założyć, że bardzo się pomylił, przyznać to i wyrazić modną w PO „nadzieję”, dając mu teczkę ministra „aby odpracował swoje błędy w rządzie”. We wspominanym TVN-ie Boni był już bohaterem, ostoją moralności i męstwa dzięki przyznaniu się do współpracy. O ekscytacji GW już nawet nie wspominam. Co ciekawe – ostatecznie sam Tusk stwierdził, że takie przedstawienie sprawy to gruba przesada i nie doprowadził do mianowania Boniego ministrem. Widać ostatki zdrowego rozsądku w końcu do niego przemówiły. Co nie zmienia jednak faktu, że TVN zdania o Bonim nie zmienił.

Jednak w ostatnim czasie jest coraz gorzej. TVN wraz z GW zupełnie się rozpasają. I stosują nową metodę „dziennikarstwa” – inwigilację. Nielegalną, dodajmy. Bo jak inaczej można nazwać to, że np. 4 września 2007 r. pod siedzibą Radia Maryja stały trzy TVN-owskie wozy transmisyjne, nagrywając przez parę godzin okolicę i pytające o coś osoby wchodzące oraz wychodzące z terenu RM? Oczywiście – gdyby któraś z tych osób zareagowała agresywnie (bo jest tam przecież mnóstwo osób starszych), to mielibyśmy zaraz obszerny materiał o tym w „Faktach”. Ale nagrania trzech wozów i kilku reporterów niemal okupujących ogrodzenie RM już nie zobaczymy.

Podobnie z niezbyt głośną ostatnio w GW i TVN sprawą planowanego aresztowania zarządu Gazety Polskiej – Tomasza Sakiewicza i Katarzyny Hejke. Ma się ono odbyć 13 grudnia tego roku. A powód? Oskarżenie ich przez TVN na podstawie artykułu 212. Cóż ten artykuł mówi? Otóż przy zupełnie poprawnej jego interpretacji wynika, że dziennikarz może zostać ukarany za napisanie rzeczy, które mogły być prawdziwe, ale wpłynęły negatywnie na wizerunek opisywanego podczas, gdy informacje te nie musiały być ujawniane ze względu na ich niską społeczną wartość. Z artykułu tego można sądzić także zaocznie, więc teoretycznie można nawet nie wiedzieć, iż jakiekolwiek postępowanie wobec nas się toczy. Ale tą sprawą jakoś TVN się nie chwali. Dlaczego?

Jednak to, co wczoraj zostało ujawnione na antenie RM, przechodzi wszelkie pojęcie.


Nagranie dzięki uprzejmości p. Rafała Maszkowskiego.

Atak dziennikarki TVN na T. Rydzyka i U. Krupę


Dziennikarze TVN-owskiej „Uwagi” próbowali dokonać prowokacji w samolocie, którym leciał Rydzyk. Gdy „dziennikarka” – Anna Machowska – została rozpoznana przez lecącą z Rydzykiem europosłankę Urszulę Krupę, z ust Machowskiej posypały się wyzwiska. I to do tego stopnia, że musiała interweniować obsługa samolotu. Sama Krupa postanowiła poruszyć sprawę na forum Parlamentu Europejskiego, ponieważ został naruszony jej immunitet europosłanki. I tak samo, jak w poprzedniej sprawie – TVN milczy, mimo, że wie o zajściu. Jednak wyzwiska ze strony „dziennikarki” nie są tu jedyną podejrzaną sprawą. Druga rzecz to fakt, że reporterzy doskonale wiedzieli, kiedy, gdzie i dokąd leciał Tadeusz Rydzyk z Urszulą Krupą. Znali też miejsce, w którym mieli nocować. Skąd? Tego też się już nie dowiemy. Ale jakże – w obliczu tego doniesienia – szczerze zdają się potwierdzać informacje o współpracy Suboticia z WSI, o które paradoksalnie TVN pozwał Gazetę Polską.

Dlatego apeluję do wszystkich myślących ludzi – balansujcie media, które odbieracie, ponieważ opieranie się wyłącznie na jednych z ww. (TVN, GW) może doprowadzić Was kiedyś do poczucia, że zupełnie nieświadomie daliście się zmanipulować.

Zapraszam do dyskusji w komentarzach!

[Qt] sms-0.2

UWAGA! Ten wpis ma już 19 lat. Pewne stwierdzenia i poglądy w nim zawarte mogą być nieaktualne.

Wprawdzie napisałem tę wersję już ponad tydzień temu, ale jakoś z braku czasu nie wrzuciłem. Poprawione błędy z poprzedniej wersji (m.in. obrazki dodane wreszcie do zasobów pliku wykonywalnego) oraz dodane funkcje z TODO. Oto i lista zmian w stosunku do wersji poprzedniej:

  • wprowadzenie historii wiadomości (użytkownik w łatwy sposób może wybrać, czy daną wiadomość chce zapisać w pliku historii),
  • dodanie wygodnej przeglądarki SMS-ów z historii,
  • edytor książki telefonicznej,
  • zmiany w interfejsie (np. zmiana sposobu wywoływania historii oraz edytora książki telefonicznej).
  • Brakło mi pomysłów na wersję 0.3, więc gdyby ktoś znalazł błędy w obecnej wersji lub miał jakiś pomysł – prosiłbym o napisanie go w komentarzu lub na mój e-mail.


    Linki do ściągnięcia:

    Kod źródłowy – sms-0.2.tar.bz2

    Binaria dla Linuksa (bez bibliotek) – sms-0.2-bin.tar.bz2


    A oto zrzuty ekranów z nowej wersji: